Tag: wychowanie

By Rafał Gromek,

Aktualizacja terminarza spotkań szkoleniowych (stan na 20 lipca 2017)

Codziennie dodajemy do listy spotkań szkoleniowych kolejne miasta i miejsca. Dlatego prosimy o systematyczne sprawdzanie terminarza.

Zachęcamy też do skorzystania z opcji otwartej, która przy ograniczonej liczbie miejsc w programie, gwarantuje nie tylko udział i dostęp do materiałów, ale też pozwala w dowolnym momencie wybrać spośród dostępnych spotkań szkoleniowych albo też skorzystać ze szkolenie w formie online.

Aktualnie na naszej liście spotkań szkoleniowych znajdują się:

(Kliknij w wybrany link, by zobaczyć więcej informacji)

1. Gdańsk – 26 lipca

2. Bydgoszcz – 27 lipca

3. Toruń – 28 lipca

4. Łódź – 29 lipca

5. Warszawa – 31 lipca

6. Radom – 1 sierpnia

7. Kielce – 2 sierpnia

8. Kraków – 5 sierpnia

9. Lublin – 7 sierpnia

10. Wrocław – 9 sierpnia

11. Legnica – 11 sierpnia

Terminarz będzie codziennie uzupełniany. Ustalamy kolejne terminy i dostępność sal w sklepach Decathlon Polska. Spotkania będą kontynuowane do końca roku.

By Rafał Gromek,

Jaki jest najczęściej spotykany składnik imprezy urodzinowej dziecka?

W ostatnich tygodniach odwiedziliśmy kilka imprez urodzinowych organizowanych dla dzieci. Większość z nich odbywała się w miejscach do tego dedykowanych, nieliczne w domach. Wszystkie wyglądały bardzo podobnie i dzieci były bardzo zadowolone. Przerażające było tylko jedno. Ilość słodyczy i słodkich napojów. Nawet owoców (choćby tych najsłodszych) było jak na lekarstwo. Jednak prawdziwym szokiem było dla mnie takie zdanie usłyszane od jednego z rodziców: „Przy tak intensywnej i wyczerpującej zabawie dzieci mogą jeść cokolwiek. I tak to spalą.” Otóż …. nie do końca.

Ów rodzic wziął bowiem pod uwagę tylko jedną stronę medalu, a mianowicie ilość (notabene ogromną) kalorii zgromadzoną w ciastkach, żelkach, cukierkach, gazowanych i słodzonych napojach, sokach z dosładzanego koncentratu, itd., itp. Zapomniał jednak, że w prawidłowym odżywianiu, a także budowaniu zdrowych nawyków, najważniejsza jest jakość, a nie ilość. Co bowiem łączy te wszystkie słodkie przekąski i napoje? Jaki składnik występuje we wszystkich wymienionych powyżej produktach, i to w ilościach, które wydają się niemożliwe do „upchnięcia” w tak małym opakowaniu? Tak, jest to cukier, a dokładnie cukier prosty. Występujący w różnej postaci, od znanego z naszych stołów cukru białego, w charakterystycznych kryształkach, po przemysłowe tańsze zamienniki, czyli np. syropy glukozowo-fruktozowe.

Co jest zatem błędnego w podejściu nieszczęsnego rodzica? Najpierw odrobina teorii. Węglowodany, a więc również cukry, stanowią podstawowe paliwo dla komórek naszego organizmu. Są zatem bezsprzecznie potrzebnym elementem naszej diety. Jest to jednak grupa związków bardzo obszerna, a podstawowym kryterium jej podziału jest stopień złożoności. Stąd podział węglowodanów na proste i złożone. Cukry proste nie muszą być dalej przetwarzane, a jedynie wchłaniane bezpośrednio do krwioobiegu, a ich nadmiar przetwarzany jest w wątrobie i odkładany do tkanki tłuszczowej. W procesie tym uczestniczy także trzustka, o którą w tej całej historii należy bać się najbardziej. Produkowana przez nią insulina, czyli hormon obniżający poziom cukru we krwi, jest uwalniana w dużych ilościach i pozwala skutecznie przywrócić pożądany w organizmie poziom cukru. Proces ten jednak powoduje, że prawie natychmiast odczuwany jest głód, a tym samym pojawia się chęć na następny posiłek lub przekąskę. Z czasem również eksploatowana niemiłosiernie trzustka przestaje działać prawidłowo, a to już prosta droga co cukrzycy typu 2.

Dla porządku wspomnijmy jeszcze, że węglowodany złożone, zostają w procesie trawienie rozbite również do postaci cukrów prostych i dopiero wtedy wykorzystane. Jest to jednak proces długotrwały, dający organizmowi czas na powolne wykorzystanie tego nośnika energii, a tym samym nie obciążający w takim stopniu trzustki i wątroby. Dlatego właśnie spożywanie kasz, przetworów zbożowych z pełnego przemiały czy też np. ziemniaków, daje uczucie sytości na wiele godzin po zjedzonym posiłku.

Wracamy do przywołanego wcześniej rodzica. Otóż organizm jego dziecka „poradzi” sobie z nadmiarem cukru, ale nie pozostanie to bez wpływu (choć w dłuższym horyzoncie czasu) na kondycję wątroby i trzustki. To samo dziecko wróci też za chwilę znów głodne. Niewątpliwie sięgnie wtedy po kolejną słodką przekąskę. Sprawdźcie zawsze w takich sytuacjach czy dziecko jest tak naprawdę głodne. W tym wieku bowiem, bardzo łatwo pomylić głód z pragnieniem. Zawsze zatem najpierw należy zaproponować napój. Jaki? Oczywiście wodę.

Jeśli argumenty wskazujące na ewidentną korelację pomiędzy nadmiernym spożyciem cukrów, a występowaniem nadwagi oraz w konsekwencji otyłości, cukrzycy, zespołu metabolicznego czy też chorób sercowo-naczyniowych Was nie przekonują, powiedzmy jeszcze, że cukier ma silne właściwości uzależniające. Podajemy więc naszym dzieciom używkę, niewiele lepszą od papierosów czy alkoholu. Dopiero budzi się społeczna świadomość w tym zakresie, więc niestety niewiele się stosunkowo jeszcze o tym mówi. Ale sprawdźcie proszę słynne reklamy z początków XX wieku, na których uspokajające efekty palenia tytoniu są promowane przez lekarzy. Tu jest do pewnego stopnia podobnie. Tylko niewiedza czy niechęć do prostej analizy faktów powstrzymuje nas od dość oczywistych wniosków na temat szkodliwości cukru. Nie bez winy jest tu też ślepy pęd producentów żywności do obniżania kosztów i sztucznego polepszania smaków. Cukier (lub co gorsza syrop glukozowo-fruktozowy) jest dodawany praktycznie wszędzie. Więc nawet jeśli wydaje się, że go nie jemy, tak naprawdę jest inaczej.

Czytajcie zatem etykiety i brońcie swoje dzieci! To jest do zrobienia. Potrzeba jednak edukacji i odpowiedniej wytrwałości. Nie musi też oznaczać całkowitego rezygnowania z przyjemności deserów. Jest wiele cudownych przepisów, które pozwolą znam zjeść coś słodkiego bez nadmiernego obciążania naszego organizmu.

—————————

Wpisy powiązane:
Nadwaga i otyłość. Jak chronić nasze dzieci?

By Rafał Gromek,

DUŻA MOTORYKA – ROZWIJANIE UMIEJĘTNOŚCI SPORTOWYCH DZIECKA

 

SZKOLENIE CERTYFIKUJĄCE:
DUŻA MOTORYKA – ROZWIJANIE UMIEJĘTNOŚCI RUCHOWYCH DZIECKA (PHYSICAL LITERACY)
AUTORSKI PROGRAM KIDS&SPORT

REALIZOWANY W RAMACH AKCJI ZDROWO I SPORTOWO
(SOBOTA, 10 CZERWCA 2017, GODZ. 10.00, ZGIERZ)

Zakres szkolenia:
1. elementy składowe wpływające na rozwój i sprawność dziecka
2. nawyki i nauka
3. rola dorosłego opiekuna
4. aktywizacja
5. limity i ograniczenia
6. weryfikacja sprawności ruchowej dziecka
7. metodyka prowadzenia zajęć
8. zajęcia praktyczne i scenariusze zajęć

Miejsce – Przedszkole Mały Domek, ul. Żytnia 76, Zgierz

Termin i czas trwania – 10.06.2017, godz. 10.00 – minimum 2 godziny (lepiej zarezerwować 3 godziny);

Koszt – 120 zł za każdą osobę (90 zł dla zapisów grupowych (powyżej 3 osób) oraz indywidualnych do 25 maja);

Materiały i certyfikat – uczestnik szkolenia otrzymuje certyfikat oraz dostęp (lub wysyłkę mailową) przez 3 miesiące do materiałów edukacyjnych, w tym scenariuszy zajęć;

Zapisyy – akademia@kidsandsport.pl lub za pośrednictwem poniższego formularza.

Plakat:

Formularz rejestracyjny

By Rafał Gromek,

Wakacje 2017 – w lipcu z Kids&Sport do Białego Lwa

Czas na przedstawienie drugiego miejsca (pierwszego, jeśli patrzymy na to chronologicznie), w które chcemy Was zabrać latem 2017. Jest to wyjazd nastawiony na wytężoną pracę nad prawidłową postawą ciała, spotkaniami z fizjoterapeutą oraz specjalistą od integracji sensorycznej, wyjazd do ośrodka Biały Lew.

Wakacje mogą stać się idealnym czasem nie tylko do wspólnego wypoczynku, ale też wzmożonej pracy nad rozwojem fizycznym i psychicznym Twojego dziecka. Dlatego zapraszamy Was do Romanówki, na rodziny, obóz sportowy z elementami fizjoterapii i Integracji Sensorycznej.

Tematem przewodnim będzie praca nad percepcją otoczenia, prawidłowym rozwojem fizycznym (w szczególności postawy ciała) i Integracją Sensoryczną. Wasze pociechy w ciągu dnia będą mogły się bawić w grupie rówieśników, uczestniczyć w ciekawych aktywnościach, a rodzice w tym czasie wypocząć. Wakacje z rodzicami to połączenie typowego rodzinnego wypoczynku (dziecko mieszka razem z rodzicami) z ciekawym programem zajęć realizowanym przez Kids&Sport

Oferta cenowa i opis programu (18.07-28.07):

http://www.kochamykolonie.pl/wycieczka/kid-le/opis

plakat_OBOZ_SPORTOWY_m

By Rafał Gromek,

Słoneczna zapowiedź letniego, rodzinnego obozu sportowego – wakacje 2017

Ferie za nami, wiosenna pogoda powoli przebija się przez zimową aurę, więc żeby Was jeszcze dodatkowo rozgrzać i „doładować baterie”, zapraszamy do obejrzenia zapowiedzi naszego kolejnego letniego, rodzinnego obozu sportowego. Nacieszcie się choć przez chwilę słońcem i zabawą z poprzednich wakacji, a w 2017 spędźcie kilka dni z Kids&Sport​ oraz Kids&Art

Szczegóły już wkrótce 😉 ale już teraz zapisz się na nasz newsletter, by otrzymywać wszystkie ciekawe i ważne informacje od Kids&Sport

By Rafał Gromek,

Nadwaga i otyłość. Czy to zmora naszych czasów? Jak chronić nasze dzieci? 3 sprawdzone sposoby

Według najnowszych danych sporządzonych na potrzeby cyklicznych badań WHO (dla norm przyjętych w 2007 roku), w USA 1 dziecko na każde 3 ma nadwagę lub otyłość. Jeszcze niedawno wydawało się, że te zatrważające statystyki nie dotyczą naszego kraju, ale trzeba to jasno i głośno powiedzieć: dzieci w Polsce z roku na rok zbliżają się do tej niechlubnej granicy. Pełną odpowiedzialność za ten fakt ponosimy my: rodzice, nauczyciele, opiekunowie, jednym słowem dorośli.

