Tag: zdrowe nawyki

By Rafał Gromek,

„Dzień pluszowego misia” – konspekt zajęć ruchowych

 

 

Święto dla dzieci ważne i bardzo miłe. Tym bardziej dobrze wykorzystać je do promowania aktywności fizycznej. Zobaczcie konspekt zajęć pt. „Dzień pluszowego misia” skierowany do uczestników II roku programu szkoleniowego dla nauczycieli.

 

 

W tym tygodniu, w newsletterze podpowiadamy też 10 sprawdzonych sposobów na relaks.

 

 
 
 

By Rafał Gromek,

„Piraci – wersja 1” – konspekt zajęć ruchowych

Wreszcie świetna pogoda za oknem, wreszcie szansa na długie zabawy na dworze lub w czasie spacerów. Dlatego zabieramy Was na Wyspę Piracką, na sportową i przyjemnie męczącą wyprawę. Zobaczcie najnowszy konspekt zajęć skierowany do uczestników Rocznego Programu Szkoleniowego dla Nauczycieli.

W dzisiejszym newsletterze, na stronie internetowej oraz w dedykowanej grupie na FB znajdziecie:

– konspekt zajęć ruchowych pt: „Piraci – wersja 1” (wymaga logowania!):

https://www.kidsandsport.pl/moje-konto/materialy/piraci-1-2/

– przypomnienie tekstu „Aktyny tryb życia pomaga dzieciom budować zdrowe nawyki”:

https://www.kidsandsport.pl/aktywny-tryb-zycia-pomaga-dzieciom-budowaniu-zdrowych-nawykow/

– zapraszamy też do grupy na FB. Jest to miejsce gdzie nie tylko publikujemy materiały, ale już wkrótce zamieszczać będziemy relacje z zajęć sportowych:

https://www.facebook.com/groups/142737236462399/

A na zachętę, kilka ćwiczeń z filmu, który stworzyliśmy wspólnie z Przedszkolem MegaMocni Gdańsk Chałm:

 

 
 
 
 

By Rafał Gromek,

Aktualizacja terminarza spotkań szkoleniowych (stan na 20 lipca 2017)

Codziennie dodajemy do listy spotkań szkoleniowych kolejne miasta i miejsca. Dlatego prosimy o systematyczne sprawdzanie terminarza.

Zachęcamy też do skorzystania z opcji otwartej, która przy ograniczonej liczbie miejsc w programie, gwarantuje nie tylko udział i dostęp do materiałów, ale też pozwala w dowolnym momencie wybrać spośród dostępnych spotkań szkoleniowych albo też skorzystać ze szkolenie w formie online.

Aktualnie na naszej liście spotkań szkoleniowych znajdują się:

(Kliknij w wybrany link, by zobaczyć więcej informacji)

1. Gdańsk – 26 lipca

2. Bydgoszcz – 27 lipca

3. Toruń – 28 lipca

4. Łódź – 29 lipca

5. Warszawa – 31 lipca

6. Radom – 1 sierpnia

7. Kielce – 2 sierpnia

8. Kraków – 5 sierpnia

9. Lublin – 7 sierpnia

10. Wrocław – 9 sierpnia

11. Legnica – 11 sierpnia

Terminarz będzie codziennie uzupełniany. Ustalamy kolejne terminy i dostępność sal w sklepach Decathlon Polska. Spotkania będą kontynuowane do końca roku.

By Rafał Gromek,

Roczny projekt szkolenia i wsparcia dla nauczycieli

 

Dziki zaangażowaniu naszego Partnera, firmy Decathlon Polska, rozpoczynamy roczny projekt szkolenia i wsparcia nauczycieli (nauczanie przedszkolne i wczesnoszkolne) w zakresie prowadzenia zajęć ruchowych oraz sportowych.

Wszystkich zainteresowanych zapraszamy do zapoznania się z jego założeniami i… wspólnej pracy.

Do zobaczenia na szkoleniach!

Szczegółowe informacje na stronie:

http://www.kidsandsport.pl/szkolenia/

By Rafał Gromek,

Jaki jest najczęściej spotykany składnik imprezy urodzinowej dziecka?

W ostatnich tygodniach odwiedziliśmy kilka imprez urodzinowych organizowanych dla dzieci. Większość z nich odbywała się w miejscach do tego dedykowanych, nieliczne w domach. Wszystkie wyglądały bardzo podobnie i dzieci były bardzo zadowolone. Przerażające było tylko jedno. Ilość słodyczy i słodkich napojów. Nawet owoców (choćby tych najsłodszych) było jak na lekarstwo. Jednak prawdziwym szokiem było dla mnie takie zdanie usłyszane od jednego z rodziców: „Przy tak intensywnej i wyczerpującej zabawie dzieci mogą jeść cokolwiek. I tak to spalą.” Otóż …. nie do końca.

Ów rodzic wziął bowiem pod uwagę tylko jedną stronę medalu, a mianowicie ilość (notabene ogromną) kalorii zgromadzoną w ciastkach, żelkach, cukierkach, gazowanych i słodzonych napojach, sokach z dosładzanego koncentratu, itd., itp. Zapomniał jednak, że w prawidłowym odżywianiu, a także budowaniu zdrowych nawyków, najważniejsza jest jakość, a nie ilość. Co bowiem łączy te wszystkie słodkie przekąski i napoje? Jaki składnik występuje we wszystkich wymienionych powyżej produktach, i to w ilościach, które wydają się niemożliwe do „upchnięcia” w tak małym opakowaniu? Tak, jest to cukier, a dokładnie cukier prosty. Występujący w różnej postaci, od znanego z naszych stołów cukru białego, w charakterystycznych kryształkach, po przemysłowe tańsze zamienniki, czyli np. syropy glukozowo-fruktozowe.

Co jest zatem błędnego w podejściu nieszczęsnego rodzica? Najpierw odrobina teorii. Węglowodany, a więc również cukry, stanowią podstawowe paliwo dla komórek naszego organizmu. Są zatem bezsprzecznie potrzebnym elementem naszej diety. Jest to jednak grupa związków bardzo obszerna, a podstawowym kryterium jej podziału jest stopień złożoności. Stąd podział węglowodanów na proste i złożone. Cukry proste nie muszą być dalej przetwarzane, a jedynie wchłaniane bezpośrednio do krwioobiegu, a ich nadmiar przetwarzany jest w wątrobie i odkładany do tkanki tłuszczowej. W procesie tym uczestniczy także trzustka, o którą w tej całej historii należy bać się najbardziej. Produkowana przez nią insulina, czyli hormon obniżający poziom cukru we krwi, jest uwalniana w dużych ilościach i pozwala skutecznie przywrócić pożądany w organizmie poziom cukru. Proces ten jednak powoduje, że prawie natychmiast odczuwany jest głód, a tym samym pojawia się chęć na następny posiłek lub przekąskę. Z czasem również eksploatowana niemiłosiernie trzustka przestaje działać prawidłowo, a to już prosta droga co cukrzycy typu 2.

Dla porządku wspomnijmy jeszcze, że węglowodany złożone, zostają w procesie trawienie rozbite również do postaci cukrów prostych i dopiero wtedy wykorzystane. Jest to jednak proces długotrwały, dający organizmowi czas na powolne wykorzystanie tego nośnika energii, a tym samym nie obciążający w takim stopniu trzustki i wątroby. Dlatego właśnie spożywanie kasz, przetworów zbożowych z pełnego przemiały czy też np. ziemniaków, daje uczucie sytości na wiele godzin po zjedzonym posiłku.

Wracamy do przywołanego wcześniej rodzica. Otóż organizm jego dziecka „poradzi” sobie z nadmiarem cukru, ale nie pozostanie to bez wpływu (choć w dłuższym horyzoncie czasu) na kondycję wątroby i trzustki. To samo dziecko wróci też za chwilę znów głodne. Niewątpliwie sięgnie wtedy po kolejną słodką przekąskę. Sprawdźcie zawsze w takich sytuacjach czy dziecko jest tak naprawdę głodne. W tym wieku bowiem, bardzo łatwo pomylić głód z pragnieniem. Zawsze zatem najpierw należy zaproponować napój. Jaki? Oczywiście wodę.

Jeśli argumenty wskazujące na ewidentną korelację pomiędzy nadmiernym spożyciem cukrów, a występowaniem nadwagi oraz w konsekwencji otyłości, cukrzycy, zespołu metabolicznego czy też chorób sercowo-naczyniowych Was nie przekonują, powiedzmy jeszcze, że cukier ma silne właściwości uzależniające. Podajemy więc naszym dzieciom używkę, niewiele lepszą od papierosów czy alkoholu. Dopiero budzi się społeczna świadomość w tym zakresie, więc niestety niewiele się stosunkowo jeszcze o tym mówi. Ale sprawdźcie proszę słynne reklamy z początków XX wieku, na których uspokajające efekty palenia tytoniu są promowane przez lekarzy. Tu jest do pewnego stopnia podobnie. Tylko niewiedza czy niechęć do prostej analizy faktów powstrzymuje nas od dość oczywistych wniosków na temat szkodliwości cukru. Nie bez winy jest tu też ślepy pęd producentów żywności do obniżania kosztów i sztucznego polepszania smaków. Cukier (lub co gorsza syrop glukozowo-fruktozowy) jest dodawany praktycznie wszędzie. Więc nawet jeśli wydaje się, że go nie jemy, tak naprawdę jest inaczej.

Czytajcie zatem etykiety i brońcie swoje dzieci! To jest do zrobienia. Potrzeba jednak edukacji i odpowiedniej wytrwałości. Nie musi też oznaczać całkowitego rezygnowania z przyjemności deserów. Jest wiele cudownych przepisów, które pozwolą znam zjeść coś słodkiego bez nadmiernego obciążania naszego organizmu.

—————————

Wpisy powiązane:
Nadwaga i otyłość. Jak chronić nasze dzieci?

By Rafał Gromek,

DUŻA MOTORYKA – ROZWIJANIE UMIEJĘTNOŚCI SPORTOWYCH DZIECKA

 

SZKOLENIE CERTYFIKUJĄCE:
DUŻA MOTORYKA – ROZWIJANIE UMIEJĘTNOŚCI RUCHOWYCH DZIECKA (PHYSICAL LITERACY)
AUTORSKI PROGRAM KIDS&SPORT

REALIZOWANY W RAMACH AKCJI ZDROWO I SPORTOWO
(SOBOTA, 10 CZERWCA 2017, GODZ. 10.00, ZGIERZ)

Zakres szkolenia:
1. elementy składowe wpływające na rozwój i sprawność dziecka
2. nawyki i nauka
3. rola dorosłego opiekuna
4. aktywizacja
5. limity i ograniczenia
6. weryfikacja sprawności ruchowej dziecka
7. metodyka prowadzenia zajęć
8. zajęcia praktyczne i scenariusze zajęć

Miejsce – Przedszkole Mały Domek, ul. Żytnia 76, Zgierz

Termin i czas trwania – 10.06.2017, godz. 10.00 – minimum 2 godziny (lepiej zarezerwować 3 godziny);

Koszt – 120 zł za każdą osobę (90 zł dla zapisów grupowych (powyżej 3 osób) oraz indywidualnych do 25 maja);

Materiały i certyfikat – uczestnik szkolenia otrzymuje certyfikat oraz dostęp (lub wysyłkę mailową) przez 3 miesiące do materiałów edukacyjnych, w tym scenariuszy zajęć;

Zapisyy – akademia@kidsandsport.pl lub za pośrednictwem poniższego formularza.