Nawyki żywieniowe

Można oczywiście winą za to obarczać zmiany cywilizacyjne, społeczeństwo na dorobku, brak czasu, pośpiech, chęć zapewnienie jak najlepszego startu w dorosłe życie, i tym podobne truizmy. Ale abstrahując od powodów, efekt pozostaje bezsprzeczny. Statystyki dotyczące kolejnych roczników dzieci są coraz gorsze, a czarne scenariusze przedstawiane 8-10 lat temu sprawdzają się aż nazbyt dobrze. „Produkujemy ” pokolenia ludzi chorych lub na choroby ogromnie narażonych. Dopuszczamy do tego, by wygoda i łatwe wyjaśnienia (brak czasu na sport, trudność skomponowania wyważonej diety, brak motywacji do budowania zdrowych nawyków) przesuwały problem na nieokreśloną przyszłość. A działać trzeba teraz, już, natychmiast!

Każdy z nas, bez wyjątku, musi się w to włączyć. Nie możemy liczyć tylko na „załatwienie” sprawy przez przedszkola czy szkoły, bo tam sytuacja też dość często nie jest najlepsza. Mamy doświadczenia ze współpracy z blisko 100 placówkami oświatowymi i wiele jadłospisów, które tam widzieliśmy wymaga zmiany. A odpowiednia dieta to zdecydowanie najważniejszy czynnik w walce o zdrowe i sprawne ciało. Trzeba też skończyć z podejściem jedynie ilościowym. Nie tylko to ile jedzą dzieci jest ważne, ale przede wszystkim to co jedzą. Punkt zdecydowanie najważniejszy: stop traktowaniu słodyczy jako nagrody i wymuszania odpowiedniego zachowania.

Kids&Sport - zdjęcie z piekarni

Druga składowa w walce o zdrowie dzieci to aktywny tryb życia, odpowiednia ilość ruchu, ale także właściwy odpoczynek, w szczególności sen. Uznaje się, że dla dzieci powyżej 2 roku życia, minimalną zalecaną dawką intensywnego wysiłku fizycznego jest 60 minut dziennie. Codziennie. I nie ma tu znaczenia czy jest to wybrany sport, zabawa w ganianego czy spontaniczny i dziki taniec. Ma być intensywne, a więc doprowadzić do wzmożonego wysiłku i uczucia przyjemnego zmęczenia. Ma być śmiech, radość i pot. Tak, dziecko ma być zmęczone i spocone. Tak by nasi trenerzy nie usłyszeli już nigdy zdziwionego pięciolatka, mówiącego „Proszę Pana, ja się spociłem”. To tylko przy pierwszych kilku razach wydaje się pocieszne. Potem szybko zaczyna przerażać.

Trzeci element to psychologia. Budowanie zdrowych relacji i więzi emocjonalnych, uczenie odpowiednich nawyków, a przede wszystkim umożliwienie dzieciom wykorzystania ich naturalnej chęci nauki poprzez naśladowanie. Naprawdę dorosły, który nawet z przejęciem i w najlepszej wierze, opowiada dzieciom o istocie zdrowego odżywiania i przyjemności ruchu, a jednocześnie nigdy tego sam nie pokazał lub co gorsze sam nie przestrzega, jest niewiarygodny. Małe dzieci szybko przestają w to wierzyć, a te starsze zaczynają z czasem wyśmiewać. Chcemy ratować nasze dzieci zacznijmy od krytycznego spojrzenia na własne czyny. Sprawdźmy co oferuje w zakresie żywienia i aktywności fizycznej przedszkole, klubik malucha czy szkoła, i czy nie są to tylko puste frazesy. Zasada ograniczonego zaufania, również w stosunku do siebie, jest tu jak najbardziej uzasadniona.

Infografika

Jaka jest alternatywa? Smutna. Już teraz wśród 9-latków, 18% dziewcząt i 25% chłopców ma nadwagę, a odpowiednio 4% i 6% stwierdzoną otyłość. Ale nawet to nie jest jeszcze najgorsze. Ostatnim dzwonnikiem alarmowych jest bowiem zauważalny od blisko 30 lat trend wzrostowy, który pokazuje, że ilość dzieci z opisywanym tu problemem wzrosła w badanym okresie czasu trzykrotnie i nadal rośnie.
Co oznacza chroniczna nadwaga lub otyłość występująca od tak wczesnego wieku? Wachlarz potencjalnych zagrożeń jest bardzo szeroki. Zaczynamy od schorzeń pulmonologicznych, czyli zagrożenia astmą, niską tolerancją wysiłku, bezdechów. Następne na liście to zmiany i zwyrodnienie ortopedyczne, czyli płaskostopie, wady postawy, mniejsza wytrzymałość układu kostnego. Endokrynologiczne, a więc przedwczesne dojrzewanie czy cukrzyca typu II. Na koniec choroby układu krążenia (nadciśnienie, a za kilkanaście lat zmiany miażdżycowe i w konsekwencji np. udary) i omawiane najmniej, a przynoszące prawdziwe spustoszenie zaburzenia emocjonalne i ich konsekwencje psychospołeczne.

Nie wahajmy się zatem walczyć o przyszłość naszych dzieci. Przyszłość zdrową pod względem fizycznym i emocjonalnym. Na trwale związaną z aktywnym trybem życia i wyuczoną już od najmłodszych lat dbałością o zrównoważoną dietę. Pokażmy sobą, a tym samym zaszczepmy nawyki jakościowego podejścia do posiłków i odpoczynku.

————————-

Artykuły powiązane:

3 pomysły na to jak zachęcić przedszkolaka do sportu

Bądź zdrowym i aktywnym wzorem dla dziecka

By Rafał Gromek,

Zmiana dyscypliny sportu – wspierać czy odradzać?

Wszyscy mają dobre intencje. Rodzic, bo chce zapewnić dziecku wszechstronny rozwój. Przedszkole czy szkoła, bo chcą zapewnić dziecku dostęp do jak najszerszej oferty zajęć. Wreszcie trener czy instruktor, bo chce zapewnić dziecku jak najciekawsze zajęcia, ale też w dłuższym horyzoncie czasu przekazać realne umiejętności czy wiedzę. Dość często jednak zapominamy, że naturze dziecka przypisana jest ciekawość, chęć poznania, a tym samym zmiany. Co zatem zrobić gdy po raz kolejny słyszymy od malucha, że te zajęcia są już nudne i teraz czas na inne? Wspierać czy odradzać? Twardo zachęcać do kontynuowania wcześniej wybranej dyscypliny?

Dzieci - zajęcia sportowe

Ten dylemat jest obecny w wielu rodzinach i to przez cały rok szkolny. Czym mniejsze dziecko tym częściej się to zdarza. Zapewne wszystkie strony takiej układanki mają swoje racje. Rodzice chcą stabilnego i pełnego rozwoju dziecka, placówka musi jakoś zorganizować zajęcia, ustalić grupy, etc., instruktor pragnie zrealizować założony plan zajęć. A dziecko? A dziecko chce się bawić, próbować, testować. Powodem są jego własne chęci, w innym przypadku jest to podążenie za kolegą czy koleżanką. Motywacji jest wiele, efekt ten sam. Mamo/Tato ja już nie chcę chodzić na ……… (wpisz dowolną nazwę zajęć).

Zajęcia sportowe nie są tu żadnym wyjątkiem i podlegają tym samym regułom. To co dziś jest fascynujące za kilka tygodni może już być nudne. Oczywiście ważne jest jak zajęcia są prowadzone i czy trener jest w stanie prowadzić je w na tyle ciekawy sposób, by zainteresowanie malucha pozostawało na stałym poziomie. Ale nawet wtedy … dzieci się nudzą. Więc zmieniają. Chcą czegoś innego. To normalne i naturalne.

Dziewczynka i koń

Więc co? Wspierać czy odradzać? My wspieramy, ale … pod pewnymi warunkami. Po pierwsze dziecko (oczywiście w stopniu zależnym od wieku) musi zdawać sobie sprawę, że taka zmiana jest dla rodziców czy opiekunów w jakimś stopniu zaburzeniem rutyny funkcjonowania, a nawet mówiąc wprost problemem. Bo przecież zmiana nie musi odbyć się w ramach tej samej placówki. Czasami, częściej w przypadku dzieci starszych, oznacza inną porę, inne miejsce prowadzenia zajęć. Równie często powoduje dodatkowe, nawet jeśli jednorazowe, koszty. Po drugie starajmy się zawsze wprowadzić pewien okres przejściowy. Tzn. dajmy dziecku czas na sprawdzenie, czy faktycznie nowe zajęcia są ciekawe, czy też była to fascynacja jednorazowa. Równocześnie nie rezygnując jeszcze definitywnie z zajęć dotychczasowych. Po trzecie wreszcie, starajmy się ustalić dlaczego nagle ten nowy sport jest tak ciekawy, a ten stary już tak ciekawy nie jest. Odkryjemy w ten sposób nie tylko co wpłynęło tym razem na decyzję, ale też czy na nasze dziecko wpływać jest w podobnych przypadkach łatwiej czy też trudniej. Wreszcie z dziećmi starszymi ustalmy dopuszczalny w danym okresie czasu limit zmian.

Ale po tych wszystkich zabiegach i warunkach, wspierajmy zmianę bezwarunkowo. Pozwólmy dziecku próbować. Niech pozna jak najwięcej dyscyplin sportu, a więc naocznie przekona się co lubi, a co jest fajne tylko w opowieściach kolegów czy ulubionej (chwilowo) bajce. Nabywać będzie w ten sposób nie tyle umiejętności czysto „techniczne”, ale co najistotniejsze w tym wieku ogólną sprawność i umiejętności motoryczne i psychomotoryczne. Na specjalizację w sporcie jeszcze przyjdzie czas. A nawet później, tzn. w wieku lat kilkunastu, zmiana dyscypliny może przynieść wiele korzyści.

————–

Wpisy powiązane:

Jak zachęcić przedszkolaka do sportu?

Bądź zdrowym i aktywnym wzorem dla dziecka

Rodzina aktywna ruchowo

By Rafał Gromek,

Sen – czas budowy i odpoczynku. Ile spać?

Odpoczynek i sen – ostatni (trzeci) element kształtujący zdrowie i sprawność fizyczną dziecka.

Czy wiecie, że nasze ciało, a przede wszystkim mięśnie rosną głównie podczas snu? Ile zatem należy spać i jaka jest różnica pomiędzy dzieckiem a osobą dorosłą?

Nasze córki usypiają zazwyczaj dość łatwo. Młodsza koło 21.00 starsza w okolicach 22.00. Wstać zazwyczaj muszą przed 7.00 lub 8.00, tak by zdążyć (lub jak najmniej spóźnić się) do szkoły. Oczywiście są dni kiedy zasypiają łatwo już po kilku stronach przeczytanej książki, ale zdarzają się też takie dni, w których sen nie chce „przyjść”.

Sen 2

Jak bardzo sen jest nam potrzebny na różnych poziomach naszego zdrowia i sprawności pokazały rozliczne badania naukowe i testy. Najnowsze dane opracowane przez National Sleep Foundation (NSF) wskazują, że zarówno zbyt krótki sen, jak i zbyt długi, mogą mieć zły wpływ na stan naszego zdrowia.

Sen to czas podczas którego nasze ciało nie tylko odpoczywa, ale też „naprawiając” mikro-urazy powstałe w mięśniach w ciągu aktywnej części dnia, powoduje ich wzrost i wzmocnienie. Tak naprawdę więc, sen jest absolutnie niezbędnym, po ćwiczeniach i diecie, elementem kształtującym zdrowie i sprawność fizyczną. Przywołane powyżej badania wskazują, że zarówno osoby (dorosłe) śpiące poniżej 6 godzin na dobę jak i te poświęcające na to powyżej 9 godzin, są w większym stopniu narażone na stres, zmęczenie ale też choroby układu naczyniowo-sercowego.

Dzieci w wieku przedszkolnym (3- 5 lat) powinny spać od 10 do 13 godzin dziennie. Te uczęszczające do szkoły (6 – 15 lat) powinny na to poświęcać od 9 do 11 godzin. Wiele wskazuje na to, że nieodpowiednia ilość snu ma bezpośrednie przełożenie nie tylko na układ krwionośny, ale też prawidłowa pracę nerek czy poziom hormonów. Nie bez znacznie jest również w stosunku do masy ciała, a to już prosta droga do nadwagi, czy też w skrajnych przypadkach otyłości, czy wręcz cukrzycy.

Pamiętajcie, że oprócz długości snu ważna jest też jego jakość. Wliczamy w to również łatwość zaśnięcia. To nierozłącznie wiąże się z pozostałymi dwoma czynnikami kształtującymi nasze zdrowie, czyli dietą i aktywnością fizyczną. Dzień pełen wrażeń w przedszkolu czy szkole, ale też odpowiednia ilość ruchy lub aktywności sportowej, wydatnie wpływają na łatwość zasypiania. Dziecko przyjemnie zmęczone graniem w piłkę i wyciszone wspólną (nawet w przypadku dzieci starszych) lekturą, zaśnie szybciej i łagodnej. Bardzo ważne jest, by dostarczyć organizmowi przed snem odpowiedniej dawki łatwo strawnego posiłku. Musi to jednak nastąpić nie później niż na 2-3 godziny przed zaśnięciem. To wszystko zagwarantuje nie tylko odpowiednio długi i dobry sen, a tym samym zdrowie i sprawność, ale pozwoli też łatwiej wejść w kolejny dzień, oczywiście rozpoczęty odpowiednio skomponowanym śniadaniem.

Jeśli Twojej dziecko ma kłopoty z zaśnięciem wypróbuj kilka z poniższych sposobów:

– zapewnij codzienną dawkę aktywności fizycznej lub sportu;
– po szkole/przedszkolu idź z dzieckiem na plac zabaw lub spacer;
– w razie niesprzyjającej pogody spędź czas aktywnie w domu (przykłady zabaw lub ćwiczeń, które można wykonać na kilku metrach kwadratowych, dostępne są w ramach akcji Zdrowo i Sportowo);
– zjedźcie (najlepiej wspólnie) lekki posiłek nie później niż na 2-3 godziny przed planowanym czasem zaśnięcia dziecka;
– zakończcie dzień wspólną lekturą.

Infografika_sen_3_sposoby

W naszym domu udaje się to coraz lepiej. Dziewczyny zasypiają o stałych porach, a poranki pozwalają spokojnie wejść w nowy dzień i przygotować się na czekające obowiązki. A jak to wygląda u Was?

——————

Artykuły powiązane:

„3 sposoby na łatwiejsze zasypianie” – czytaj >>>>

By Rafał Gromek,

3 pomysły na to jak zachęcić przedszkolaka do sportu i nauczyć nowych umiejętności ruchowych

Dzieci wchodząc w wiek przedszkolny mają ogromną ilość energii, którą chętnie pożytkują na zabawy. Zaczynają też dostrzegać zalety wspólnego spędzania czasu z rówieśnikami. Pomijając okazjonalne sprzeczki, a czasami wcale nie tak okazjonalne, są to świetne lekcje nawiązywania kontaktów i budowania relacji w społeczeństwie. Następuje odkrywanie różnych uczuć związanych z dawaniem i braniem, współpracą i dość bolesnym wyłączeniem z grupy. To ważne aspekty rozwoju emocjonalnego dzieci. Równocześnie, jest to czas ogromnej otwartości na otaczający świat. Gotowości do nauki i próbowania różnych jej aspektów. Jak wykorzystać ten okres do zaszczepienia radości z aktywności ruchowej, by później łatwiej radzić sobie w dorosłym życiu?

nasza_lokomotywa_piknik_1

Zacznijmy od tego, ile w teorii i średnio każdego dnia przedszkolak powinien spędzać czasu na zabawach i aktywności ruchowej. Ustalmy też, że liczymy tu zabawy, które faktycznie ze sportem się kojarzą. Bieganie po placu zabaw jest ok, ale już siedzenie w piaskownicy z tej kalkulacji wypada. Przyjmuje się zatem, że dzieci w wieku przedszkolnym powinny codziennie spędzać około 2 godzin w stanie wzmożonego wysiłku fizycznego. Z czego około 50% czasu, powinno zostać zorganizowanych tak, by dziecko rozwijało lub nabywało konkretne umiejętności motoryczne. Mamy zatem do zagospodarowania do 60 minut. Reszta to zabawy wolne, nadal jednak dostatecznie aktywne. Dziecko nie powinno być pozbawione zabawy ruchowej przez czas dłuższy niż 1 godzina, stąd prosty wniosek, że sport od samego początku powinien kojarzyć się z okresami relaksu i aktywnego odprężenia po wykonaniu innych prac i zadań. Jak wykazują rozliczne badania (np. wykonane przez American College of Sports Medicine), dzieci aktywne ruchowo, osiągają lepsze wyniki w nauce!

Druga sprawa, to zakres umiejętności motorycznych, których (oczywiście odpowiednio do zakresu wieku przedszkolaka) chcemy nauczyć. Staramy się pracować głównie nad elementami sprawności ogólnej, gibkości, zwrotności i szybkości. Dodatkowo zabawy powinny uwzględniać takie elementy jak podskakiwanie, przeskakiwanie, skok w przód, utrzymywanie równowagi, wszystko obunóż lub z użyciem naprzemiennie tylko jednej nogi. Kolejną grupą ćwiczeń jest łapanie i rzucanie. Pamiętajmy, że dziecko ma się rozwijać harmonijnie i równomiernie. Staramy się zatem stosować podobne ćwiczenia na każdą z rąk i nóg. Lateralizacja jest procesem postępowym i jej finalizacja następuje najczęściej w wieku 6-7 lat. Na szczęście obecnie coraz rzadziej spotyka się przypadki prób „przestawienia” dziecka lewostronnego na stronę prawą, czego skutkiem mogły być liczne zaburzenia rozwojowe. Oczywiście najczęstszym przypadkiem jest dominacja strony prawej, ale często spotykamy (cenioną w wielu dziedzinach sportu) dominację strony lewej lub też mieszaną, np. prawa ręka i lewe oko, itp. kombinacje.

Tyle teorii. Co zatem robić, jak zapewnić dziecku odpowiednią ilość ruchu i bodźców rozwojowych. Szczególnie w dni wolne, weekendy, ferie, wakacje, gdy w dużym stopniu pozbawienie jesteśmy pomocy przedszkola?

Odpowiedź pierwsza to … spacer. Ale z zadaniami. Taki specjalny. Aktywny. Zaczynamy od krótkich wyścigów. Biegiem, chodem. Przodem, tyłem, bokiem. Skacząc jak żabki, kangury. Robiąc długie korki jak bociany, idąc dostojnie jak żyrafy. Potem szukamy kryjówek i baz. Za tamtym drzewem, za tą ławką. Starsza dzieci ćwiczą też liczenie. Znajdź 3 żółte kwiatki, przynieś 5 kamyków. Ile jest okien w trzecim domu po lewej stronie drogi? Dla odważnych jest też śpiew. Bo przecież, jak wiadomo, śpiewać każdy może 🙂 Tak więc śpiewamy razem, rytmicznie, lub opowiadamy wierszyki czy zagadki. To pozwala iść dalej, chętniej, bez oglądania się na bolące nogi czy objawy znudzenia. Z czasem włączamy do zabawy zadania specjalne. Przejście po krawężniku, skok ze schodka, slalom między drzewami.

Propozycja druga to … oczywiście rower. Zaczynając od tych biegowych, przez 3 lub 4 kołowe, aż po klasyczny 2 kołowy. Tu następuje uderzenie w pierś własną autora tegoż wpisu. Nasze dziewczyny nauczyła jeździć mama. Tata się niestety nie wykazał, i stąd już chyba proste zastosowanie przysłowia „Obyś cudze dzieci uczył”. Wracając do roweru, daje on w każdym z wyżej wymienionych wariantów ogromną ilość możliwości. Trudniej jest tylko na nim skakać, co nie znaczy, że się nie da lub, że odwołując się do ochrony zdrowia i życia nakłonimy dziecko do zaprzestania różnych prób. Ale praktycznie wszystkie pozostałe ćwiczenia z paragrafu dotyczącego spaceru, da się tu implementować. Zresztą jak pokazuje przypadek naszych córek, rower jest płynnie zamieniany na hulajnogę czy nieco później również na rolki.

Na koniec, tego wpisu, a nie listy możliwości, dodajemy gry i zabawy zespołowe. Czyli wchodzimy w świat łapania, rzucania, odbijania i kopania. To początki budowania podstawy do przyszłych ćwiczeń i specjalizacji sportowej .Tylko nie nazbyt wczesnej albo chociaż prowadzonej w sposób przemyślany. Klasycznie bawimy się piłkami. Ale przecież rzucać można też papierowe samoloty, lotkę do badmintona, poduszki, etc. Uwaga na kamienie!!!

Wiele przykładów ćwiczeń pokazujemy w serii krótkich filmów wykonanych przy okazji akcji Zdrowo i Sportowo: http://zdrowoisportowo.edu.pl/zdrowo-i-sportowo/

Najważniejsze jest jednak, by pamiętać w tym miejscu, że dzieci w wieku przedszkolnym nie są w stanie zrozumieć, a już na pewno zastosować w praktyce złożonych zasad dyscyplin sportowych. I nie mówię tu o pozycji spalonej w piłce nożne, ale raczej o tym, że w tejże piłce nożnej np. nie łapiemy piłki w ręce. Odpuście zasady i cieszcie się grą. Dajcie wygrywać, ale po zaciętej walce. To buduje świetne relacje i wzmaga chęć rywalizacji. Pozwalajcie, a wręcz namawiajcie do częstych zmian dyscyplin i próbowania nowych, a tym samym do znalezienia czegoś ulubionego. Czyli sportu, który będzie dawał radość, a przy okazji zdrowie na całe dalsze życie.

—————————————-

Wpisy powiązane:

Sprawność fizyczna dzieci w wieku 2-4 lata

Sprawność fizyczna dzieci w wieku 4-6 lat

Czy Twojej dziecko jest sprawne fizycznie

By Rafał Gromek,

Bądź zdrowym i aktywnym wzorem dla dziecka

Dzieci uczą się poprzez naśladowanie. Szczególnie te małe. Jak zatem jesteśmy naiwni myśląc, że nauczymy nasze pociechy innych zachowań niż sami prezentujemy? Czy naprawdę wydaje nam się, że można to zrobić tylko opowiadając o zdrowym i aktywnym życiu? Równocześnie siedząc przed telewizorem z kolejną przekąską z wysoko przetworzonej żywności w ręku. Tak się nie da. Nasze dzieci są na to zbyt mądre!