Plakat:

Formularz rejestracyjny

By Rafał Gromek,

DUŻA MOTORYKA – ROZWIJANIE UMIEJĘTNOŚCI SPORTOWYCH DZIECKA

 

SZKOLENIE CERTYFIKUJĄCE:
DUŻA MOTORYKA – ROZWIJANIE UMIEJĘTNOŚCI SPORTOWYCH DZIECKA
AUTORSKI PROGRAM KIDS&SPORT

ROZWIJANIA PODSTAWOWYCH UMIEJĘTNOŚCI RUCHOWYCH (PHYSICAL LITERACY),

REALIZOWANY W RAMACH AKCJI ZDROWO I SPORTOWO
(SOBOTA, 22 KWIETNIA 2017, GODZ. 9.00, GDAŃSK)

Zakres szkolenia:
1. elementy składowe wpływające na rozwój i sprawność dziecka
2. nawyki i nauka
3. rola dorosłego opiekuna
4. aktywizacja
5. limity i ograniczenia
6. weryfikacja sprawności ruchowej dziecka
7. metodyka prowadzenia zajęć
8. zajęcia praktyczne i scenariusze zajęć

Miejsce – Przedszkole Little Harvard, ul. Lęborska 3B, Gdańsk

Termin i czas trwania – 22.04.2017, godz. 9.00 – minimum 2 godziny (lepiej zarezerwować 3 godziny);

Koszt – 120 zł za każdą osobę (90 zł dla zapisów do 8 kwietnia);

Materiały i certyfikat – uczestnik szkolenia otrzymuje certyfikat oraz dostęp (lub wysyłkę mailową) przez 3 miesiące do materiałów edukacyjnych, w tym scenariuszy zajęć;

Zapisyy – akademia@kidsandsport.pl lub za pośrednictwem poniższego formularza.

Plakat:

Szkolenie_z_Kids_&_Sport_plakat_2017-04-22

Formularz rejestracyjny


By Rafał Gromek,

Konferencja „I Ty możesz zostać super WUEFISTĄ”

10 marca, uczestniczyliśmy w konferencji wychowania fizycznego dla nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej „I Ty możesz zostać super WUEFISTĄ” organizowanej przez Ośrodek Usług Pedagogicznych i Socjalnych Związku Nauczycielstwa Filia w Łodzi.

Prezentowaliśmy akcję Zdrowo i Sportowo, wskazując ogromną wagę i odpowiedzialność spoczywającą na barkach nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej, którzy w klasach 1-3 prowadzą zajęcia wychowania fizycznego. Są w naszym głębokim przekonaniu ostatnim po rodzicach, opiekunach i nauczycielach przedszkolnych, ogniwem czy wręcz instancją, która może zachęcić dzieci do aktywności fizycznej i zdrowego, bo aktywnego tryby życia.

Oczywiście zaoferowaliśmy pomoc w ramach akcji Zdrowo i Sportowo. Oto nasza krótka prezentacja, która została umieszczona w panelu „Nowoczesne oblicze wychowania fizycznego”.

Zdjęcia opublikowane przez organizatorów: >>>>>

By Rafał Gromek,

Słoneczna zapowiedź letniego, rodzinnego obozu sportowego – wakacje 2017

Ferie za nami, wiosenna pogoda powoli przebija się przez zimową aurę, więc żeby Was jeszcze dodatkowo rozgrzać i „doładować baterie”, zapraszamy do obejrzenia zapowiedzi naszego kolejnego letniego, rodzinnego obozu sportowego. Nacieszcie się choć przez chwilę słońcem i zabawą z poprzednich wakacji, a w 2017 spędźcie kilka dni z Kids&Sport​ oraz Kids&Art

Szczegóły już wkrótce 😉 ale już teraz zapisz się na nasz newsletter, by otrzymywać wszystkie ciekawe i ważne informacje od Kids&Sport

By Rafał Gromek,

DUŻA MOTORYKA – ROZWIJANIE UMIEJĘTNOŚCI SPORTOWYCH DZIECKA

 

SZKOLENIE CERTYFIKUJĄCE:
DUŻA MOTORYKA – ROZWIJANIE UMIEJĘTNOŚCI SPORTOWYCH DZIECKA
AUTORSKI PROGRAM KIDS&SPORT

ROZWIJANIA PODSTAWOWYCH UMIEJĘTNOŚCI RUCHOWYCH (PHYSICAL LITERACY),

REALIZOWANY W RAMACH AKCJI ZDROWO I SPORTOWO
(SOBOTA, 25 MARCA 2017, GODZ. 11.00, GDAŃSK)

Zakres szkolenia:
1. elementy składowe wpływające na rozwój i sprawność dziecka
2. nawyki i nauka
3. rola dorosłego opiekuna
4. aktywizacja
5. limity i ograniczenia
6. weryfikacja sprawności ruchowej dziecka
7. metodyka prowadzenia zajęć
8. zajęcia praktyczne i scenariusze zajęć

Miejsce – Przedszkole Little Harvard, ul. Lęborska 3B, Gdańsk

Termin i czas trwania – 25.03.2017, godz. 11.00 – minimum 2 godziny (lepiej zarezerwować 3 godziny);

Koszt – 120 zł za każdą osobę (90 zł dla zapisów do 10 marca);

Materiały i certyfikat – uczestnik szkolenia otrzymuje certyfikat oraz dostęp (lub wysyłkę mailową) przez 3 miesiące do materiałów edukacyjnych, w tym scenariuszy zajęć;

Zapisy – akademia@kidsandsport.pl lub za pośrednictwem poniższego formularza.

Plakat:

Szkolenie_z_Kids_&_Sport_plakat_z_tlem_2017-03-25

Szkolenie_z_Kids_&_Sport_plakat_2017-03-25

By Rafał Gromek,

Nadwaga i otyłość. Czy to zmora naszych czasów? Jak chronić nasze dzieci? 3 sprawdzone sposoby

Według najnowszych danych sporządzonych na potrzeby cyklicznych badań WHO (dla norm przyjętych w 2007 roku), w USA 1 dziecko na każde 3 ma nadwagę lub otyłość. Jeszcze niedawno wydawało się, że te zatrważające statystyki nie dotyczą naszego kraju, ale trzeba to jasno i głośno powiedzieć: dzieci w Polsce z roku na rok zbliżają się do tej niechlubnej granicy. Pełną odpowiedzialność za ten fakt ponosimy my: rodzice, nauczyciele, opiekunowie, jednym słowem dorośli.

Nawyki żywieniowe

Można oczywiście winą za to obarczać zmiany cywilizacyjne, społeczeństwo na dorobku, brak czasu, pośpiech, chęć zapewnienie jak najlepszego startu w dorosłe życie, i tym podobne truizmy. Ale abstrahując od powodów, efekt pozostaje bezsprzeczny. Statystyki dotyczące kolejnych roczników dzieci są coraz gorsze, a czarne scenariusze przedstawiane 8-10 lat temu sprawdzają się aż nazbyt dobrze. „Produkujemy ” pokolenia ludzi chorych lub na choroby ogromnie narażonych. Dopuszczamy do tego, by wygoda i łatwe wyjaśnienia (brak czasu na sport, trudność skomponowania wyważonej diety, brak motywacji do budowania zdrowych nawyków) przesuwały problem na nieokreśloną przyszłość. A działać trzeba teraz, już, natychmiast!

Każdy z nas, bez wyjątku, musi się w to włączyć. Nie możemy liczyć tylko na „załatwienie” sprawy przez przedszkola czy szkoły, bo tam sytuacja też dość często nie jest najlepsza. Mamy doświadczenia ze współpracy z blisko 100 placówkami oświatowymi i wiele jadłospisów, które tam widzieliśmy wymaga zmiany. A odpowiednia dieta to zdecydowanie najważniejszy czynnik w walce o zdrowe i sprawne ciało. Trzeba też skończyć z podejściem jedynie ilościowym. Nie tylko to ile jedzą dzieci jest ważne, ale przede wszystkim to co jedzą. Punkt zdecydowanie najważniejszy: stop traktowaniu słodyczy jako nagrody i wymuszania odpowiedniego zachowania.

Kids&Sport - zdjęcie z piekarni

Druga składowa w walce o zdrowie dzieci to aktywny tryb życia, odpowiednia ilość ruchu, ale także właściwy odpoczynek, w szczególności sen. Uznaje się, że dla dzieci powyżej 2 roku życia, minimalną zalecaną dawką intensywnego wysiłku fizycznego jest 60 minut dziennie. Codziennie. I nie ma tu znaczenia czy jest to wybrany sport, zabawa w ganianego czy spontaniczny i dziki taniec. Ma być intensywne, a więc doprowadzić do wzmożonego wysiłku i uczucia przyjemnego zmęczenia. Ma być śmiech, radość i pot. Tak, dziecko ma być zmęczone i spocone. Tak by nasi trenerzy nie usłyszeli już nigdy zdziwionego pięciolatka, mówiącego „Proszę Pana, ja się spociłem”. To tylko przy pierwszych kilku razach wydaje się pocieszne. Potem szybko zaczyna przerażać.

Trzeci element to psychologia. Budowanie zdrowych relacji i więzi emocjonalnych, uczenie odpowiednich nawyków, a przede wszystkim umożliwienie dzieciom wykorzystania ich naturalnej chęci nauki poprzez naśladowanie. Naprawdę dorosły, który nawet z przejęciem i w najlepszej wierze, opowiada dzieciom o istocie zdrowego odżywiania i przyjemności ruchu, a jednocześnie nigdy tego sam nie pokazał lub co gorsze sam nie przestrzega, jest niewiarygodny. Małe dzieci szybko przestają w to wierzyć, a te starsze zaczynają z czasem wyśmiewać. Chcemy ratować nasze dzieci zacznijmy od krytycznego spojrzenia na własne czyny. Sprawdźmy co oferuje w zakresie żywienia i aktywności fizycznej przedszkole, klubik malucha czy szkoła, i czy nie są to tylko puste frazesy. Zasada ograniczonego zaufania, również w stosunku do siebie, jest tu jak najbardziej uzasadniona.

Infografika

Jaka jest alternatywa? Smutna. Już teraz wśród 9-latków, 18% dziewcząt i 25% chłopców ma nadwagę, a odpowiednio 4% i 6% stwierdzoną otyłość. Ale nawet to nie jest jeszcze najgorsze. Ostatnim dzwonnikiem alarmowych jest bowiem zauważalny od blisko 30 lat trend wzrostowy, który pokazuje, że ilość dzieci z opisywanym tu problemem wzrosła w badanym okresie czasu trzykrotnie i nadal rośnie.
Co oznacza chroniczna nadwaga lub otyłość występująca od tak wczesnego wieku? Wachlarz potencjalnych zagrożeń jest bardzo szeroki. Zaczynamy od schorzeń pulmonologicznych, czyli zagrożenia astmą, niską tolerancją wysiłku, bezdechów. Następne na liście to zmiany i zwyrodnienie ortopedyczne, czyli płaskostopie, wady postawy, mniejsza wytrzymałość układu kostnego. Endokrynologiczne, a więc przedwczesne dojrzewanie czy cukrzyca typu II. Na koniec choroby układu krążenia (nadciśnienie, a za kilkanaście lat zmiany miażdżycowe i w konsekwencji np. udary) i omawiane najmniej, a przynoszące prawdziwe spustoszenie zaburzenia emocjonalne i ich konsekwencje psychospołeczne.

Nie wahajmy się zatem walczyć o przyszłość naszych dzieci. Przyszłość zdrową pod względem fizycznym i emocjonalnym. Na trwale związaną z aktywnym trybem życia i wyuczoną już od najmłodszych lat dbałością o zrównoważoną dietę. Pokażmy sobą, a tym samym zaszczepmy nawyki jakościowego podejścia do posiłków i odpoczynku.

————————-

Artykuły powiązane:

3 pomysły na to jak zachęcić przedszkolaka do sportu

Bądź zdrowym i aktywnym wzorem dla dziecka

By Rafał Gromek,

Czy można się wyspać na zapas?

Zaczynają do nas docierać pytania w tematach związanych z aktywnością fizyczną, uprawianiem sportu, czy też po prostu o zdrowym stylu życia. Staramy się najszybciej udzielać odpowiedzi, a te najczęściej się powtarzające wykorzystywać będziemy jako temat dla naszych wpisów.