Kids&Sport - spacer z rodzicem
Kids&Sport – spacer z rodzicem

Sposoby nauki poprzez naśladowanie to emulacja oraz imitacja, czy też mimeza. „Ludzkie dzieci to maszyny imitacyjne, które zdają się przyswajać wszystko cokolwiek napotkają, a co łączy się z naśladowaniem zachowań innych osobników. Nauczanie pomaga kierować tym przyswajaniem, ale bez praktycznie nieograniczonej zdolności ludzkich dzieci do imitacji byłoby wątpliwe, czy jakakolwiek dawka rodzicielskiego nauczania pomogłaby przejąć tyle zachowań w tak krótkim czasie.” (Robin Dunbar). Dlaczego zatem dziecko w jakimkolwiek wieku ma wierzyć nam na słowo, że trzeba się inaczej odżywiać lub ćwiczyć, skoro rzadko widzi żebyśmy to my dokonywali takich wyborów?

Nie zmieni tego również szkoła, kursy, warsztaty, klub sportowy ani żadna inna forma nauki i spędzania wolnego czasu, bo są to oderwane od codzienności czynności lub powtarzalne, ale w zbyt małym wymiarze czasu. A tymczasem, o czym pisaliśmy już wcześniej, dziecko w wieku powyżej 2 roku życia potrzebuje przynajmniej 60 minut aktywności sportowej/fizycznej dziennie. Codziennie!. Potrzebuje również odpowiedniego pożywienia, wolego od cukru i tak obecnej w wysoko przetworzonej żywności chemii.

Kids&Sport - parki linowy
Kids&Sport – parki linowy

Nasze córki wybrały (przynajmniej aktualnie) sporty, z którymi my nie jesteśmy bezpośrednio związani. Starsza jeździ konno i trenuje siatkówkę, młodszą fascynuje taniec. Wierzę głęboko, że ich zaangażowanie w aktywny tryb życia wynika w dużej mierze z obserwacji swoich rodziców. Widzą, że nie tylko nasza praca jest związana ze sportem, ale również jest to sposób na spędzanie części wolnego czasu, odreagowania zmęczenia lub stresu, czy też proste czerpanie przyjemności ze współzawodnictwa.

Byciem wzorem dla dziecka nie ogranicza się jedynie do postawy wobec aktywności fizycznej. Zdecydowanie ważniejsze jest tu przekazywanie świadomości i wiedzy dotyczącej zdrowego odżywiania. W tym przypadku mogą pojawić się trzy błędne postawy. Pierwsza, to traktowanie jedzenia jako nagrody i pozwalanie dziecku na wybór tylko ulubionych, najczęściej niezdrowych pokarmów, samemu równocześnie dbając o przestrzegane zdrowej diety. Druga, dokładnie odwrotna, to wmuszanie maluchowi zdrowych posiłków, gdy równocześnie rodzic lub opiekun zupełnie nie przejmuje się tym co ląduje na jego talerzu. Trzecia postawa, to złe żywienie całej rodziny. Co zatem zrobić, by nauczyć dzieci zdrowego odżywiania? Zacząć od siebie! Jeśli sami jesteśmy gotowi wdrożyć odpowiednie zasady, zróbmy to od razu dla całej rodziny. Nie jest to proste, sami o tym wiemy, ale jak najbardziej możliwe. Ale pamiętajcie, nie ilość a jakość ma tu kluczowe znaczenie.

Kids&Sport - śniadanie
Kids&Sport – śniadanie

Ostatni element, który tak często pojawia się w naszych wpisach, to odpoczynek i sen. Tu również przekaz płynący od dorosłych opiekunów musi być jasny. Zachowanie równowagi oraz wybór różnorodnych form, to klucz do sukcesu. Zawsze zachęcać będziemy do czytania, bo sami to uwielbiamy. Zawsze też będziemy namawiać do ograniczenia ilości godzin spędzonych przez telewizorem lub ekranem, bo to również wynika z naszego stylu życia. To co jednak najważniejsze, to podobnie jak w przypadku zdrowego odżywiania, zachowanie zasady „jakość, nie ilość”. Jeśli już telewizja, to niech to będzie coś wartościowego lub wzmacniającego wasze wspólne relacje. Obejrzyjcie zatem wspólnie film czy program, żeby móc się razem pośmiać , podyskutować czy też wyjaśnić dzieciom jakiś ważny problem. Ale spróbujcie też wspólnych gier i zabaw. Gotowania, pokazu mody, przemeblowania, etc. Wszystko z zachowaniem umiaru i wyczucia. Nie zachęcamy do rezygnowania z udogodnień technologicznych (może poza telewizją), bo nie chcemy, by nasze dzieci były dysfunkcyjne pod tym względem. Świat się zmienia i kolejne pokolenia czekają coraz to inne wyzwania, a tym samym konieczność posiadania nowych umiejętności. Tyle, że za tymi wymogami najczęściej nie nadążają zmiany ewolucyjne i dostosowawcze w naszych organizmach. Już teraz przeciętny nastolatek spędza przed monitorem (licząc wszelkie ich rodzaje i czas sumarycznie) do 6 godzin dziennie. Czy nasz organizm jest na to gotowy. Wątpię.

Kids&Sport - trenerzy
Kids&Sport – trenerzy

Na koniec ważne doprecyzowanie. Bycie wzorem to nie tylko pokazywanie jak coś robić, ale też robienie tego wspólnie. Nie wszystko, nie zawsze. Ale spędźcie jakiś wycinek czasu na wspólnych ćwiczeniach, zabawach czy spacerze. Postarajcie się chociaż jeden posiłek dziennie zjadać wspólnie. To świetny czas na niebanalne zapytanie o to co dzieje się w świecie Waszych dzieci. A wspólna lektura to wręcz idealny sposób na budowanie, nie tylko wrażliwości i wyobraźni dzieci, ale też tworzenie bliskich, wręcz intymnych relacji w Waszej rodzinie.

Więc do dzieła. Zostań wzorem dla swojego dziecka!

By Rafał Gromek,

Panie trenerze ja się spociłem! Czyli początki pracy z dziećmi

Sport ma być dla dzieci przyjemnością i de facto mało widocznym dodatkiem do fajnej zabawy. Szczególnie gdy są to dzieci w przedziale wiekowym od 3 do 6 lat, czyli przedszkolaki.

Praca z dziećmi, np. wykonywanie ćwiczeń sportowych, ma dwa oblicza. Pierwsze bardzo przyjemne, bo bardzo szybko widać postępy i rozwój każdego z podopiecznych. Drugie, szczególnie z czasem, dość przerażające, bo dzieci, bez względu na wiek, są prawdziwymi „wampirkami energetycznymi” 🙂

Nasze doświadczenia z pracy z dziećmi są bardzo różne. Ale jako Kids&Sport (wcześniej Kids&Tennis) działamy już ponad 3 lata. W tym czasie spotkaliśmy na naszych zajęciach kilka tysięcy dzieciaków. Jakie wyciągnęliśmy z tego wnioski? Bardzo różne, ale dziś opiszemy wypracowany sposób zachęcenia małego dziecka do ćwiczeń.

Kids&Sport - zabawy sportowe
Kids&Sport – zabawy sportowe

Zabawa. Lecz nie swobodna, chaotyczna i kierowana przez dziecko czy całą grupę, ale przemyślana i prowadzona przez trenera w formie opowieści o jakimś wydarzeniu, przygodzie. Oczywiście to nie może być sztywny scenariusz zakładający szczegółowe kroki i zachowania, ale ogólna historia zakładająca wiele wariantów, a tym samym możliwości wplecenia odpowiednich ćwiczeń. Od zabaw grupowych, tak by wykorzystać zapał i nadmiar energii wszystkich dzieci, po te indywidualne gdy pracujemy nad wybranymi umiejętnościami lub cechami motorycznymi.

Efekty są piorunujące. Na blisko 200 placówek, w których prowadziliśmy przez ten cały czas zajęcia (wliczając naszych klientów, ale też zajęcia pokazowe lub naszą bezpłatną akcję Zdrowo i Sportowo) nie spotkaliśmy dzieci, które nie dałyby się wciągnąć magii zabawy i intensywnej, bo obfitującej w wysiłek fizyczny, przygody. Oczywiście są dzieci, które trzeba wręcz stopować w zapale oraz takie, które wymagają dodatkowego zachęcenia.

Zawsze działa to tak samo. Typowe pierwsze pytanie trenera: „Wiecie po co się dziś spotkaliśmy?”, odpowiedź dzieci: „Zagrać w ……… (tu można wstawić dowolną nazwę dyscypliny, np. tenis, piłka nożna, etc.)”. „Nie” – odpowiada trener – „Wybieramy się dziś na wyprawę na wyspę dzielnych piratów i piratek”. Wielkie oczy zdziwienia, chwila niedowierzania, a potem ruszamy. Jeśli są to pierwsze zajęcia, to dość często słyszymy słowa „Proszę Pana/Pani, ale ja się spociłem”. To dobrze. Bardzo dobrze.

Zajęcia mają być krótkie ale na dostatecznie wysokich „obrotach”, by dzieci poczuły przyjemność zmęczenia i chwilowego wyczerpania. Między nami mówiąc docenia to również personel placówki, bo potem dzieci są przynajmniej przez chwilę spokojniejsze.

Kids&Sport - trenerzy
Kids&Sport – trenerzy

Ale jest też ta druga strona naszej pracy. Wyczerpanie. Nie u dzieci, lecz u nas trenerów. Pojawia się w każdym roku szkolnym, pod koniec. To to drugie oblicze. Bo żeby nauczyć dzieci jak z przyjemnością wykorzystywać nadmiar energii, trzeba też angażować swoje zasoby i siły. Na szczęście pierwsze oblicze naszej pracy zdecydowanie przeważa. Bo w chwilach zmęczenia widzimy największe postępy i radość dzieci, które z nami ćwiczą. To bardzo silna motywacja.

Jak zatem nakłonić dziecko do ćwiczeń? Nie nakłaniać. Zaproponujcie zabawę i pomóżcie ją przeprowadzić.

Macie swoje pomysły lub doświadczenia? Jeśli tak chętnie je poznamy. Jeśli nie, zobaczcie nasze, przedstawione w postaci krótkich filmów.

By Rafał Gromek,

Krócej ale intensywnie

8 godzin w pracy, plus dojazdy, a do tego ciężka przeprawa z szefem, klientem czy dostawcą. Po drodze korki lub uszkodzony autobus. Powrót do domu jawi się wtedy jak wpłynięcie do macierzystego i spokojnego portu, po walce ze sztormem na pełnym morzu. I wtedy …. tato/mamo zrobiłam/byłam/upiekłam/zgubiłam, itd., itp. Człowiek marzy o chwili dla siebie, tęsknie spogląda na kanapę, książkę, telewizor, cichy kąt, cokolwiek. Z drugiej strony chcemy z dziećmi być i znać ich życie, więc zaczynamy wchodzić w zdawkową wymianę informacji. Bez realnego zaangażowania, wysłuchania. Na odczepne, na szybko, byle zaspokoić własne potrzeby opieki i kontaktu. Tyle, że to sztuczne, nieprawdziwe i wymuszone. Na dłużą metę nie ma szans na budowanie w ten sposób prawdziwych relacji.

ojcie corka zwierzaki pilka nozna

Podobnie jest w przypadku postanowień związanych z aktywnością fizyczną. Sami chcemy się zmieniać, ale też zadbać o odpowiednią dawkę ruchu swoich dzieci. Obiecujemy sobie, a jeszcze częściej im, że dziś, że po pracy, że w weekend, już teraz na pewno, no może od jutra, tylko nowe buty, zła pogoda. W efekcie słyszmy dodatkowe ….. tato/mamo, obiecałaś, że zagramy/pójdziemy/pojedziemy. Dwa, trzy razy nasz maluch przypomni o zapowiedzianych wspólnych ćwiczeniach, ale potem odpuści i sam zatraci chęci. Jak z tym walczyć? Podejście musi być systemowe, czyli zaplanowane. A do tego zdecydowanie lepiej sprawdzają się aktywności krótsze, ale częstsze i o większej intensywności.