Dziś odniesiemy się do opisywanej już kiedyś również na naszym blogu kwestii snu. W poprzednich wpisach skupiliśmy się na tym jak bardzo sen jest ważny dla poprawnego funkcjonowania naszego organizmu (http://www.kidsandsport.pl/sen-czas-budowy-odpoczynku-spac/) oraz jak pomóc dziecku zasnąć (http://www.kidsandsport.pl/3-sposoby-na-latwiejsze-zasypanie-dziecka/). Teraz odpowiemy na pytanie: „Czy można wyspać się na zapas np. w weekend, wakacje lub ferie zimowe, by łatwiej wstawać rano do przedszkola, szkoły lub pracy?”

Dziecko - sen

W przytoczonych powyżej wpisach przestawiliśmy argumenty pokazujące jak ważny jest sen dla poprawnego funkcjonowania ciała każdego człowieka. Jeszcze większe znaczenie ma sen w procesie budowy naszego organizmu. I to zarówno w wieku dziecięcym gdy rośniemy, jak i później, gdy prowadzać aktywny tryb życia, chcemy dbać o prawidłową regenerację czy też wzrost masy mięśniowej. To właśnie odpowiednia ilość oraz jakość snu, w połączeniu z dostarczeniem dobrego budulca, czyli zbilansowanej diety, jest ważnym czynnikiem stanowiącym o zdrowiu, a przede wszystkim dobrym samopoczuciu. Oczywiście sen wpływa nie tylko na fizyczną stronę naszego życia. Na pewno każdy doświadczył kiedyś wyraźnego spadku możliwości koncentracji po nieprzespanej nocy. Śmiało można powiedzieć, że sen to regeneracja dla ciała i ducha (umysłu).

Czy zatem można wyspać się w weekend na zapas? Spędzić w łóżku pół soboty, a potem zarywać kolejne noce w tygodniu? Niestety nie. Oczywiście dobry wypoczynek da nam większą świeżość przez kolejne 2-3 dni, ale na dłuższą metę, tak się funkcjonować nie da. Szczególnie uwaga ta jest kierowana do nastolatków. Zaburzenia wywołane brakiem odpowiedniej ilości snu lub jego złą jakością mogą w dużym stopniu wpłynąć na sprawność umysłową i fizyczną organizmu, a zatem również na osiągane wyniki w szkole, pracy czy w klubie sportowym . Co z tego, że siedząc do późna powtórzyć można jeszcze jakąś część materiału, skoro na teście następnego dnia sprawność spadnie o kilkadziesiąt procent.

Podsumowując, spać w weekend dłużej, tak. Choć bez przesady, by nie zakłócić wyrobionego wewnętrznego zegara, który reguluje czas zaśnięcia i pobudki. Wierzyć, że wyśpimy się na zapas, nie. Każdej nocy dziecko w zależności od wieku powinno przesypiać 9-11 godzin.

——————–

Wpisy powiązane:

Sen – czas budowy i odpoczynku. Ile spać?

3 sposoby na łatwiejsze zasypianie dziecka

By Rafał Gromek,

Zmiana dyscypliny sportu – wspierać czy odradzać?

Wszyscy mają dobre intencje. Rodzic, bo chce zapewnić dziecku wszechstronny rozwój. Przedszkole czy szkoła, bo chcą zapewnić dziecku dostęp do jak najszerszej oferty zajęć. Wreszcie trener czy instruktor, bo chce zapewnić dziecku jak najciekawsze zajęcia, ale też w dłuższym horyzoncie czasu przekazać realne umiejętności czy wiedzę. Dość często jednak zapominamy, że naturze dziecka przypisana jest ciekawość, chęć poznania, a tym samym zmiany. Co zatem zrobić gdy po raz kolejny słyszymy od malucha, że te zajęcia są już nudne i teraz czas na inne? Wspierać czy odradzać? Twardo zachęcać do kontynuowania wcześniej wybranej dyscypliny?

Dzieci - zajęcia sportowe

Ten dylemat jest obecny w wielu rodzinach i to przez cały rok szkolny. Czym mniejsze dziecko tym częściej się to zdarza. Zapewne wszystkie strony takiej układanki mają swoje racje. Rodzice chcą stabilnego i pełnego rozwoju dziecka, placówka musi jakoś zorganizować zajęcia, ustalić grupy, etc., instruktor pragnie zrealizować założony plan zajęć. A dziecko? A dziecko chce się bawić, próbować, testować. Powodem są jego własne chęci, w innym przypadku jest to podążenie za kolegą czy koleżanką. Motywacji jest wiele, efekt ten sam. Mamo/Tato ja już nie chcę chodzić na ……… (wpisz dowolną nazwę zajęć).

Zajęcia sportowe nie są tu żadnym wyjątkiem i podlegają tym samym regułom. To co dziś jest fascynujące za kilka tygodni może już być nudne. Oczywiście ważne jest jak zajęcia są prowadzone i czy trener jest w stanie prowadzić je w na tyle ciekawy sposób, by zainteresowanie malucha pozostawało na stałym poziomie. Ale nawet wtedy … dzieci się nudzą. Więc zmieniają. Chcą czegoś innego. To normalne i naturalne.

Dziewczynka i koń

Więc co? Wspierać czy odradzać? My wspieramy, ale … pod pewnymi warunkami. Po pierwsze dziecko (oczywiście w stopniu zależnym od wieku) musi zdawać sobie sprawę, że taka zmiana jest dla rodziców czy opiekunów w jakimś stopniu zaburzeniem rutyny funkcjonowania, a nawet mówiąc wprost problemem. Bo przecież zmiana nie musi odbyć się w ramach tej samej placówki. Czasami, częściej w przypadku dzieci starszych, oznacza inną porę, inne miejsce prowadzenia zajęć. Równie często powoduje dodatkowe, nawet jeśli jednorazowe, koszty. Po drugie starajmy się zawsze wprowadzić pewien okres przejściowy. Tzn. dajmy dziecku czas na sprawdzenie, czy faktycznie nowe zajęcia są ciekawe, czy też była to fascynacja jednorazowa. Równocześnie nie rezygnując jeszcze definitywnie z zajęć dotychczasowych. Po trzecie wreszcie, starajmy się ustalić dlaczego nagle ten nowy sport jest tak ciekawy, a ten stary już tak ciekawy nie jest. Odkryjemy w ten sposób nie tylko co wpłynęło tym razem na decyzję, ale też czy na nasze dziecko wpływać jest w podobnych przypadkach łatwiej czy też trudniej. Wreszcie z dziećmi starszymi ustalmy dopuszczalny w danym okresie czasu limit zmian.

Ale po tych wszystkich zabiegach i warunkach, wspierajmy zmianę bezwarunkowo. Pozwólmy dziecku próbować. Niech pozna jak najwięcej dyscyplin sportu, a więc naocznie przekona się co lubi, a co jest fajne tylko w opowieściach kolegów czy ulubionej (chwilowo) bajce. Nabywać będzie w ten sposób nie tyle umiejętności czysto „techniczne”, ale co najistotniejsze w tym wieku ogólną sprawność i umiejętności motoryczne i psychomotoryczne. Na specjalizację w sporcie jeszcze przyjdzie czas. A nawet później, tzn. w wieku lat kilkunastu, zmiana dyscypliny może przynieść wiele korzyści.

————–

Wpisy powiązane:

Jak zachęcić przedszkolaka do sportu?

Bądź zdrowym i aktywnym wzorem dla dziecka

Rodzina aktywna ruchowo

By Rafał Gromek,

Czy dziecko może pić napoje izotoniczne lub energetyczne podczas treningu?

Nawodnienie organizmu jest ważnym elementem dbania o zdrowie każdego człowieka, a sportowca w szczególności. Już niewielki spadek ilości płynów w organizmie znacznie obniża nasze możliwości motoryczne, a nawet wpływa na poziom koncentracji czy ogólne samopoczucie. Długotrwałe odwodnienie jest tym bardziej niebezpieczne, a pragnienie jest łatwe do pomylenia z głodem. Szczególnie dzieci mają z tym problem. Jeśli do tego dołożymy letnie upały, czy też intensywny wysiłek fizyczny, to sprawa jest na tyle poważna, że wymaga kontroli rodziców i zaszczepienia dziecku nawyku zabierania ze sobą butelki napoju. Czy należy jednak pozwalać na używanie kupionych w sklepie izotoników lub napojów energetycznych?

nasza_lokomotywa_multisport_10

Woda jest zdecydowanie najbardziej polecanym napojem dla każdego, w każdym wieku i przy każdym rodzaju aktywności fizycznej. Nie jest jednak, wbrew obiegowym opiniom napojem najlepiej nawadniającym organizm. Przynajmniej w czystej formie. Zdecydowanie lepiej zrobi to izotonik, czyli napój lekko słony lub delikatnie słodki. Tak bowiem działa nasz organizm, że lepsze wchłanianie płynów w jelicie odbywa się przy optymalnej proporcji ciśnienia osmotycznego.

Za Wikipedią: Napoje Izotoniczne (https://pl.wikipedia.org/wiki/Napoje_izotoniczne)

To jednak dopiero jedna strona medalu. I to ta bardziej eksponowana w gotowych produktach. Podobnie bowiem jak to ma miejsce w większości przemysłowo produkowanej obecnie żywności, również napoje izotoniczne zawierają dość szeroki i nie zawsze potrzebny zestaw związków chemicznych, a dość często również cukier. A właśnie tego chcemy jak najbardziej unikać. Z napojami energetycznymi jest jeszcze gorzej, gdyż tam zawartość cukrów jest najczęściej ogromna, a dodatkowo na liście składników mogą znaleźć się substancje dodatkowo pobudzające, np. kofeina. To zdecydowanie nie jest skład zalecany dziecku czy nawet młodemu sportowcowi.

pbaw_crossfit_4

Co zatem zrobić? Po pierwsze przyzwyczajacie dzieci do picia wody, pamiętając przy okazji, że najlepiej robić to na własnym przykładzie. Natomiast w dni szczególnie upalne lub przy okazji treningów lub zwiększonej aktywności fizycznej, zastosujcie izotonik, ale naturalny lub własnej produkcji. Naturalny, czyli wodę kokosową. Jednak z własnych doświadczeń powiem, że najlepiej sprawdza się woda z odrobiną soli i cytryną, ewentualnie z dodatkiem miodu. Trzeba tu oczywiście poeksperymentować ze składem i proporcjami, tak by napój był smaczny, szczególnie dla dziecka, ale efekty Was zadziwią. U nas sprawdza się to znakomicie.

By Rafał Gromek,

Sen – czas budowy i odpoczynku. Ile spać?

Odpoczynek i sen – ostatni (trzeci) element kształtujący zdrowie i sprawność fizyczną dziecka.

Czy wiecie, że nasze ciało, a przede wszystkim mięśnie rosną głównie podczas snu? Ile zatem należy spać i jaka jest różnica pomiędzy dzieckiem a osobą dorosłą?

Nasze córki usypiają zazwyczaj dość łatwo. Młodsza koło 21.00 starsza w okolicach 22.00. Wstać zazwyczaj muszą przed 7.00 lub 8.00, tak by zdążyć (lub jak najmniej spóźnić się) do szkoły. Oczywiście są dni kiedy zasypiają łatwo już po kilku stronach przeczytanej książki, ale zdarzają się też takie dni, w których sen nie chce „przyjść”.

Sen 2

Jak bardzo sen jest nam potrzebny na różnych poziomach naszego zdrowia i sprawności pokazały rozliczne badania naukowe i testy. Najnowsze dane opracowane przez National Sleep Foundation (NSF) wskazują, że zarówno zbyt krótki sen, jak i zbyt długi, mogą mieć zły wpływ na stan naszego zdrowia.