Umawiamy się, sami z sobą, a dopiero później, i to najlepiej po kilku udanych próbach, umawiamy się z dzieckiem. Codziennie, co drugi dzień, ale w sposób zaplanowany. Konkretnie. Wyznaczamy również godzinę i się tego trzymamy. Jeśli mają być różne sporty, to mamy pomysł na najbliższe kilka wyjść. Jeśli jeden rodzaj aktywności, to nie ma wymyślania na miejscu. Przynajmniej zarys tego co chcemy zrobić musi być gotowy już wcześniej. Najlepiej też, jeśli w nasze plany włączone jest więcej osób. Czyli cała rodzina lub też sąsiedzi, znajomi, etc.

W przypadku naszej rodziny jest to codzienne wspólne wyjście z psem (a ostatnio również ze świnką morską) oraz po kilka ćwiczeń z wybranych sportów. I tak na przykład wczoraj ze starszą córką graliśmy w piłkę nożną, a z młodszą ścigaliśmy się na hulajnogach. Uwierzcie, że kilkanaście sprintów w walce o piłkę, czy też dogonienie dziecka na hulajnodze na dystansie 300 metrów, to realny i bardzo wydajny trening HIIT (High Intensity Interval Training), czyli intensywny trening interwałowy. Całość zajęła nam 20 może 25 minut, ale ile przy tym radochy i zmęczenia. Ile nabytych umiejętności motorycznych. Wreszcie nawet dla nas, ludzi ze sportem związanych, ale nie nawykłych do używania hulajnogi, wyścig na kilkaset metrów, to wysiłek, po którym drżą kolana.

zwierzaki

Benefity takiego podejścia? Wielorakie. Po pierwsze dbamy o rozwój fizyczny dziecka, a także o własną kondycję. Jest wiele uznanych badań, wskazujący, że dla prostej dbałości o stan zdrowia osoby dorosłej, trening interwałowy, czyli bardzo intensywny, ale rwany, jest zdecydowanie korzystniejszy niż długotrwały wysiłek na stałym poziomie. Po drugie utrwalamy zdrowe nawyki oraz nabywamy umiejętności motoryczne, i to zarówno u dziecka, jak i u siebie. Po trzecie wreszcie, pokazujemy się jako zdrowy model. Po czwarte, dotrzymujemy słowa, a przede wszystkim spędzamy czas na wyłączność. Krócej, ale na 100%. Z własnego doświadczenia wiem, że po takim wysiłku każde dziecko będzie chciało potem odpocząć i pobawić się bez udziału rodzica. Co więcej zrozumie, że wykorzystany został chwilowo czas wspólny, a tym samym rodzic może zająć się sobą. Oczywiście świetnym sposobem na dodatkowe korzystanie z tak odbytej aktywności jest potem wspólny posiłek, przy którym będzie można porozmawiać o minionym dniu, ale też o dopiero co wykonanym treningu czy też rywalizacji sportowej.

By Rafał Gromek,

5 pomysłów i podpowiedzi na rodzinę aktywną ruchowo

Jeśli mielibyśmy podsumować teksty publikowane na naszym blogu, a dotyczące aktywności fizycznej, to zdecydowanie wybralibyśmy stwierdzenie „bądź zdrowym wzorem dla swojego dziecka”. Jakkolwiek jest to zdanie nie budzące kontrowersji, o tyle tak trudno jest nam w zabieganym i zapracowanym życiu wdrożyć je i wykorzystać w praktyce.

dziewczynka_spacer

W czasie roku szkolnego, kiedy dzieci tak dużo czasu spędzają w przedszkolu i szkole, odpowiedzialność za modelowe „prezentowanie” zdrowego i aktywnego stylu życia przechodzi częściowo również na nauczycieli i wychowawców. Niejednokrotnie przecież dziecko spędza z nimi więcej godzin w ciągu dnia niż z rodzicami w domu. Na ile wywiązują się z tych zadań jest tematem na inny wpis lub nawet ich całą serię. Warto jednak pamiętać o tej odpowiedzialności, szczególne w stosunku do dzieci najmłodszych.

Podczas wakacji letnich czy zimowych, zadanie tak często postulowanej przez nas edukacji, wraca w pełni na barki rodziców czy też szerzej, rodziny. Wykorzystajmy zatem ten czas na aktywizację ruchową nie tylko naszych dzieci, ale całej rodziny. Pokażmy im, że potrafimy to zaplanować i z prawdziwą przyjemnością wykonać. Pamiętajmy jednak, że dzieci są mistrzami w odczytywaniu nieszczerych lub nieprawdziwych intencji, a więc wybierajmy takie aktywności, które faktycznie przyjemność nam sprawią.

Do odpowiedniego doboru, dodajmy również elementy związane z prawidłowym stawianiem celów. To znaczy starajmy się nasze działania zaplanować, raz, że w zakresie stałej lub wyznaczonej pory dnia, a dwa pod względem zadań, które chcemy wykonywać. W przypadku ćwiczeń stricte sportowych można też dodać aspekt śledzenie postępów czy też wyników. Ale ostrożnie. Nie o wynik tu bowiem chodzi, ale o stałe polepszanie osiągnięć, przy równoczesnym czerpaniu satysfakcji z wysiłku fizycznego, a przede wszystkim okazji do wspólnego spędzania czasu i budowaniu nowego wymiary relacji rodzinnych.

1. Porządki i prace w domu lub ogrodzie

To wbrew pozorom wyczerpujące fizycznie zadania. Szczególnie dla małego dziecka, które dodatkowo zmagać się musi z własnymi ograniczeniami w zakresie koncentracji czy też koordynacji. Oczywiście najlepiej gdy mamy dostęp do np. ogródka. Pielenie, kopanie, podlewanie, sadzenie, to cały zestaw aktywności, które można wykonać razem lub zamienić w ciekawe zadania czy nawet współzawodnictwo.

2. Ćwiczenia niewymagające skomplikowanego lub licznego sprzętu

Ten punkt wynika wprost z doświadczeń naszej rodziny. Najlepiej wychodzi coś co nie jest skomplikowane, a wręcz spontaniczne i proste. Wykorzystajcie to co jest dostępne. Bo gra w boule na plaży czy w parku jest fascynującą zabawą, ale niech nie ogranicza Was brak gotowego zestawu kul. Mogą je świetni zastąpić kamienie czy muszle. Oczywiście wszystko to z poszanowaniem przyrody oraz bezpieczeństwa własnego i innych osób przebywających w pobliżu.

3. Zdobywanie nowych umiejętności

Zimowe czy letnie wyjazdy to wymarzony czas na próbowanie i zdobywanie nowych doświadczeń, a co za tym idzie umiejętności. Dzieci ze swej natury chcą próbować i poznawać. I w miarę możliwości, również, a może przede wszystkim, finansowych, pozwólmy, a wręcz zachęcajmy je do tego. Z tegorocznego urlopu przywieźliśmy doświadczenia aerobiku na plaży oraz lekcji jogi w parku. Próbujcie, dla siebie i dla dzieci.

4. Razem ze znajomymi czy sąsiadami

To nie jest najłatwiejsze w czasach gdy poparcie dla czyichś działań wyraża się poprzez odpowiednią aktywność na wybranym kanale mediów społecznościowych. Ale tak, da się namówić innych na wspólną wycieczkę, mecz, czy spacer z psem. Właśnie sami odkrywamy, że odwiedzające nas dzieci z dalszej rodziny wolą pograć w piłkę, iść na nadwiślańską plażę lub wybrać się na rowerową wycieczkę, niż oglądać centrum miasta. Przy okazji kuzynka, która w swoim kraju gra w piłkę nożną, pokazuje nam, że nie ma zupełnie respektu dla tej męskiej gry, a dokładnie gry w męski wykonaniu. Przyszło przełknąć gorycz porażki. Cała nadzieja, że dziewczyny zobaczyły, że tata potrafi dzielnie i z godnością dostać baty.

5. Zaczynamy od rzeczy prostych ale systematycznych

To ważna rada, gdyż łatwo jest zacząć, ale też łatwo się zrazić. Wielogodzinna piesza wyprawa, bez jakichkolwiek wcześniejszych przygotowań czy doświadczeń, może przynieść więcej szkód niż pożytku. Pamiętajcie, że mamy być wzorem zdrowym, a więc zadowolonym. Nie chodzi o bicie rekordu, a potem leczenie i rekonwalescencję. Zaczynamy tam gdzie skończyliśmy, czyli poprawnie rozpoznajemy aktualne możliwości. Swoje i dziecka. Jeśli dotychczas aktywności było w naszym życiu rodzinnym mało, to zaczynamy stopniowo i powoli ją wprowadzać. Niech to będzie dłuższy spacer, ale nawet nie codzienny. Może być co drugi czy trzeci dzień. Przyjdzie jeszcze czas na dłuższe wędrówki.

Na koniec prośba. Próbujcie. Raz się uda, innym razem nie. Ale potem uda się dwa razy z rzędu, a porażek będzie coraz mniej. Zróbmy to dla siebie i dla zdrowia swoich dzieci.

By Rafał Gromek,

Czy dziecko może pomóc rodzicowi stać się aktywnym i zdrowszym?

Czy zastanawialiście się jak postrzegają nas dzieci. Co widzą i co chciałyby w nas zmienić? W portalu http://kidshealth.org/ można znaleźć bardzo ciekawe wyniki sondy, prezentujące odpowiedzi w zakresie zdrowia i aktywności ruchowej.

Otóż blisko 50% zapytanych dzieci wyraża zaniepokojenie stanem zdrowia rodzica/opiekuna, a prawie 70% uważa, że powinien on wprowadzić zmiany w swoim trybie życia i nawykach, tak, by stać się zdrowszym i aktywniejszym. Przekonanie to pogłębia się wraz z pozyskiwaniem przez dzieci wiedzy z zakresu zdrowia i aktywności ruchowej. Czego doświadczył zapewne każdy rodzić po lekcji przyrody lub warsztacie związanych z tematyka zdrowia.

20160415_1

O czym to świadczy? Skoro tak to widzą dzieci, a mają na szczęście tendencję do przekazywania rzeczy wprost, to znaczy, że wiele jest do zrobienia. Szczególnie gdy sami staramy się dzieci namówić do aktywnego i zdrowszego tryby życia, równocześnie swym działaniem zaprzeczając większości postulowanych zmian. Bo niby dlaczego dziecko ma się godzić z koniecznością ograniczenia czasu spędzanego przed ekranem, jeśli rodzic praktycznie się zza niego nie wychyla? Dlaczego ma zmienić dietę, skoro widzi, że wszyscy wokół objadają się marnej jakości jedzeniem? Jak ma odbierać zachęty dorosłego do sportu czy aktywności fizycznej, wydane z pozycji horyzontalnej i z pilotem do telewizora w ręku? Tak się po prostu nie da, albo też efekty po obu stronach będą czasowe lub tylko deklaratywne.

Ale jest też w wyżej wymienionych badaniach informacja pozytywna. Otóż dorosły jest w stanie dokonać, a przynajmniej zapoczątkować proces zmian, o ile prosi o to dziecko lub jest to dla dziecka ważne. Jeśli więc nie znaleźliście w sobie determinacji do wprowadzenia pożądanych zmian, to właśnie dziecko może w tym wydatnie pomóc!