Sen to czas podczas którego nasze ciało nie tylko odpoczywa, ale też „naprawiając” mikro-urazy powstałe w mięśniach w ciągu aktywnej części dnia, powoduje ich wzrost i wzmocnienie. Tak naprawdę więc, sen jest absolutnie niezbędnym, po ćwiczeniach i diecie, elementem kształtującym zdrowie i sprawność fizyczną. Przywołane powyżej badania wskazują, że zarówno osoby (dorosłe) śpiące poniżej 6 godzin na dobę jak i te poświęcające na to powyżej 9 godzin, są w większym stopniu narażone na stres, zmęczenie ale też choroby układu naczyniowo-sercowego.

Dzieci w wieku przedszkolnym (3- 5 lat) powinny spać od 10 do 13 godzin dziennie. Te uczęszczające do szkoły (6 – 15 lat) powinny na to poświęcać od 9 do 11 godzin. Wiele wskazuje na to, że nieodpowiednia ilość snu ma bezpośrednie przełożenie nie tylko na układ krwionośny, ale też prawidłowa pracę nerek czy poziom hormonów. Nie bez znacznie jest również w stosunku do masy ciała, a to już prosta droga do nadwagi, czy też w skrajnych przypadkach otyłości, czy wręcz cukrzycy.

Pamiętajcie, że oprócz długości snu ważna jest też jego jakość. Wliczamy w to również łatwość zaśnięcia. To nierozłącznie wiąże się z pozostałymi dwoma czynnikami kształtującymi nasze zdrowie, czyli dietą i aktywnością fizyczną. Dzień pełen wrażeń w przedszkolu czy szkole, ale też odpowiednia ilość ruchy lub aktywności sportowej, wydatnie wpływają na łatwość zasypiania. Dziecko przyjemnie zmęczone graniem w piłkę i wyciszone wspólną (nawet w przypadku dzieci starszych) lekturą, zaśnie szybciej i łagodnej. Bardzo ważne jest, by dostarczyć organizmowi przed snem odpowiedniej dawki łatwo strawnego posiłku. Musi to jednak nastąpić nie później niż na 2-3 godziny przed zaśnięciem. To wszystko zagwarantuje nie tylko odpowiednio długi i dobry sen, a tym samym zdrowie i sprawność, ale pozwoli też łatwiej wejść w kolejny dzień, oczywiście rozpoczęty odpowiednio skomponowanym śniadaniem.

Jeśli Twojej dziecko ma kłopoty z zaśnięciem wypróbuj kilka z poniższych sposobów:

– zapewnij codzienną dawkę aktywności fizycznej lub sportu;
– po szkole/przedszkolu idź z dzieckiem na plac zabaw lub spacer;
– w razie niesprzyjającej pogody spędź czas aktywnie w domu (przykłady zabaw lub ćwiczeń, które można wykonać na kilku metrach kwadratowych, dostępne są w ramach akcji Zdrowo i Sportowo);
– zjedźcie (najlepiej wspólnie) lekki posiłek nie później niż na 2-3 godziny przed planowanym czasem zaśnięcia dziecka;
– zakończcie dzień wspólną lekturą.

Infografika_sen_3_sposoby

W naszym domu udaje się to coraz lepiej. Dziewczyny zasypiają o stałych porach, a poranki pozwalają spokojnie wejść w nowy dzień i przygotować się na czekające obowiązki. A jak to wygląda u Was?

——————

Artykuły powiązane:

„3 sposoby na łatwiejsze zasypianie” – czytaj >>>>

By Rafał Gromek,

3 pomysły na to jak zachęcić przedszkolaka do sportu i nauczyć nowych umiejętności ruchowych

Dzieci wchodząc w wiek przedszkolny mają ogromną ilość energii, którą chętnie pożytkują na zabawy. Zaczynają też dostrzegać zalety wspólnego spędzania czasu z rówieśnikami. Pomijając okazjonalne sprzeczki, a czasami wcale nie tak okazjonalne, są to świetne lekcje nawiązywania kontaktów i budowania relacji w społeczeństwie. Następuje odkrywanie różnych uczuć związanych z dawaniem i braniem, współpracą i dość bolesnym wyłączeniem z grupy. To ważne aspekty rozwoju emocjonalnego dzieci. Równocześnie, jest to czas ogromnej otwartości na otaczający świat. Gotowości do nauki i próbowania różnych jej aspektów. Jak wykorzystać ten okres do zaszczepienia radości z aktywności ruchowej, by później łatwiej radzić sobie w dorosłym życiu?

nasza_lokomotywa_piknik_1

Zacznijmy od tego, ile w teorii i średnio każdego dnia przedszkolak powinien spędzać czasu na zabawach i aktywności ruchowej. Ustalmy też, że liczymy tu zabawy, które faktycznie ze sportem się kojarzą. Bieganie po placu zabaw jest ok, ale już siedzenie w piaskownicy z tej kalkulacji wypada. Przyjmuje się zatem, że dzieci w wieku przedszkolnym powinny codziennie spędzać około 2 godzin w stanie wzmożonego wysiłku fizycznego. Z czego około 50% czasu, powinno zostać zorganizowanych tak, by dziecko rozwijało lub nabywało konkretne umiejętności motoryczne. Mamy zatem do zagospodarowania do 60 minut. Reszta to zabawy wolne, nadal jednak dostatecznie aktywne. Dziecko nie powinno być pozbawione zabawy ruchowej przez czas dłuższy niż 1 godzina, stąd prosty wniosek, że sport od samego początku powinien kojarzyć się z okresami relaksu i aktywnego odprężenia po wykonaniu innych prac i zadań. Jak wykazują rozliczne badania (np. wykonane przez American College of Sports Medicine), dzieci aktywne ruchowo, osiągają lepsze wyniki w nauce!

Druga sprawa, to zakres umiejętności motorycznych, których (oczywiście odpowiednio do zakresu wieku przedszkolaka) chcemy nauczyć. Staramy się pracować głównie nad elementami sprawności ogólnej, gibkości, zwrotności i szybkości. Dodatkowo zabawy powinny uwzględniać takie elementy jak podskakiwanie, przeskakiwanie, skok w przód, utrzymywanie równowagi, wszystko obunóż lub z użyciem naprzemiennie tylko jednej nogi. Kolejną grupą ćwiczeń jest łapanie i rzucanie. Pamiętajmy, że dziecko ma się rozwijać harmonijnie i równomiernie. Staramy się zatem stosować podobne ćwiczenia na każdą z rąk i nóg. Lateralizacja jest procesem postępowym i jej finalizacja następuje najczęściej w wieku 6-7 lat. Na szczęście obecnie coraz rzadziej spotyka się przypadki prób „przestawienia” dziecka lewostronnego na stronę prawą, czego skutkiem mogły być liczne zaburzenia rozwojowe. Oczywiście najczęstszym przypadkiem jest dominacja strony prawej, ale często spotykamy (cenioną w wielu dziedzinach sportu) dominację strony lewej lub też mieszaną, np. prawa ręka i lewe oko, itp. kombinacje.

Tyle teorii. Co zatem robić, jak zapewnić dziecku odpowiednią ilość ruchu i bodźców rozwojowych. Szczególnie w dni wolne, weekendy, ferie, wakacje, gdy w dużym stopniu pozbawienie jesteśmy pomocy przedszkola?

Odpowiedź pierwsza to … spacer. Ale z zadaniami. Taki specjalny. Aktywny. Zaczynamy od krótkich wyścigów. Biegiem, chodem. Przodem, tyłem, bokiem. Skacząc jak żabki, kangury. Robiąc długie korki jak bociany, idąc dostojnie jak żyrafy. Potem szukamy kryjówek i baz. Za tamtym drzewem, za tą ławką. Starsza dzieci ćwiczą też liczenie. Znajdź 3 żółte kwiatki, przynieś 5 kamyków. Ile jest okien w trzecim domu po lewej stronie drogi? Dla odważnych jest też śpiew. Bo przecież, jak wiadomo, śpiewać każdy może 🙂 Tak więc śpiewamy razem, rytmicznie, lub opowiadamy wierszyki czy zagadki. To pozwala iść dalej, chętniej, bez oglądania się na bolące nogi czy objawy znudzenia. Z czasem włączamy do zabawy zadania specjalne. Przejście po krawężniku, skok ze schodka, slalom między drzewami.

Propozycja druga to … oczywiście rower. Zaczynając od tych biegowych, przez 3 lub 4 kołowe, aż po klasyczny 2 kołowy. Tu następuje uderzenie w pierś własną autora tegoż wpisu. Nasze dziewczyny nauczyła jeździć mama. Tata się niestety nie wykazał, i stąd już chyba proste zastosowanie przysłowia „Obyś cudze dzieci uczył”. Wracając do roweru, daje on w każdym z wyżej wymienionych wariantów ogromną ilość możliwości. Trudniej jest tylko na nim skakać, co nie znaczy, że się nie da lub, że odwołując się do ochrony zdrowia i życia nakłonimy dziecko do zaprzestania różnych prób. Ale praktycznie wszystkie pozostałe ćwiczenia z paragrafu dotyczącego spaceru, da się tu implementować. Zresztą jak pokazuje przypadek naszych córek, rower jest płynnie zamieniany na hulajnogę czy nieco później również na rolki.

Na koniec, tego wpisu, a nie listy możliwości, dodajemy gry i zabawy zespołowe. Czyli wchodzimy w świat łapania, rzucania, odbijania i kopania. To początki budowania podstawy do przyszłych ćwiczeń i specjalizacji sportowej .Tylko nie nazbyt wczesnej albo chociaż prowadzonej w sposób przemyślany. Klasycznie bawimy się piłkami. Ale przecież rzucać można też papierowe samoloty, lotkę do badmintona, poduszki, etc. Uwaga na kamienie!!!

Wiele przykładów ćwiczeń pokazujemy w serii krótkich filmów wykonanych przy okazji akcji Zdrowo i Sportowo: http://zdrowoisportowo.edu.pl/zdrowo-i-sportowo/

Najważniejsze jest jednak, by pamiętać w tym miejscu, że dzieci w wieku przedszkolnym nie są w stanie zrozumieć, a już na pewno zastosować w praktyce złożonych zasad dyscyplin sportowych. I nie mówię tu o pozycji spalonej w piłce nożne, ale raczej o tym, że w tejże piłce nożnej np. nie łapiemy piłki w ręce. Odpuście zasady i cieszcie się grą. Dajcie wygrywać, ale po zaciętej walce. To buduje świetne relacje i wzmaga chęć rywalizacji. Pozwalajcie, a wręcz namawiajcie do częstych zmian dyscyplin i próbowania nowych, a tym samym do znalezienia czegoś ulubionego. Czyli sportu, który będzie dawał radość, a przy okazji zdrowie na całe dalsze życie.

—————————————-

Wpisy powiązane:

Sprawność fizyczna dzieci w wieku 2-4 lata

Sprawność fizyczna dzieci w wieku 4-6 lat

Czy Twojej dziecko jest sprawne fizycznie

By Rafał Gromek,

Bądź zdrowym i aktywnym wzorem dla dziecka

Dzieci uczą się poprzez naśladowanie. Szczególnie te małe. Jak zatem jesteśmy naiwni myśląc, że nauczymy nasze pociechy innych zachowań niż sami prezentujemy? Czy naprawdę wydaje nam się, że można to zrobić tylko opowiadając o zdrowym i aktywnym życiu? Równocześnie siedząc przed telewizorem z kolejną przekąską z wysoko przetworzonej żywności w ręku. Tak się nie da. Nasze dzieci są na to zbyt mądre!

Kids&Sport - spacer z rodzicem
Kids&Sport – spacer z rodzicem

Sposoby nauki poprzez naśladowanie to emulacja oraz imitacja, czy też mimeza. „Ludzkie dzieci to maszyny imitacyjne, które zdają się przyswajać wszystko cokolwiek napotkają, a co łączy się z naśladowaniem zachowań innych osobników. Nauczanie pomaga kierować tym przyswajaniem, ale bez praktycznie nieograniczonej zdolności ludzkich dzieci do imitacji byłoby wątpliwe, czy jakakolwiek dawka rodzicielskiego nauczania pomogłaby przejąć tyle zachowań w tak krótkim czasie.” (Robin Dunbar). Dlaczego zatem dziecko w jakimkolwiek wieku ma wierzyć nam na słowo, że trzeba się inaczej odżywiać lub ćwiczyć, skoro rzadko widzi żebyśmy to my dokonywali takich wyborów?

Nie zmieni tego również szkoła, kursy, warsztaty, klub sportowy ani żadna inna forma nauki i spędzania wolnego czasu, bo są to oderwane od codzienności czynności lub powtarzalne, ale w zbyt małym wymiarze czasu. A tymczasem, o czym pisaliśmy już wcześniej, dziecko w wieku powyżej 2 roku życia potrzebuje przynajmniej 60 minut aktywności sportowej/fizycznej dziennie. Codziennie!. Potrzebuje również odpowiedniego pożywienia, wolego od cukru i tak obecnej w wysoko przetworzonej żywności chemii.

Kids&Sport - parki linowy
Kids&Sport – parki linowy

Nasze córki wybrały (przynajmniej aktualnie) sporty, z którymi my nie jesteśmy bezpośrednio związani. Starsza jeździ konno i trenuje siatkówkę, młodszą fascynuje taniec. Wierzę głęboko, że ich zaangażowanie w aktywny tryb życia wynika w dużej mierze z obserwacji swoich rodziców. Widzą, że nie tylko nasza praca jest związana ze sportem, ale również jest to sposób na spędzanie części wolnego czasu, odreagowania zmęczenia lub stresu, czy też proste czerpanie przyjemności ze współzawodnictwa.

Byciem wzorem dla dziecka nie ogranicza się jedynie do postawy wobec aktywności fizycznej. Zdecydowanie ważniejsze jest tu przekazywanie świadomości i wiedzy dotyczącej zdrowego odżywiania. W tym przypadku mogą pojawić się trzy błędne postawy. Pierwsza, to traktowanie jedzenia jako nagrody i pozwalanie dziecku na wybór tylko ulubionych, najczęściej niezdrowych pokarmów, samemu równocześnie dbając o przestrzegane zdrowej diety. Druga, dokładnie odwrotna, to wmuszanie maluchowi zdrowych posiłków, gdy równocześnie rodzic lub opiekun zupełnie nie przejmuje się tym co ląduje na jego talerzu. Trzecia postawa, to złe żywienie całej rodziny. Co zatem zrobić, by nauczyć dzieci zdrowego odżywiania? Zacząć od siebie! Jeśli sami jesteśmy gotowi wdrożyć odpowiednie zasady, zróbmy to od razu dla całej rodziny. Nie jest to proste, sami o tym wiemy, ale jak najbardziej możliwe. Ale pamiętajcie, nie ilość a jakość ma tu kluczowe znaczenie.

Kids&Sport - śniadanie
Kids&Sport – śniadanie

Ostatni element, który tak często pojawia się w naszych wpisach, to odpoczynek i sen. Tu również przekaz płynący od dorosłych opiekunów musi być jasny. Zachowanie równowagi oraz wybór różnorodnych form, to klucz do sukcesu. Zawsze zachęcać będziemy do czytania, bo sami to uwielbiamy. Zawsze też będziemy namawiać do ograniczenia ilości godzin spędzonych przez telewizorem lub ekranem, bo to również wynika z naszego stylu życia. To co jednak najważniejsze, to podobnie jak w przypadku zdrowego odżywiania, zachowanie zasady „jakość, nie ilość”. Jeśli już telewizja, to niech to będzie coś wartościowego lub wzmacniającego wasze wspólne relacje. Obejrzyjcie zatem wspólnie film czy program, żeby móc się razem pośmiać , podyskutować czy też wyjaśnić dzieciom jakiś ważny problem. Ale spróbujcie też wspólnych gier i zabaw. Gotowania, pokazu mody, przemeblowania, etc. Wszystko z zachowaniem umiaru i wyczucia. Nie zachęcamy do rezygnowania z udogodnień technologicznych (może poza telewizją), bo nie chcemy, by nasze dzieci były dysfunkcyjne pod tym względem. Świat się zmienia i kolejne pokolenia czekają coraz to inne wyzwania, a tym samym konieczność posiadania nowych umiejętności. Tyle, że za tymi wymogami najczęściej nie nadążają zmiany ewolucyjne i dostosowawcze w naszych organizmach. Już teraz przeciętny nastolatek spędza przed monitorem (licząc wszelkie ich rodzaje i czas sumarycznie) do 6 godzin dziennie. Czy nasz organizm jest na to gotowy. Wątpię.

Kids&Sport - trenerzy
Kids&Sport – trenerzy

Na koniec ważne doprecyzowanie. Bycie wzorem to nie tylko pokazywanie jak coś robić, ale też robienie tego wspólnie. Nie wszystko, nie zawsze. Ale spędźcie jakiś wycinek czasu na wspólnych ćwiczeniach, zabawach czy spacerze. Postarajcie się chociaż jeden posiłek dziennie zjadać wspólnie. To świetny czas na niebanalne zapytanie o to co dzieje się w świecie Waszych dzieci. A wspólna lektura to wręcz idealny sposób na budowanie, nie tylko wrażliwości i wyobraźni dzieci, ale też tworzenie bliskich, wręcz intymnych relacji w Waszej rodzinie.

Więc do dzieła. Zostań wzorem dla swojego dziecka!

By Rafał Gromek,

Kształtowanie nawyków żywieniowych dzieci na przykładzie zachowań rodziców

Kształtowanie nawyków żywieniowych dzieci na przykładzie zachowań rodziców
W wielu wcześniejszych wpisach próbowaliśmy przekazać kluczową zasadę dla naszego sposobu patrzenia na kwestie nauki dzieci zdrowego i aktywnego stylu życia. Brzmi ona „Bądź zdrowym modelem dla swojej rodziny”. Powtarzamy to do znudzenia, ale tym razem chcielibyśmy położyć większy nacisk na zastosowanie tej tezy w odniesieniu do żywienia.

Kids&Sport - ciasteczka
Kids&Sport – ciasteczka

Przypomnijmy sprawy bezsprzeczne. Dzieci w największym stopniu uczą się poprzez naśladownictwo, a do tego są świetnymi obserwatorami. Potrafią też bez chwili zawahania wskazać, mówiąc oględnie nieścisłości, lub też mówiąc wprost nieszczerość, w treściach, które staramy się im przekazać. Tak jak w przypadku aktywnego trybu życia, rodzic spędzający czas wolny przed telewizorem i na kanapie, jest mało wiarygodny podczas nakłaniania dziecka do większej aktywności fizycznej i ograniczenia ilości godzin spędzanych przed ekranem, tak też w przypadku doboru diety czy też budowy akceptacji dla różnych potraw i smaków, trudno to przekazać maluchom, w kompletnym oderwaniu od własnych nawyków.
A właśnie nawyki, to broń, a właściwie najlepsza obrona, w którą możemy nasze dzieci wyposażyć. Jeśli przyzwyczaimy je, co, jak i kiedy jeść, prawdopodobieństwo niekontrolowanego sięgania po niezdrowe i niepotrzebne przekąski czy też napoje będzie zdecydowanie mniejsze. Dziecko, które przede wszystkim zjadło śniadanie, ale też kolejne posiłki, złożone z produktów pełnowartościowych, nieprzetworzonych, pełnych warzyw, a przede wszystkim pozbawionych sztucznie dodanych cukrów, nie będzie czuło potrzeby ciągłego podjadania.

Ale zacząć trzeba od siebie. Nie ważne, który sposób odżywiania uważacie za właściwy (o ile nie jest to jedzenie byle jak i byle czego). Czy wierzycie, że zdrowa dieta to weganizm, palio, bulletproof, etc. Tak przy okazji smutna konstatacja. Dlaczego w naszym słowniku dieta, kojarzy się głównie z odchudzaniem, a nie sposobem odżywiania? Wracając do doboru diety, wszystkie łączy jedno. Jemy jak najwięcej zielonych warzyw i ograniczamy cukier. Takie podejście nawet przy niewielkiej ilości dodatkowej aktywności fizycznej, ale równoczesnym ograniczeniu ilości godzin w pozycji siedzącej i dbaniu o odpowiednią dawkę relaksu i snu, pozwoli zdecydowanej większości osób dorosłych w dość krótkim czasie osiągnąć poziom odpowiedniej budowy i masy ciała, ale też odkryć benefity mniejszej zmienności nastrojów, łatwiejszego zasypiania czy też radzenia sobie z sytuacjami stresowymi.

Kids&Sport - zdjęcie z piekarni
Kids&Sport – zdjęcie z piekarni

Zdecydowanie największym wyzwaniem jest wyłączenie z diety cukru. Z jednej strony dlatego, że ma on działanie silnie uzależniające, z drugiej, chyba nawet gorszej, dlatego, że świadomie spożywamy go jedynie w niewielkich ilościach. Zdecydowana większość cukrów, które trafiają do naszego organizmu jest dodawana do gotowych potraw lub żywności przetworzonej. Dlatego nie da się rozpocząć zmiany nawyków żywieniowych bez edukacji związanej z czytaniem etykiet. I nie chodzi tu o znajomość na wyrywki wszystkich, bardzo zresztą licznych, dodatków występujących w wydawałoby się prostych produktach spożywczych. Ale rozpoczęcie od sprawdzenia wartości energetycznych, czyli przede wszystkim zawartości cukrów. 30g – 40g cukrów w 100g produktu, to żadna nowość. Od jogurtów, przez płatki, soki z zagęszczonego koncentratu, o batonach nie wspominając.

To na początku przytłacza. Bo cukier jest dodawany nawet do chleba. Co gorsze występuje w różnych postaciach i pod różnymi nazwami. Szczególnie niebezpieczne są tu cukry proste, o których już wcześniej pisaliśmy. Uważać trzeba zatem nie tylko na glukozę, która jest przez nasz organizm łatwiej przyswajana i odkładana do tkanki tłuszczowej, ale też np. na fruktozę, która już dla organizmu stanowi większe wyzwanie, a co gorsza, w większych ilościach powoduje stłuszczanie wątroby, a w przypadkach skrajnych może, nawet u dzieci (sic!) powodować niealkoholowe stłuszczeniowe zapalenie wątroby (ang. nonalcoholic steatohepatitis, NASH).

Koniec straszenia. Zaczynamy działać. Powoli, to nie musi być rewolucja. Zacznijmy właśnie od cukrów. Czytajcie etykiety. Sprawdzajcie, w których produktach cukru jest mniej i jaki został wykorzystany, czyli co znajduje się w tabelce, a co w spisie. Obie te pozycje są ważne. Stopniowo, ale od teraz, od ręki, zacznijcie redukować również ilość cukru (w każdej postaci), który dodajecie do potraw. Ograniczać, a nie zastępować sztucznymi słodzikami. Herbata czy kawa, mają naprawdę swój własny, niepowtarzalny smak. Odkryjecie go i polubicie już po paru tygodniach. Zobaczycie, że jogurt naturalny czy jeszcze lepiej typu greckiego, z własnoręcznie dodanymi ulubionymi owocami, jest smaczniejszy niż ten gotowy, w którym z jakiegoś dziwnego powodu owoce stanowią tylko kilkuprocentowy dodatek. Przyznacie nawet, że gorzka czekolada, wcale nie jest taka gorzka. Zawarte w niej, przynajmniej w 70%-80%, kakao jest zdrowe. Tylko po co dodawać tam kilo cukru?