20160415_3

Z własnego doświadczenia wiem jak dużą motywacją jest dobro dziecko. Dobro w bardzo szerokim rozumieniu, ale takie, co do którego rodzic ma głębokie przekonanie. Bo właśnie wtedy kiedy dla swojego dziecka chcemy coś osiągnąć, zmienić, wywalczyć, to okazuje się, że i chęci, i możliwości, a nawet wytrwałość są w nas w ilościach bardziej niż wystarczających. I tak na przykład, alergia młodszej córki zmieniła w dużym stopniu dietę naszej rodziny. Ale też „zmusiła” nas do poszukiwania informacji o tym co zdrowe, co trochę mniej, jak to na nas wpływa, itd. Z taka wiedzą i koniecznością pomocy dziecku, jest zdecydowanie łatwiej wpłynąć na życie całej rodziny. Idąc dalej tym tropem, możemy śmiało powiedzieć, że brak zgody na słabą jakość zajęć sportowych, do których miała dostęp starsza córka, stał się de facto przyczyną powstania Kids&Sport.

Dlaczego o tym piszemy na blogu poświęconym aktywności ruchowej dzieci? Bo aż 85% dzieci łatwiej przyswaja zmiany w swoim życiu, jeśli dotyczą one również ich bliskich. A może nawet bardziej dlatego, że od samego początku namawiamy, by stać się dla swojego dziecka zdrowym modelem. Uczyć go na swoim przykładzie. Razem zmieniać tryb i jakość życia. Dać mu jeden z najlepszych prezentów i to na całe życie! Jaki? Dobre i zdrowe nawyki. Również te dotyczące aktywności ruchowej, zdrowego odżywiania oraz odpowiedniej ilości i jakości snu.

20160415_4

Wychowujmy w ten sposób nasze dzieci, ale też pozwólmy, by zmieniło to jakość naszego życia i pozwoliło być zdrowszym i bardziej aktywnym. Nie tylko dla nich, dla siebie też 🙂

By Rafał Gromek,

Kiedy poprosić o pomoc fizjoterapeutę czyli o wadach postawy słów kilka

Nasze doświadczenia, ale też badania przesiewowe i opracowania statystyczne (przykłady w postaci plików pdf: opracowanie 1 ; opracowanie 2), pokazują, że prawie połowa dzieci w wieku 3-10 lat posiada wady postawy, oznaczające zmiany w obrębie aparatu mięśniowego i układu kostno-stawowego.

Oczywiście są to zmiany w odniesieniu do prawidłowego układu anatomicznego ciała bardzo różne i cześć z nich nie jest łatwa do wskazania. Tym bardziej jednak, szczególnie w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, warto zwrócić na to uwagę, a w przypadku jakichkolwiek wątpliwości zwrócić się o pomoc do specjalisty, czyli lekarza lub fizjoterapeuty.

Enel-Sport_1

Co jest przyczyną wad postawy? Na szczęście rzadziej schorzenia wrodzone, a częściej nabyte, czyli nasz styl życia, nadwaga lub otyłość. Dlaczego na szczęście? Bo wcześnie zdiagnozowane wady postawy można dość łatwo korygować. Ale po pierwsze, trzeba o nich wiedzieć, a po drugie, trzeba potem konsekwentnie realizować plan opracowany przez lekarza lub fizjoterapeutę.

Kiedy najczęściej pojawiają się nabyte wady postawy? Skoro ich przyczyną jest nasz styl życia, to ich występowanie nasila się przy okazji owego stylu życia zmiany. Trzeba tu wskazać przede wszystkim takie momenty (w zakresie wieku 3-10 lat) jak rozpoczęcie uczęszczania dziecka, do żłobka, przedszkola czy szkoły. Zmiana ta może w równym stopniu dotyczyć kwestii ruchowych, czyli np. przeważającego siedzącego trybu życia, czy też kwestii zmiany w odżywianiu.

Jak zatem sprawdzić czy nasze dziecko nie ma problemów z prawidłową postawą, a tym samym rozwojem fizycznym? Najprostsze kryteria są dwojakiego typu:

– obserwacja dziecka, zarówno pod kątem oceny naturalności postawy, jak i chęci do podejmowania wysiłku fizycznego czy też ogólniej aktywności ruchowej;

– stały kontakt z wychowawcą lub opiekunem mającymi codzienny kontakt z dzieckiem, w zakresie dokładnie analogicznym jak w przypadku obserwacji własnych;

Co powinno nas zaniepokoić? Postanowiliśmy zasięgnąć dodatkowej rady ekspertów i wykorzystaliśmy do tego celu kontakty z kliniką Enel-Sport. Oto co usłyszeliśmy: Pierwsze co powinno zaniepokoić rodzica to unikanie aktywności ruchowej albo szybkie „poddawanie się”. Trudności z rzutem i chwytem piłki, problem z pokonywaniem przeszkód, wchodzeniem np. na krawężniki, chodzeniem po schodach, częste potykanie się podczas chodu lub biegu.

Enel-Sport_2

Od siebie dodamy jeszcze elementy opisane w naszym cyklu związanym z podstawowymi umiejętnościami ruchowymi (physical literacy) oraz kontrolę sposobu siedzenia, ale nie na krześle, tylko na podłodze, a szczególnie skłonności dzieci do częstego i długotrwałego zachowywania tzw. pozycji W.

O co powinniśmy zapytać wychowawcę lub opiekuna? Zgodnie z radą fizjoterapeutów z Enel-Sport pytajmy o naturalną dla dzieci skłonność do aktywności ruchowej. Czy odbiega swym poziomem od reszty dzieci. Czy nasze dziecko uczestniczy w zabawach, gonitwach, berkach, itp.? Czy łatwo się poddaje i wycofuje z zabawy? To oczywiście może równie dobrze świadczyć o nastawieniu, czy też sferze psychicznej, ale jeśli w innych sytuacjach dziecko jest pewne siebie, wierzy w swojej umiejętności, to dlaczego tu miałoby być inaczej? Potknięcia, popchnięcia, wywrotki, są naturalną częścią zabawy, ale jeśli występują zbyt często i samoistnie, a więc bez dodatkowej „pomocy” innych szalejących w zabawie maluchów, to również może być sygnał dla rodzica. Wiele placówek realizuje oczywiście też zajęcia gimnastyki, gimnastyki korekcyjnej czy zajęć ogólnorozwojowych i tam tym bardziej wady postawy powinny być widoczne i wychwytywane. Nie bójmy się więc dopytywać również prowadzących, o to jak oceniając sprawność naszego dziecka. Nawet jeśli nie mają dodatkowych kwalifikacji, to doświadczenia z pracą i obserwacją setek dzieci, pozwolą im łatwiej zauważyć niepokojące objawy.

Na koniec najważniejsza konkluzja. Wcześnie wykryte wady postawy i drobne dysfunkcje ruchowe są w zdecydowanej większość dość łatwe do wyeliminowania. Z drugiej strony wady niekorygowane, pozostawione bez żadnej reakcji, mają zdecydowaną tendencję do nasilania się, nawarstwiania, a ciało człowieka dodatkowo szuka kompensacji obciążając dodatkowo inne części lub grupy mięśni i układ kostny.

Dlatego zakończymy apelem. Jeśli otrzymujemy sygnał ze żłobka, przedszkola, szkoły, klubu, itp. lub sami widzimy, coś co niepokoi nas w postawie, chodzie lub siadzie dziecka, nie zwlekajmy z wizytą i konsultacją u specjalisty. Może okazać się co prawda, że nie było to konieczne i jest to jakiś przejściowy, ale naturalny etap rozwoju, ale może się też okazać, że sami lub z pomocą fizjoterapeuty prostymi choć systematycznymi ćwiczeniami i zmianami nawyków, wyeliminujemy zagrożenie konieczności długotrwałego leczenia, czy w skrajnym przypadku interwencji chirurgicznej. Warto o to zadbać.

———————-
W przygotowaniu niniejszego wpisu, ale też w filmach z akcji Zdrowo i Sportowo poświęconych wadom postawy, korzystaliśmy z pomocy i gościnności Kliniki Enel-Sport

ENEL-SPORT – klinika dla każdego

Zespół medyczny ENEL-SPORT tworzą wyjątkowi specjaliści z całej Polski. Na jego czele stoi dr n. med. Jacek Jaroszewski, wybitny ortopeda, lekarz Reprezentacji Polski w Piłce Nożnej i Klubu Piłkarskiego Legia Warszawa. Dzięki doświadczeniu w pracy ze sportowcami – szczególnie wymagającymi pacjentami, silnie narażonymi na kontuzje i urazy – lekarze ENEL-SPORT są w stanie postawić trafną diagnozę i zaproponować optymalną metodę leczenia nawet w najbardziej skomplikowanych przypadkach, nie tylko ortopedycznych. Jesteśmy oficjalnym partnerem medycznym Klubu Piłkarskiego Legia Warszawa, zaufało nam wielu czołowych polskich zawodników różnych dyscyplin.

www.enelsport.pl
www.facebook.com/enelsport
www.instagram.com/enelsport

———————-
W kolejnych wpisach, ale też filmach z akcji Zdrowo i Sportowo pokażemy jak wzmacniać mięśnie postawy.

Film: Prawidłowa postawa ciała – ćwiczenia

———————-
Wpisy powiązane:

Sprawność fizyczna dzieci w wieku 2-4 lat – lista podstawowych umiejętności

Sprawność fizyczna dzieci w wieku 4-6 lat – lista podstawowych umiejętności

7 sposobów na sprawdzenie czy Twoje dziecko jest sprawne fizyczne

By Rafał Gromek,

Kontuzje, czyli zmora ludzi aktywnych. Czy da się przed nimi zabezpieczyć?

Planowany od dawna mecz, wyjazd czy wchodząca powoli w nawyk aktywność fizyczna. Pełni entuzjazmu czekamy, a tu … kontuzja, ból, czy nawet dokuczliwe przeziębienie. Wszystko to może nie tylko zniweczyć nasze wcześniejsze przygotowania, ale przede wszystkim zabrać sporą część oczekiwanej radości. To scenariusz znany nie tylko dorosłym, ale również dzieciom. Czy można temu zaradzić? Do końca na pewno nie, ale w dużym stopniu można zmniejszyć ryzyko wystąpienia takich niemiłych perturbacji.

Najczęściej kontuzja nie jest wynikiem jednorazowego zdarzenia, przynajmniej u sportowców amatorów, ale ciągiem nakładających się zdarzeń, osłabiających jakąś część ciała. Suma mikrourazów, która z czasem osłabia na tyle, że coś pęknie lub się naderwie. Mięsień, ścięgno, przyczep, itd. Efektem w najlepszym przypadku jest czasowe wyłącznie z aktywności, w najgorszym nawet konieczność rehabilitacji czy nawet operacji.

W wielu przypadkach niestety sami jesteśmy sobie winni. O tym by dać się samochodowi rozgrzać, by nie wlewać gorącej wody do zimnej szklanki, wiemy wszyscy. Ale już o tym, by dać się naszemu ciału powoli rozgrzać, a po skończonym wysiłku ostygnąć, już zapominamy. Niska jest też świadomość, i to również wśród ludzi aktywnych, że wzrost masy mięśniowej, nie następuje w czasie samych ćwiczeń, ale w fazie relaksu następującego po ćwiczeniach. Tym samym niezbędne jest, by zapewnić sobie odpowiednią ilość i jakość odpoczynku, w szczególności snu, ale też budulca, czyli zbilansowanej diety.