Zdajemy sobie jednak sprawę, że dla większości osób największym wyzwaniem będą słodzone napoje. Tu nie ma przebacz. Trzeba to najpierw ograniczyć, a potem z diety wyeliminować. Soki, napoje, nektary, napoje gazowane, oranżadki świecące w ciemnościach od ilości dodanej chemii. To naprawdę jest sztuką zmieścić w tych małych kartonach, butelkach czy puszkach taką ilość cukru. Na zdrowy rozum, to się nie ma prawa rozpuścić. Ale niestety dali radę. Więc tu też zaczynamy od ograniczenia, zastępowania, przygotowywania we własnym zakresie. Krok po kroku i się uda. Musi. Dla siebie i dla swoich dzieci.

By Rafał Gromek,

Czy dziecko może pomóc rodzicowi stać się aktywnym i zdrowszym?

Czy zastanawialiście się jak postrzegają nas dzieci. Co widzą i co chciałyby w nas zmienić? Na portalu http://kidshealth.org/ można znaleźć bardzo ciekawe wyniki sondy, prezentujące odpowiedzi w zakresie zdrowia i aktywności ruchowej.

Otóż blisko 50% zapytanych dzieci wyraża zaniepokojenie stanem zdrowia rodzica/opiekuna, a prawie 70% uważa, że powinien on/ona wprowadzić zmiany w swoim trybie życia i nawykach, tak, by stać się zdrowszym i aktywniejszym. Przekonanie to pogłębia się wraz z pozyskiwaniem przez dzieci wiedzy z zakresu zdrowia i aktywności ruchowej. Czego doświadczył zapewne każdy rodzić po lekcji przyrody lub warsztacie związanych z tematyka zdrowia.

20160415_1

O czym to świadczy? Skoro tak to widzą dzieci, a mają na szczęście tendencję do przekazywania rzeczy wprost, to znaczy, że wiele jest do zrobienia. Szczególnie gdy sami staramy się dzieci namówić do aktywnego i zdrowszego tryby życia, równocześnie swym działaniem zaprzeczając większości postulowanych zmian. Bo niby dlaczego dziecko ma się godzić z koniecznością ograniczenia czasu spędzanego przed ekranem, jeśli rodzic praktycznie się zza niego nie wychyla? Dlaczego ma zmienić dietę, skoro widzi, że wszyscy wokół objadają się marnej jakości jedzeniem? Jak ma odbierać zachęty dorosłego do sportu czy aktywności fizycznej, wydane z pozycji horyzontalnej i z pilotem do telewizora w ręku? Tak się po prostu nie da, albo też efekty po obu stronach będą czasowe lub tylko deklaratywne.

Ale jest też w wyżej wymienionych badaniach informacja pozytywna. Otóż dorosły jest w stanie dokonać, a przynajmniej zapoczątkować proces zmian, o ile prosi o to dziecko lub jest to dla dziecka ważne. Jeśli więc nie znaleźliście w sobie determinacji do wprowadzenia pożądanych zmian, to właśnie dziecko może w tym wydatnie pomóc!

20160415_3

Z własnego doświadczenia wiemy jak dużą motywacją jest dobro dziecka. Dobro w bardzo szerokim rozumieniu, ale takie, co do którego rodzic ma głębokie przekonanie. Bo właśnie wtedy, kiedy dla swojego dziecka chcemy coś osiągnąć, zmienić, wywalczyć, to okazuje się, że i chęci, i możliwości, a nawet wytrwałość są w nas w ilościach bardziej niż wystarczających. I tak na przykład, alergie pokarmowe zmieniają w dużym stopniu dietę wielu rodzin. Ale też „zmuszają” do poszukiwania informacji o tym co zdrowe, co trochę mniej, jak to na nas wpływa, itd. Z taka wiedzą i koniecznością pomocy dziecku, jest zdecydowanie łatwiej wpłynąć na życie całej rodziny. Idąc dalej tym tropem, możemy śmiało powiedzieć, że brak zgody na słabą jakość zajęć sportowych, również naszych dzieci stał się de facto przyczyną powstania Kids&Sport.

Dlaczego o tym piszemy na blogu poświęconym aktywności ruchowej dzieci? Bo aż 85% dzieci łatwiej przyswaja zmiany w swoim życiu, jeśli dotyczą one również ich bliskich. A może nawet bardziej dlatego, że od samego początku namawiamy, by stać się dla swojego dziecka zdrowym modelem. Uczyć go na swoim przykładzie. Razem zmieniać tryb i jakość życia. Dać mu jeden z najlepszych prezentów i to na całe życie! Jaki? Dobre i zdrowe nawyki. Również te dotyczące aktywności ruchowej, zdrowego odżywiania oraz odpowiedniej ilości i jakości snu.

20160415_4

Wychowujmy w ten sposób nasze dzieci, ale też pozwólmy, by zmieniło to jakość naszego życia i pozwoliło być zdrowszym i bardziej aktywnym. Nie tylko dla nich, dla siebie też.

By Rafał Gromek,

O zdrowym odżywianiu, czyli spotkania z dziećmi w ramach akcji Zdrowo i Sportowo

Akcja Zdrowo i Sportowo w swym założeniu zawiera nie tylko elementy czysto ruchowe, ale również edukację w zakresie zasad zdrowego żywienia. Łącznikiem jest obalony niedawno mit, zgodnie z którym, można jeść dowolną żywność i w dowolnych ilościach, o ile towarzyszy temu odpowiednia dawka ruchu. Czyli w skrócie: „spalić można wszystko i nie ma to złego wpływu na organizm”. Nieprawda!!!

Spotkanie

O tym opowiadaliśmy na naszych spotkaniach z dziećmi, wychowawcami i rodzicami. Ostatnio odwiedziliśmy jedną z warszawskich szkół podstawowych. Prezentowaliśmy projekt Zdrowo i Sportowo, ale spotkanie dotyczyło przede wszystkim zdrowego odżywiania, a w szczególności wszechobecnego w żywności przetworzonej cukru.

Nasza prezentacja (w wersji dość skróconej dostępna na stronie http://www.slideshare.net/KidsAndSport/zdrowe-odywianie-czyli-spotkania-edukacyjne-w-ramach-akcji-zdrowo-i-sportowo) zachęca uczestników do wspólnego prześledzenia wybranej etykiety dość często wykorzystywanego produktu. Tym razem był to ketchup. Oczywiście jest to ćwiczenie, podczas którego przekazujemy pewny zakres wiedzy, ale przede wszystkim zachęcamy do świadomych wyborów. Również tych kulinarnych.

W drugiej części spotkania staraliśmy się wytłumaczyć co dzieje się z organizmem po zjedzeniu produktu zawierającego cukier, w zależności od jego rodzaju i naturalności występowania. Jak jest wykorzystywany, a w nadmiarze usuwany i magazynowany.

Przewodnim hasłem było jednak poszukiwanie wiedzy, zadawanie pytań i odnajdywanie odpowiedzi, które pomogą budować zdrowe nawyki żywieniowe.

By Rafał Gromek,

Kontuzje, czyli zmora ludzi aktywnych. Czy da się przed nimi zabezpieczyć?

Planowany od dawna mecz, wyjazd czy wchodząca powoli w nawyk aktywność fizyczna. Pełni entuzjazmu czekamy, a tu … kontuzja, ból, czy nawet dokuczliwe przeziębienie. Wszystko to może nie tylko zniweczyć nasze wcześniejsze przygotowania, ale przede wszystkim zabrać sporą część oczekiwanej radości. To scenariusz znany nie tylko dorosłym, ale również dzieciom. Czy można temu zaradzić? Do końca na pewno nie, ale w dużym stopniu można zmniejszyć ryzyko wystąpienia takich niemiłych perturbacji.

Najczęściej kontuzja nie jest wynikiem jednorazowego zdarzenia, przynajmniej u sportowców amatorów, ale ciągiem nakładających się zdarzeń, osłabiających jakąś część ciała. Suma mikrourazów, która z czasem osłabia na tyle, że coś pęknie lub się naderwie. Mięsień, ścięgno, przyczep, itd. Efektem w najlepszym przypadku jest czasowe wyłącznie z aktywności, w najgorszym nawet konieczność rehabilitacji czy nawet operacji.

W wielu przypadkach niestety sami jesteśmy sobie winni. O tym by dać się samochodowi rozgrzać, by nie wlewać gorącej wody do zimnej szklanki, wiemy wszyscy. Ale już o tym, by dać się naszemu ciału powoli rozgrzać, a po skończonym wysiłku ostygnąć, już zapominamy. Niska jest też świadomość, i to również wśród ludzi aktywnych, że wzrost masy mięśniowej, nie następuje w czasie samych ćwiczeń, ale w fazie relaksu następującego po ćwiczeniach. Tym samym niezbędne jest, by zapewnić sobie odpowiednią ilość i jakość odpoczynku, w szczególności snu, ale też budulca, czyli zbilansowanej diety.

Wróćmy jednak do rozgrzewki i rozciągania. Pracujemy głównie z dziećmi i to tymi najmłodszymi. Dość często spotykamy się zatem z pytaniem po co rozgrzewka. Po co na końcu rozciąganie i wyciszenie? Powodów jest kilka. Po pierwsze dbajmy o nasze organizmy, a zatem o organizmy naszych dzieci również, od samego początku. Oczywiście wydaje się, że każdy maluch może z biegu włączyć się w dowolną zabawę ruchową. Jest tak w przypadku, gdy bezpośrednio wcześniej był na tyle aktywny, że organizm już jest na „wyższych obrotach”. W każdym innym przypadku zapewnijmy chociaż kilka minut spokojniejszych ćwiczeń. Rozgrzane stawy pracują lepiej, rozgrzane mięśnie są bardziej elastyczne, a odpowiednie ich ukrwienie następuje dopiero po kilku minutach od rozpoczęcia wzmożonego wysiłku.

Po drugie, o co apelujemy w wielu aspektach naszej pracy, budujemy zdrowe nawyki nie tylko na teraz, ale przede wszystkim na przyszłość. Dziecko, które już w przedszkolu przyzwyczai się, że rozgrzewka jest absolutnie niezbędnym elementem każdego wysiłku, w wieku starszym samoistnie dopełni nawet krótkiego „rytuału” przed meczem z kolegami.

Podobnie ma się sprawa z rozbieganiem czy rozciąganiem. Małe dzieci wydają się być zbudowane z gumy i ich rozciąganie po zajęciach wzbudza uśmiech politowania na wielu twarzach. Ale zaszczepiony w ten sposób nawyk, uchroni je w przyszłości od lekceważenia tak ważnej dla naszego organizmu elastyczności mięśni czy zmniejszenia zakresu pracy stawów. Dbajmy o to, a efektem będzie zdrowsze ciało i naturalna skłonność do jego stałej „konserwacji”, a przez to zdecydowanie mniejsza skłonność do łapania drobnych urazów czy poważniejszych kontuzji.
——————————————
Wpis powiązany: Film z serii Zdrowo i Sportowo: Rozgrzewka

By Rafał Gromek,

A co jeśli to rodzić sportu nie lubi?

Niedawno opublikowaliśmy wpis po tytułem „A co jeśli dziecko sportu nie lubi?”. Staraliśmy się pokazać w nim kilka sposobów na zachęcenie malucha do aktywności fizycznej. Jak zwykle wskazaliśmy też ogromną rolę rodzica czy opiekuna, w budowaniu zdrowych nawyków, w szczególności poprzez stanie się dobrym modelem, przykładem, wzorcem. Pojawiły się jednak, w kierowanych do nas pytaniach, wątpliwości, czy też rozterki rodziców, którzy z jednej strony rozumieją wagę aktywnego trybu życia w całości zagadnienia zdrowia człowieka, a z drugiej strony otwarcie przyznają, że sami sportu nie lubią. Co robić?

dziewczynka_sciana_wspinaczkowa_m

Gdy o tym rozmawialiśmy w gronie Kids&Sport, początkowo wydawało nam się, że temat jest dla nas dość odległy. Jesteśmy związani ze sportem i aktywność fizyczna jest ważną częścią naszego życia. Zakładamy zatem, że na swoim przykładzie automatycznie przekażemy taką postawę naszym dzieciom. Potem jednak zaczęły pojawiać się głosy, że sport to przecież nasza praca i dość często po powrocie do domu, czy w czasie weekendu chcielibyśmy od niego odpocząć. A tu córka chciałaby wyjść na rower, a tam widać dzieci z sąsiadem grające w piłkę i własnego syna spoglądającego na to z okna. Są więc jednak sytuacje gdy i w taką rolę też potrafimy się wcielić.