Wróćmy jednak do rozgrzewki i rozciągania. Pracujemy głównie z dziećmi i to tymi najmłodszymi. Dość często spotykamy się zatem z pytaniem po co rozgrzewka. Po co na końcu rozciąganie i wyciszenie? Powodów jest kilka. Po pierwsze dbajmy o nasze organizmy, a zatem o organizmy naszych dzieci również, od samego początku. Oczywiście wydaje się, że każdy maluch może z biegu włączyć się w dowolną zabawę ruchową. Jest tak w przypadku, gdy bezpośrednio wcześniej był na tyle aktywny, że organizm już jest na „wyższych obrotach”. W każdym innym przypadku zapewnijmy chociaż kilka minut spokojniejszych ćwiczeń. Rozgrzane stawy pracują lepiej, rozgrzane mięśnie są bardziej elastyczne, a odpowiednie ich ukrwienie następuje dopiero po kilku minutach od rozpoczęcia wzmożonego wysiłku.

Po drugie, o co apelujemy w wielu aspektach naszej pracy, budujemy zdrowe nawyki nie tylko na teraz, ale przede wszystkim na przyszłość. Dziecko, które już w przedszkolu przyzwyczai się, że rozgrzewka jest absolutnie niezbędnym elementem każdego wysiłku, w wieku starszym samoistnie dopełni nawet krótkiego „rytuału” przed meczem z kolegami.

Podobnie ma się sprawa z rozbieganiem czy rozciąganiem. Małe dzieci wydają się być zbudowane z gumy i ich rozciąganie po zajęciach wzbudza uśmiech politowania na wielu twarzach. Ale zaszczepiony w ten sposób nawyk, uchroni je w przyszłości od lekceważenia tak ważnej dla naszego organizmu elastyczności mięśni czy zmniejszenia zakresu pracy stawów. Dbajmy o to, a efektem będzie zdrowsze ciało i naturalna skłonność do jego stałej „konserwacji”, a przez to zdecydowanie mniejsza skłonność do łapania drobnych urazów czy poważniejszych kontuzji.
——————————————
Wpis powiązany: Film z serii Zdrowo i Sportowo: Rozgrzewka

By Rafał Gromek,

Jak wspierać dziecko
w codziennej aktywności ruchowej?
Film w serii materiałów edukacyjnych
powstałych w czasie trwania akcji
Zdrowo i Sportowo

Film dostępny jest również pod adresem: https://youtu.be/_xOOBNk853g

czyli w naszym kanale na YouTube (Playlista Zdrowo i Sportowo)

Zapraszamy do ćwiczeń. Czekamy na filmy z waszym wykonaniem.

Dzisiejszy film nawiązuje do dwóch wpisów, które pojawiły się na blogu Kids&Sport. Pierwszy to rozważania jak wspierać dziecko, które aktywności fizycznej z różnych względów nie lubi (A CO JEŚLI DZIECKO NIE LUBI SPORTU? – http://www.kidsandsport.pl/a-co-jesli-dziecko-nie-lubi-sportu/ ), a drugi dotyczy sytuacji gdy to rodzic, świadomy wagi aktywności ruchowej w rozwoju dziecka, sam ze sportem nie bardzo się identyfikuje (A CO JEŚLI TO RODZIĆ SPORTU NIE LUBI? – http://www.kidsandsport.pl/a-co-jesli-to-rodzic-sportu-nie-lubi/ ).

Chcemy w ramach rozwinięcia ww. rozważań pokazać, że zarówno w pierwszym, jak i drugim przypadku, aktywność ruchowa powinna być częścią naszego życia i nie musi to od razu oznaczać wspólnych zajęć sportowych, treningów, specjalizacji, etc. Zdecydowanie namawiamy do tego, by zachęcać dzieci do ruchu praktycznie „przy okazji”. Niech to będzie jak najczęstszy spacer, wyjście do sklepu, itp. Ale spróbować należy urozmaicić to o zadania, cele, wyzwania i zabawę.

Oczywiście możemy posłużyć się tu dodatkowymi rekwizytami, które jak to ma miejsce w filmie, pozwolą zorganizować wyścig hulajnogi i rolek, czy też konkurs śmiesznych minek. Ale nie jest to konieczne i może z powodzeniem zostać zastąpione zadaniami związanych z wykorzystaniem atrybutów naszego ciała (równowaga, skoczność) i dostępnych elementów infrastruktury miejskiej. Np. przejście po wysokim krawężniku, jako przeprawa nad kanionem, czy zeskoczenie z wyższego murku, jako trening walecznego ninja.

By Rafał Gromek,

A co jeśli to rodzić sportu nie lubi?

Niedawno opublikowaliśmy wpis po tytułem „A co jeśli dziecko sportu nie lubi?”. Staraliśmy się pokazać w nim kilka sposobów na zachęcenie malucha do aktywności fizycznej. Jak zwykle wskazaliśmy też ogromną rolę rodzica czy opiekuna, w budowaniu zdrowych nawyków, w szczególności poprzez stanie się dobrym modelem, przykładem, wzorcem. Pojawiły się jednak, w kierowanych do nas pytaniach, wątpliwości, czy też rozterki rodziców, którzy z jednej strony rozumieją wagę aktywnego trybu życia w całości zagadnienia zdrowia człowieka, a z drugiej strony otwarcie przyznają, że sami sportu nie lubią. Co robić?

dziewczynka_sciana_wspinaczkowa_m

Gdy o tym rozmawialiśmy w gronie Kids&Sport, początkowo wydawało nam się, że temat jest dla nas dość odległy. Jesteśmy związani ze sportem i aktywność fizyczna jest ważną częścią naszego życia. Zakładamy zatem, że na swoim przykładzie automatycznie przekażemy taką postawę naszym dzieciom. Potem jednak zaczęły pojawiać się głosy, że sport to przecież nasza praca i dość często po powrocie do domu, czy w czasie weekendu chcielibyśmy od niego odpocząć. A tu córka chciałaby wyjść na rower, a tam widać dzieci z sąsiadem grające w piłkę i własnego syna spoglądającego na to z okna. Są więc jednak sytuacje gdy i w taką rolę też potrafimy się wcielić.

Zaczniemy od gratulacji. Jeśli jesteście w gronie rodziców, którzy rozumieją wagę i wpływ ruchu na prawidłowe funkcjonowanie ciała człowieka, a już na pewno na rozwój dziecka, to pierwszy i najważniejszy element przekazania tego swojemu dziecku został spełniony. Bo właśnie wewnętrzne, prawdziwe przekonanie rodzica jest tu kluczowe. To po pierwsze.

Po drugie, może takie rozważania skłonią do zmiany własnych przyzwyczajeń. Przestańmy myśleć o sporcie jako o wielokilometrowym wybieganiu, czy codziennej wizycie na siłowni. Aktywność fizyczna to też spacer, praca w ogrodzie, a nawet …… stojąca postawa przy biurku. Bo to właśnie siedzący tryb życia jest dla nas tak groźny. Dość łatwo z takiej perspektywy spojrzeć na siebie inaczej i znaleźć takie obszary, które spokojnie możemy uznać za włączające nas w grono ludzi aktywnych.

dziewczynka_lina

Zachęcajmy. Nawet jeśli własna postawa nie jest tu najlepszym przykładem, to starajmy się o sporcie i aktywności mówić pozytywnie. Nie unikajmy tematu, pokazujmy dobre przykłady. Znajdźmy kogoś w rodzinie, kto może rolę takiego modela spełnić. Jest cała masa bardzo fajnych książek, filmów, komiksów czy innych źródeł, które pokazują jak żyć aktywnie i jak aktywne życie buduje naszą tożsamość oraz pomaga dbać o własne ciało i umysł. Wspólne czytanie czy oglądanie, wraz z odpowiednim komentarzem, będą bardzo pomocne. Ale uwaga. Nasze dzieci są bardzo mądre i dociekliwe. Padną tu trudne pytania, w stylu, a dlaczego ty mamo/tato nie ćwiczysz?

Po czwarte wreszcie, podejdźmy do sprawy pozytywnie. Jeśli faktycznie wierzymy, że dziecku sport jest potrzebny, to każdy znajdzie z czasem sposób na to żeby takie przekonanie w swojej pociesze zaszczepić. Zmieniając siebie, znajdując odpowiedni klub, zajęcia dodatkowe, grupę rodzin z sąsiedztwa, cokolwiek. Sport to przyjemność oraz zabawa, i niech tak się nam wszystkim kojarzy.

——————————————
Wpis powiązany: A co jeśli dziecko sportu nie lubi?

By Rafał Gromek,

A co jeśli dziecko nie lubi sportu?

Zdecydowana większość małych dzieci uwielbia ruch i znajduje wiele przyjemności w zróżnicowanej aktywności fizycznej. Kiedy jednak przychodzi czas na próby wspólnego z innymi dziećmi uczestnictwa w zmaganiach sportowych, część z nich natychmiast odmawia udziału w zabawie. Jakie mogą być tego przyczyny i co w takiej sytuacji zrobić?

dzieci_drabinka

Na naszych zajęciach, co tydzień spotykamy kilka tysięcy dzieci. W oczywisty sposób ich zaangażowanie, czy wręcz chęć do ćwiczeń jest bardzo różna. Jednak są wśród nich i takie, które prezentują wyraźny opór zanim jeszcze zajęcia na dobre się rozpoczną. Widać to w szczególności u dzieci małych lub tych zdecydowanie starszych.

Przyczyn może być wiele, ale najczęściej występują dwie. W przypadku dzieci małych jest to nieśmiałość, czasami wręcz obawa przed kimś i czymś nowym. Niedawno włączyły się w życie np. przedszkola i potrzebują jeszcze czasu na odpowiednią socjalizację. W takim przypadku zdecydowanie należy pozwolić na stopniowe wejście w zajęcia, nawet na ich początkowo bierne oglądanie. Ponawiać w sposób delikatny i nienatarczywy zachęty i zaproszenia, ale szanować odmowę. Znamy wiele takich przypadków, które po kilku tygodniach skończyły się już pełnym zaangażowaniem dziecka i świetną współpracą z trenerem.

Druga z najczęstszych przyczyn dotyczy raczej dzieci starszych i jest związana z obawą o swoje umiejętności oraz porównywaniem z innymi dziećmi. Jeśli dziecko jest naturalnie sprawne, to szybko zauważy, że łatwo jest włączyć się w grupę i czerpać radość z zajęć i wysiłku fizycznego. Jeśli jednak faktycznie odstaje umiejętnościami od pozostałych uczestników, to zachodzi obawa, że nie tylko nie włączy się w te zajęcia, ale wręcz zniechęci się całkowicie do uprawiania sportu i unikać będzie wszelkiej aktywności ruchowej. Dlatego w takim przypadku niezbędne jest dodatkowe wzmożenie pracy indywidualnej, ale też szczególny kontakt trenera lub nauczyciela z dzieckiem, rodzicami i wychowawcami. Jeśli od wszystkich tych grup dziecko otrzyma wsparcie, akceptację, zrozumienie, a przede wszystkim szczerą chęć poszukania rozwiązania, to jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że znajdzie przyjemność w sporcie i włączy się w zajęcia grupowe.

dziewczynka_sporty

Żeby to jednak nastąpiło trener, rodzic i wychowawca zdecydowanie powinien:

– unikać porównywania umiejętności i osiągnięć dziecka z rówieśnikami,
– doceniać wysiłek, chęci i starania, a nie wyniki,
– porozmawiać z dzieckiem wprost o sytuacji i jej przyczynach,
– poszukać takiej aktywności ruchowej, w której dziecko czuje się najpewniej,
– rozważyć dodatkowe zajęcia indywidualne, czyli w przede wszystkim ćwiczenia z rodzicem.

Rezultatem będzie nie tylko większe zrozumienie potrzeb danego dziecka, ale też szansa na wychowanie zdrowego i aktywnego człowieka.