Zaczniemy od gratulacji. Jeśli jesteście w gronie rodziców, którzy rozumieją wagę i wpływ ruchu na prawidłowe funkcjonowanie ciała człowieka, a już na pewno na rozwój dziecka, to pierwszy i najważniejszy element przekazania tego swojemu dziecku został spełniony. Bo właśnie wewnętrzne, prawdziwe przekonanie rodzica jest tu kluczowe. To po pierwsze.

Po drugie, może takie rozważania skłonią do zmiany własnych przyzwyczajeń. Przestańmy myśleć o sporcie jako o wielokilometrowym wybieganiu, czy codziennej wizycie na siłowni. Aktywność fizyczna to też spacer, praca w ogrodzie, a nawet …… stojąca postawa przy biurku. Bo to właśnie siedzący tryb życia jest dla nas tak groźny. Dość łatwo z takiej perspektywy spojrzeć na siebie inaczej i znaleźć takie obszary, które spokojnie możemy uznać za włączające nas w grono ludzi aktywnych.

dziewczynka_lina

Zachęcajmy. Nawet jeśli własna postawa nie jest tu najlepszym przykładem, to starajmy się o sporcie i aktywności mówić pozytywnie. Nie unikajmy tematu, pokazujmy dobre przykłady. Znajdźmy kogoś w rodzinie, kto może rolę takiego modela spełnić. Jest cała masa bardzo fajnych książek, filmów, komiksów czy innych źródeł, które pokazują jak żyć aktywnie i jak aktywne życie buduje naszą tożsamość oraz pomaga dbać o własne ciało i umysł. Wspólne czytanie czy oglądanie, wraz z odpowiednim komentarzem, będą bardzo pomocne. Ale uwaga. Nasze dzieci są bardzo mądre i dociekliwe. Padną tu trudne pytania, w stylu, a dlaczego ty mamo/tato nie ćwiczysz?

Po czwarte wreszcie, podejdźmy do sprawy pozytywnie. Jeśli faktycznie wierzymy, że dziecku sport jest potrzebny, to każdy znajdzie z czasem sposób na to żeby takie przekonanie w swojej pociesze zaszczepić. Zmieniając siebie, znajdując odpowiedni klub, zajęcia dodatkowe, grupę rodzin z sąsiedztwa, cokolwiek. Sport to przyjemność oraz zabawa, i niech tak się nam wszystkim kojarzy.

——————————————
Wpis powiązany: A co jeśli dziecko sportu nie lubi?

By Rafał Gromek,

6 przykładów codziennej aktywności, które pomogą w rozwoju umiejętności motorycznych Twojego dziecka

Dzieci od samego początku swojego życia nabywają coraz to nowych umiejętności. Z czasem można wydzielić wiele rodzajów zdobywanej wiedzy, ale ruch, a więc zdolności motoryczne to bezsprzecznie jeden z kluczowych zakresów. Poczynając od chwytania, unoszenia na rękach, pełzania, raczkowania, wreszcie po chodzenie, bieganie czy skakanie.

Dzieci_2

Rozwój jest nieustanny i należy go umiejętnie wspierać. Oczywiście dzieci uwielbiają bawić się z rodzicami czy opiekunami, dlatego warto wpleść w codzienne czynności zadania, które pozwolą jeszcze lepiej rozwijać cech motoryczne. Pamiętajcie, że nasza pomoc nie powinna kończyć się na etapie gdy dziecko zacznie samo chodzić czy nawiązywać pierwsze znajomości na placu zabaw. Również wybór odpowiednich i zróżnicowanych zajęć sportowych czy ruchowych, nie wypełnia całości zapotrzebowania malucha na tego typu stymulację . Szczególnie, że jak zobaczycie poniżej, bardzo konkretne cechy rozwijamy przy bardzo banalnych , czy wręcz śmiesznych (tak, powinno przy tym być dużo uśmiechu) zadaniach.

1. Skakanie – ważna i dość często zaniedbywana umiejętność. Wyślijcie malucha jak zwykle umyć zęby. Ale tym razem ma do łazienki dotrzeć skacząc. Na dwóch złączonych nogach, a w przypadku dzieci starszych lub bardziej zaawansowanych ruchowo, na jednej nodze. Jeśli po drodze są na podłodze np. jakieś wzory, to można z tego zrobić tor przeszkód lub grę w klasy. Uwaga na śliskie powierzchnie!

2. Łapanie – na naszych zajęciach sportowych, bardzo często pojawiając się piłki. Małe, duże, miękkie, twarde. Różne. Jednak z roku na rok, obserwujemy coraz gorszą umiejętność łapania rzuconej do dziecka piłki. O złapaniu piłki rzuconej „kozłem” (odbitej od podłogi) nie ma nawet co wspominać. A przecież jest to ważna umiejętność i okazja do rozwijania zdolności koordynacji wzrokowo-ruchowej, czyli pracy oko-ręka. Zapraszamy więc dziecko do pomocy przy układaniu zwiniętych skarpetek. Ale skarpetki podajemy z pewnej odległości (stopniowo coraz większej) rzucając. Nasz mały zawodnik ma je złapać i włożyć w odpowiednie miejsce szuflady. Oczywiście to nie są skarpetki. W zabawie do rąk pirata lecą magiczne kokosy czy zaczarowane i tajne owoce drzewa skarpetkowego.

3. Rzucanie do celu – umiejętność równie ważna i zapomniana, co łapanie. Ćwiczymy ręce, koordynację, wyczucie odległości, a więc całą masę potrzebnych dziecku cech. Trzymając się tematyki prania, proponujemy zatem, by dzielna wojowniczka ninja, która w poprzednim zadaniu łapała drogocenne owoce dla swojego magicznego rumaka, teraz wrzucała do pralki lub kosza na brudną bieliznę, jego zabrudzoną zbroję, czyli rzeczy do prania. Rzucamy z odległości (czyli nad przepaścią) jednorącz.

4. Utrzymywanie równowagi – trudne, szczególnie dla dzieci małych, ale tym bardziej trzeba próbować. W drodze do przedszkola czy szkoły, w sklepie, w kolejce do kasy, gdziekolwiek. Zachęcamy, by iść po linii, krawężniku, stać na jednej nodze, robić „jaskółkę”.

5. Kopanie – świetne ćwiczenie, ale ostrożnie z wykonaniem. Nie ponosimy odpowiedzialności, za rzeczy potłuczone lub zniszczone 🙂 Ale poważnie, kopanie to umiejętność już z wyższej półki. Szczególnie przedmiotów, które są w ruchu, czyli np. toczącej się piłki. Dlatego zaczynamy od przeszkód statycznych, a dopiero potem utrudniamy. Kamień na chodniku byłby idealny, ale w trosce o portfele i zaparkowane samochody, radzimy zwiniętą kartę papieru, czy domowy mecz piłką z gąbki.

6. Zmiana ręki czy nogi – nie na nową, ale na przeciwną, czyli mniej używaną. Starajmy się, by wszystkie podanie wcześniej ćwiczenia wykonywać z użyciem naprzemiennie obu rąk i nóg. Nie ważne, czy dziecko już pokazuje, która strona jest u niego dominująca. Tak więc, zamykając koło z punktem pierwszym, kiedy już mały sportowiec skończy skakać do łazienki, niech tym razem umyje zęby drugą ręką.

Dzieci_3

Uwaga!
Pamiętajcie, a piszemy o tym zawsze, najskuteczniej ale też najprzyjemniej jest uczyć dziecko na swoim własnym przykładzie, Zachęcamy więc, by wykonywać te ćwiczenia wspólnie. Będzie dużo radości i śmiechu. Gwarantujemy.

By Rafał Gromek,

Aktywny tryb życia pomaga dzieciom w budowaniu zdrowych nawyków

Czy nawyki, nawet te dobre, są potrzebne w naszym życiu? Czy uczyć ich dzieci? Jak to wpływa na ich dalszy rozwój?

Nawyki to coś co sprawia, że pewne czynności lub zachowania podejmujemy bez potrzeby głębszej analizy czy zastanowienia. Jak przekonuje w swych badaniach laureat Nagrody Nobla (2002) Daniel Kahneman większość naszych wyborów życiowych opieramy na intuicji i przyzwyczajeniu, a nie racjonalnej analizie. Czy warto zatem „wprogramować” sobie zdrowe odruchy? Czy można to zrobić w przypadku małych dzieci?

Dziewczyny_na_trawie

Powyższe pytania wydają się dość oczywiste. Szczególnie w odniesieniu do nawyków pożądanych. Ale przecież w każdym z nas natychmiast pojawia się naturalny sprzeciw wobec idei „bezmyślnego” reagowania i opierania swego życia na stałych odruchach. Chcemy być świadomi swoich decyzji i mieć poczucie, że kierujemy swoim losem w sposób przemyślany.

To samo dotyczy naszych dzieci. Pragniemy, by podejmowane przez nich działania były oparte na wiedzy i rozsądku, a nie złudnej intuicji czy presji grupy rówieśników. Sami dostrzegamy jak często zachowanie dzieci, również naszych, zależy od tego w jakim znajdują się „towarzystwie”. To samo dzieje się podczas prowadzonych przez nas w przedszkolach czy szkołach zajęć.

Paradoksalnie, to właśnie nawyki pomagają poradzić sobie w sytuacji gdy dziecko „namawiane” jest przez zachowania swych kolegów czy koleżanek do podjęcia jakieś decyzji.

Mechanizm jest tu dość prosty. W dużym uproszczeniu, silne wewnętrzne przekonanie, a więc wbudowany nawyk, spowodują, że dziecko zdecydowanie i to w pierwszym silnych odruchu podejmie decyzję zgodną z „własnym”, a nie „narzucanym” zdaniem. Siła przyzwyczajenia stanie się dla niego pierwszą, ale bardzo ważną barierą ochronną.

Nawyk ma też inne właściwości. Pozwala nam wykonywać pewne czynności w tzw. „tle”, tzn., że nie musimy tak bardzo skupiać się na jej wykonaniu i nasz mózg może w tym czasie wykonywać inne akcji. Jest to bardzo ważne również w sporcie. Odpowiednia technika, a więc nawyk wykonywania pewnych ruchów, daje nam dodatkowy czas na reakcję i możliwość skupienia się na innych aspektach zaistniałej sytuacji. Oznacza to, że np. odpowiednio wyszkolony tenisista, nie musi kontrolować sposobu w jaki uderzy piłkę, a może w tym czasie analizować sytuację na korcie.

Uczmy zatem nasze dzieci zdrowych nawyków i odruchów:

• Zdrowego odżywiania;
• Aktywnego spędzania wolnego czasu;
• Wspólnej zabawy (najlepiej) ruchowej;
• Odpowiedniej ilości odpoczynku i relaksu, szczególnie w postaci snu;
• Przezwyciężania kłopotów;
• ………………….

Co chcielibyście dopisać do naszej listy?

Jak to zrobić? O tym w kolejnych wpisach na blogu kidsandsport.pl

By Rafał Gromek,

Skacz przez kałuże, licz kamienie na spacerze i zrób wyścig na plaży – czyli jak stać się aktywnym modelem w swojej rodzinie

Rola rodzica w kształtowaniu nawyków u dzieci jest nie do przecenienia. Szczególnie w okresie wakacji czy ferii zimowych, gdy nie ma przedszkola czy szkoły, które w obecnych czasach zmuszone zostały do przejęcia ogromnej części odpowiedzialności za wychowanie naszych dzieci. Jak pokazują badania przeprowadzone na rozdzielonych do różnych rodzin bliźniakach jednojajowych, wkład rodzica w możliwości nabycia umiejętności, do których dziecko nie ma wrodzonych predyspozycji jest niewielki. Trudno nauczyć „na siłę” gry na instrumencie muzycznym, czy też wyćwiczyć łatwość w zdobywaniu wiedzy z dowolnego zakresu nauki. Jednak te same badania pokazują, że najwięcej jako dorośli możemy przekazać poprzez swój własny styl życia. Tym samym stając się zdrowym, a przede wszystkim aktywnym modelem w swojej rodzinie. I właśnie wakacje są do tego szczególnie dobrym czasem.

Jestem zawodowo związana z przekazywaniem dzieciom wiedzy, ale wierzę też, że pasji, w zakresie aktywności fizycznej. Mogę więc z własnego, wieloletniego doświadczenia, powiedzieć, że budowanie i utrwalanie zdrowych nawyków, jest najbardziej skuteczną formą nauki. W wielu przedszkolach czy szkołach, w których prowadzimy nasze zajęcia, maluchy mają problem z zapamiętaniem naszych imion (cudowne są formy zastępcze, typu: Pan Tenis), ale tym wspanialsze jest zobaczyć, jak na widok tego samego trenera, grupa kilkuletnich szkrabów, zaczyna bez żadnej dodatkowej zachęty wykonywać ćwiczenia polecane przez nas na rozgrzewkę. Tak, od najmłodszych lat, uczmy naszych podopiecznych, że trening czy jakakolwiek intensywniejsza forma aktywności fizycznej, powinny składać się z rozgrzewki, zajęć właściwych i na koniec rozciągania i relaksu.

Wracając jednak do aktywnej rodziny i roli rodzica, to jak już wspomniałam, zimowe czy też letnie wakacje są zdecydowanie najlepszym momentem do pokazania, że sport i wszelki wysiłek fizyczny jest atrakcyjną i pożądana formą spędzania czasu. Zdecydowanie podkreślić tu należy słowo POKAZANIA. Nie da się tego zrobić z kanapy, trzymając w drugiej ręce pilota, lub „lajkując” nawet najlepszą imprezę sportową, ale w internecie. Jeśli aktywny model, jeśli nauka przez naśladownictwo, jeśli wreszcie chęć realnego zadbania o przyszłość dzieci, to tylko wspólnie i tylko na własnym przykładzie. Przynajmniej na początku. Potem, wraz z zaszczepieniem nawyków aktywności sportowej, dzieci już same będą się albo o to upominać, albo też szukać partnerów do zabawy wśród rówieśników. Mam nadzieję, że do tego czasu również dorośli bakcyla sportu zdążą u siebie odkryć.

Od czego zaczynamy? Od spacerów, unikania windy na rzecz schodów, jazdy rowerem, a nie samochodem do pobliskiego sklepu. To aktywności planowane. Tylko błagam, to nie może być rutynowe czy nudne. Jeśli idziemy na spacer, to jest to wyprawa piracka, detektywistyczna, szpiegowska, rycerska, a zimą wyprawa na biegun lub wyścig z niedźwiedziami, czy co jest właśnie w wieku waszego dziecka aktualnie na tapecie. Idziemy zatem nie na górkę lub do parku i z powrotem, ale idziemy zobaczyć czy ta mała polanka wśród drzew nie jest przypadkiem lądowiskiem lub talerzem smoka. Liczymy po drodze duże kamienie, które zostawili sobie piraci. Sprawdzamy ile okien jest na parterach, a ile na pierwszych piętrach mijanych bloków czy domów. Cel jest jeden. Odciągnąć uwagę dziecka, od nudnej czynności jaką jest monotonne chodzenie, w stronę aktywności ciekawej, tajemniczej. W stronę wyzwania, sprawdzenia, a od pewnego wieku również rywalizacji. Tu mała dygresja. Wbrew obiegowym opiniom, dzieci taką rywalizację z dorosłymi powinny, choć z odpowiednim trudem, wygrywać. Niech to będzie wynik 10-9 i po walce, ale na korzyść malucha. Efektem jest budowanie wiary we własne umiejętności, choć ze względu na odpowiednio duży wysiłek, wiary nienadmiernie rozbuchanej. Budujemy też partnerskie relacje z dzieckiem, które doceni, że wygrało po walce. Nie ma naprawdę nic bardziej żałosnego, niż obraz pochlipującego malucha, któremu rodzic sprawił manto w piłkę, w imię swoich własnych niespełnionych ambicji. To jest smutny element tzw. Komitetu Oszalałych Rodziców, o którym w kolejnych wpisać jeszcze wielokrotnie opowiem. Za to przy okazji, to właśnie rodzić może pokazać, jak radzić sobie z przegraną i jak motywować się do kolejnego, lepszego w swoim wykonaniu starcia.

Planujemy zatem spacer, czy wyjazd rowerem do pobliskiej biblioteki. Ale są też cudowne do wykorzystania okoliczności niezaplanowane. Pamiętacie z dzieciństwa skakanie w kałużach? Nie, nie przez kałuże. W kałużach. Zaraz po deszczu. W rześkim powietrzu schłodzonym intensywnymi opadami. Po całodniowym upale. Albo przez te kałuże przejeżdżanie rowerem. Cudo. Tak, wiem, ubranie się pobrudzi, kalosze będą schły trzy dni, rower może szybciej zardzewieć, trudno znaleźć bezpieczną kałużę, woda jest brudna, a mokre od stóp po czubek głowy dziecko, zachlapie całą klatkę schodową. No i co? Ubranie się wypierze, kalosze wyschną, rower można wytrzeć i naoliwić (to może być kolejne wspólne zadanie), kałużę można samemu najpierw sprawdzić, brudną wodę zmyje się natychmiast po powrocie do domu biorąc ciepły prysznic. A ile z tego radochy. Ile wspólnych przeżyć. Prostych, ale pokazujących, że mama, tata, wujek, ciocia, to super goście są. I nie ma takiej aplikacji na żadnym tablecie.

Wiec ruszamy. Ruszamy się. Pokazujemy dzieciom, że wokoło nas jest masę miejsc i bardzo dużo sposobności do wspólnego i aktywnego spędzania czasu. Niech te wakacje staną się dla wielu z nas początkiem budowania aktywnej rodziny i wdrażania się w rolę „zdrowego modela”. Do dzieła 🙂

Tekst został pierwotnie opublikowany w portalu junior.sport.pl czyli patrona medialnego akcji Zdrowo i Sportowo. Można go znaleźć pod tym adresem:

http://www.junior.sport.pl/junior/1,143109,18415715,piraci-detektywi-rycerze-czyli-jak-sprawic-aby-sport-stal.html

By Rafał Gromek,

10.000 kroków, czyli jak zadbać o swoje zdrowie i aktywność fizyczną

Jakiekolwiek wakacje, ferie, święta, długie weekendy o dni wolne, w połączeniu ze sprzyjającą pogodą zachęcają do zwiększenia dawki ruchu i aktywności fizycznej. A właśnie brak tych elementów, w połączeniu ze złej jakości dietą, są głównymi przyczynami pogarszającego się stanu zdrowia Polaków. Żadnym pocieszeniem jest tu fakt, że z podobnymi problemami zmaga się cała Europa. Roczne koszty prób naprawy tego stanu rzeczy to pand 80 miliardów Euro. Kwota zawrotna, ale nie od dziś wiadomo, że lepie (i taniej) jest zapobiegać niż leczyć.

Spacer

Dlatego coraz więcej mówi się o konieczności edukacji, szczególnie pod kątem prawidłowego żywienia, ale też odpowiedniej dawki ruchu. Problem w tym, że pomysłów na to jak to osiągnąć jest wiele i sporo z nich wzajemnie się zwalcza czy wręcz wyklucza. Gdybyśmy spojrzeli bowiem na założenia diet od wegańskich, przez niskotłuszczowe, po palio czy też bulletproof, okazuje się, że jest tylko jeden element wspólny, a mianowicie jedzenie dużej ilości zielonych i surowych warzyw. A jak mówił w swoim wystąpieniu podczas niedawnej konferencji poświęconej właśnie odżywianiu dr David L. Katz (Dyrektor, Yale University Prevention Research Center; Griffin Hospital, Prezes American College of Lifestyle Medicine, Redaktor naczelny „Childhood Obesity”), ludziom udało się polecieć na księżyc przede wszystkim dlatego, że nie było sporów gdzie jest cel podróży. Należało zatem ustalić „jedynie” w taki sposób się tam dostać. W przypadku zaleceń dotyczących żywienia, już takiej zgodności co do celów nie ma, tym samym nie ma również jasnych i prostych wytycznych jak ten cel, czyli odpowiednią dietę osiągnąć.

Zaraz po jakości żywienia, drugim najważniejszym czynnikiem kształtującym nasze zdrowie jest odpowiednia jakościowo i ilościowo aktywność ruchowa. Tu również zdania specjalistów są mocno podzielone, ale łatwiej jest znaleźć pewien konsensus, szczególnie, że poziom owej aktywności jest tak niski, że praktycznie każda zmiana jest na wagę złota. Wszyscy więc zgodnie namawiają do rozpoczęcia przygody ze sportem i to w dowolnym wieku czy wyjściowym stanie kondycji fizycznej.

Niestety dość częstym przypadkiem są, podyktowane chwalebnymi przesłankami, zrywy i postanowienia, czy to noworoczne, czy też wakacyjne. Dlatego w styczniu zapełniają się siłownie, a latem np. na plaży widać ledwo żywych od zmęczenia i upału biegaczy. Efekty takich działań są najczęściej dość marne. Jeśli skończy się jedynie zniechęceniem, to jeszcze pół biedy. Gorzej jeśli przyplącze się jakaś kontuzja i zamiast poprawy stanu zdrowia konieczna jest wizyta u lekarza. O ile więc zachęcamy do aktywności, o tyle też zastrzegamy, by rozpoczynać powoli, z umiarem, wyznaczając drobne i mierzalne cele. Efektem będzie nie tylko poprawa kondycji ale też przyjemność z osiągania założonych etapów.

Od czego zatem zacząć? Co jest bezsprzecznie najzdrowszą i najbardziej bezpieczną formą aktywności ruchowej? Chodzenie. Tak, zwykłe pospolite, niespieszne, wytrwałe, codzienne chodzenie. Istnieje bowiem, nawet dość spora grupa osób, dla których np. bieganie, ze względu na budowę ciała i osobiste predyspozycje, stanowi świetny sposób na zbudowanie porządnej formy fizycznej. Jednak dla zdecydowanej większości, szczególnie początkujących, to właśnie chodzenie jest aktywnością idealną.

Ile chodzić? Zalecenie są różne, choć większość waha się do 7 tys. do 10. Tys. kroków dziennie. To sporo, biorąc pod uwagę jak bardzo siedzący tryb życia prowadzimy. Ale z drugiej strony, to naprawdę nie tak dużo, jeśli weźmie się pod uwagę sumarycznie dłuższy spacer, wyjście do sklepu, wejście po schodach zamiast windy, etc. Jest to też dawka pozwalająca na rozruszanie naszego organizmu do poziomu pozwalającego zdrowo funkcjonować (przy równoczesnym założeniu przestrzegania zróżnicowanej diety) i zbudować podstawy do rozszerzania zakresu ćwiczeń. Bo zapewniam, że jeśli przez kila miesięcy uda się utrzymać zakładany na poziomie 10 tys. kroków rytuał, a tym samym stworzyć tak ważny nawyk, to chęć na zwiększenie dawki ruchu pojawi się samoistnie. Co wtedy zrobić? Gdzie szukać dalej? O tym już w kolejnych wpisach i do zobaczenia podczas spacerów.


Tekst pierwotnie opublikowany w portalu SportowaRodzina.pl pod adresem: http://www.sportowarodzina.pl/index.php/sportowa-czytelnia/porady/10000-krokow-czyli-jak-zadbac-o-swoje-zdrowie-i-aktywnosc-fizyczna.html