By Rafał Gromek,

6 przykładów codziennej aktywności, które pomogą w rozwoju umiejętności motorycznych Twojego dziecka

Dzieci od samego początku swojego życia nabywają coraz to nowych umiejętności. Z czasem można wydzielić wiele rodzajów zdobywanej wiedzy, ale ruch, a więc zdolności motoryczne to bezsprzecznie jeden z kluczowych zakresów. Poczynając od chwytania, unoszenia na rękach, pełzania, raczkowania, wreszcie po chodzenie, bieganie czy skakanie.

Dzieci_2

Rozwój jest nieustanny i należy go umiejętnie wspierać. Oczywiście dzieci uwielbiają bawić się z rodzicami czy opiekunami, dlatego warto wpleść w codzienne czynności zadania, które pozwolą jeszcze lepiej rozwijać cech motoryczne. Pamiętajcie, że nasza pomoc nie powinna kończyć się na etapie gdy dziecko zacznie samo chodzić czy nawiązywać pierwsze znajomości na placu zabaw. Również wybór odpowiednich i zróżnicowanych zajęć sportowych czy ruchowych, nie wypełnia całości zapotrzebowania malucha na tego typu stymulację . Szczególnie, że jak zobaczycie poniżej, bardzo konkretne cechy rozwijamy przy bardzo banalnych , czy wręcz śmiesznych (tak, powinno przy tym być dużo uśmiechu) zadaniach.

1. Skakanie – ważna i dość często zaniedbywana umiejętność. Wyślijcie malucha jak zwykle umyć zęby. Ale tym razem ma do łazienki dotrzeć skacząc. Na dwóch złączonych nogach, a w przypadku dzieci starszych lub bardziej zaawansowanych ruchowo, na jednej nodze. Jeśli po drodze są na podłodze np. jakieś wzory, to można z tego zrobić tor przeszkód lub grę w klasy. Uwaga na śliskie powierzchnie!

2. Łapanie – na naszych zajęciach sportowych, bardzo często pojawiając się piłki. Małe, duże, miękkie, twarde. Różne. Jednak z roku na rok, obserwujemy coraz gorszą umiejętność łapania rzuconej do dziecka piłki. O złapaniu piłki rzuconej „kozłem” (odbitej od podłogi) nie ma nawet co wspominać. A przecież jest to ważna umiejętność i okazja do rozwijania zdolności koordynacji wzrokowo-ruchowej, czyli pracy oko-ręka. Zapraszamy więc dziecko do pomocy przy układaniu zwiniętych skarpetek. Ale skarpetki podajemy z pewnej odległości (stopniowo coraz większej) rzucając. Nasz mały zawodnik ma je złapać i włożyć w odpowiednie miejsce szuflady. Oczywiście to nie są skarpetki. W zabawie do rąk pirata lecą magiczne kokosy czy zaczarowane i tajne owoce drzewa skarpetkowego.

3. Rzucanie do celu – umiejętność równie ważna i zapomniana, co łapanie. Ćwiczymy ręce, koordynację, wyczucie odległości, a więc całą masę potrzebnych dziecku cech. Trzymając się tematyki prania, proponujemy zatem, by dzielna wojowniczka ninja, która w poprzednim zadaniu łapała drogocenne owoce dla swojego magicznego rumaka, teraz wrzucała do pralki lub kosza na brudną bieliznę, jego zabrudzoną zbroję, czyli rzeczy do prania. Rzucamy z odległości (czyli nad przepaścią) jednorącz.

4. Utrzymywanie równowagi – trudne, szczególnie dla dzieci małych, ale tym bardziej trzeba próbować. W drodze do przedszkola czy szkoły, w sklepie, w kolejce do kasy, gdziekolwiek. Zachęcamy, by iść po linii, krawężniku, stać na jednej nodze, robić „jaskółkę”.

5. Kopanie – świetne ćwiczenie, ale ostrożnie z wykonaniem. Nie ponosimy odpowiedzialności, za rzeczy potłuczone lub zniszczone 🙂 Ale poważnie, kopanie to umiejętność już z wyższej półki. Szczególnie przedmiotów, które są w ruchu, czyli np. toczącej się piłki. Dlatego zaczynamy od przeszkód statycznych, a dopiero potem utrudniamy. Kamień na chodniku byłby idealny, ale w trosce o portfele i zaparkowane samochody, radzimy zwiniętą kartę papieru, czy domowy mecz piłką z gąbki.

6. Zmiana ręki czy nogi – nie na nową, ale na przeciwną, czyli mniej używaną. Starajmy się, by wszystkie podanie wcześniej ćwiczenia wykonywać z użyciem naprzemiennie obu rąk i nóg. Nie ważne, czy dziecko już pokazuje, która strona jest u niego dominująca. Tak więc, zamykając koło z punktem pierwszym, kiedy już mały sportowiec skończy skakać do łazienki, niech tym razem umyje zęby drugą ręką.

Dzieci_3

Uwaga!
Pamiętajcie, a piszemy o tym zawsze, najskuteczniej ale też najprzyjemniej jest uczyć dziecko na swoim własnym przykładzie, Zachęcamy więc, by wykonywać te ćwiczenia wspólnie. Będzie dużo radości i śmiechu. Gwarantujemy.

By Rafał Gromek,

Aktywny tryb życia pomaga dzieciom w budowaniu zdrowych nawyków

Czy nawyki, nawet te dobre, są potrzebne w naszym życiu? Czy uczyć ich dzieci? Jak to wpływa na ich dalszy rozwój?

Nawyki to coś co sprawia, że pewne czynności lub zachowania podejmujemy bez potrzeby głębszej analizy czy zastanowienia. Jak przekonuje w swych badaniach laureat Nagrody Nobla (2002) Daniel Kahneman większość naszych wyborów życiowych opieramy na intuicji i przyzwyczajeniu, a nie racjonalnej analizie. Czy warto zatem „wprogramować” sobie zdrowe odruchy? Czy można to zrobić w przypadku małych dzieci?

Dziewczyny_na_trawie

Powyższe pytania wydają się dość oczywiste. Szczególnie w odniesieniu do nawyków pożądanych. Ale przecież w każdym z nas natychmiast pojawia się naturalny sprzeciw wobec idei „bezmyślnego” reagowania i opierania swego życia na stałych odruchach. Chcemy być świadomi swoich decyzji i mieć poczucie, że kierujemy swoim losem w sposób przemyślany.

To samo dotyczy naszych dzieci. Pragniemy, by podejmowane przez nich działania były oparte na wiedzy i rozsądku, a nie złudnej intuicji czy presji grupy rówieśników. Sami dostrzegamy jak często zachowanie dzieci, również naszych, zależy od tego w jakim znajdują się „towarzystwie”. To samo dzieje się podczas prowadzonych przez nas w przedszkolach czy szkołach zajęć.

Paradoksalnie, to właśnie nawyki pomagają poradzić sobie w sytuacji gdy dziecko „namawiane” jest przez zachowania swych kolegów czy koleżanek do podjęcia jakieś decyzji.

Mechanizm jest tu dość prosty. W dużym uproszczeniu, silne wewnętrzne przekonanie, a więc wbudowany nawyk, spowodują, że dziecko zdecydowanie i to w pierwszym silnych odruchu podejmie decyzję zgodną z „własnym”, a nie „narzucanym” zdaniem. Siła przyzwyczajenia stanie się dla niego pierwszą, ale bardzo ważną barierą ochronną.

Nawyk ma też inne właściwości. Pozwala nam wykonywać pewne czynności w tzw. „tle”, tzn., że nie musimy tak bardzo skupiać się na jej wykonaniu i nasz mózg może w tym czasie wykonywać inne akcji. Jest to bardzo ważne również w sporcie. Odpowiednia technika, a więc nawyk wykonywania pewnych ruchów, daje nam dodatkowy czas na reakcję i możliwość skupienia się na innych aspektach zaistniałej sytuacji. Oznacza to, że np. odpowiednio wyszkolony tenisista, nie musi kontrolować sposobu w jaki uderzy piłkę, a może w tym czasie analizować sytuację na korcie.

Uczmy zatem nasze dzieci zdrowych nawyków i odruchów:

• Zdrowego odżywiania;
• Aktywnego spędzania wolnego czasu;
• Wspólnej zabawy (najlepiej) ruchowej;
• Odpowiedniej ilości odpoczynku i relaksu, szczególnie w postaci snu;
• Przezwyciężania kłopotów;
• ………………….

Co chcielibyście dopisać do naszej listy?

Jak to zrobić? O tym w kolejnych wpisach na blogu kidsandsport.pl

By Rafał Gromek,

Skacz przez kałuże, licz kamienie na spacerze i zrób wyścig na plaży – czyli jak stać się aktywnym modelem w swojej rodzinie

Rola rodzica w kształtowaniu nawyków u dzieci jest nie do przecenienia. Szczególnie w okresie wakacji czy ferii zimowych, gdy nie ma przedszkola czy szkoły, które w obecnych czasach zmuszone zostały do przejęcia ogromnej części odpowiedzialności za wychowanie naszych dzieci. Jak pokazują badania przeprowadzone na rozdzielonych do różnych rodzin bliźniakach jednojajowych, wkład rodzica w możliwości nabycia umiejętności, do których dziecko nie ma wrodzonych predyspozycji jest niewielki. Trudno nauczyć „na siłę” gry na instrumencie muzycznym, czy też wyćwiczyć łatwość w zdobywaniu wiedzy z dowolnego zakresu nauki. Jednak te same badania pokazują, że najwięcej jako dorośli możemy przekazać poprzez swój własny styl życia. Tym samym stając się zdrowym, a przede wszystkim aktywnym modelem w swojej rodzinie. I właśnie wakacje są do tego szczególnie dobrym czasem.

Jestem zawodowo związana z przekazywaniem dzieciom wiedzy, ale wierzę też, że pasji, w zakresie aktywności fizycznej. Mogę więc z własnego, wieloletniego doświadczenia, powiedzieć, że budowanie i utrwalanie zdrowych nawyków, jest najbardziej skuteczną formą nauki. W wielu przedszkolach czy szkołach, w których prowadzimy nasze zajęcia, maluchy mają problem z zapamiętaniem naszych imion (cudowne są formy zastępcze, typu: Pan Tenis), ale tym wspanialsze jest zobaczyć, jak na widok tego samego trenera, grupa kilkuletnich szkrabów, zaczyna bez żadnej dodatkowej zachęty wykonywać ćwiczenia polecane przez nas na rozgrzewkę. Tak, od najmłodszych lat, uczmy naszych podopiecznych, że trening czy jakakolwiek intensywniejsza forma aktywności fizycznej, powinny składać się z rozgrzewki, zajęć właściwych i na koniec rozciągania i relaksu.

Wracając jednak do aktywnej rodziny i roli rodzica, to jak już wspomniałam, zimowe czy też letnie wakacje są zdecydowanie najlepszym momentem do pokazania, że sport i wszelki wysiłek fizyczny jest atrakcyjną i pożądana formą spędzania czasu. Zdecydowanie podkreślić tu należy słowo POKAZANIA. Nie da się tego zrobić z kanapy, trzymając w drugiej ręce pilota, lub „lajkując” nawet najlepszą imprezę sportową, ale w internecie. Jeśli aktywny model, jeśli nauka przez naśladownictwo, jeśli wreszcie chęć realnego zadbania o przyszłość dzieci, to tylko wspólnie i tylko na własnym przykładzie. Przynajmniej na początku. Potem, wraz z zaszczepieniem nawyków aktywności sportowej, dzieci już same będą się albo o to upominać, albo też szukać partnerów do zabawy wśród rówieśników. Mam nadzieję, że do tego czasu również dorośli bakcyla sportu zdążą u siebie odkryć.

Od czego zaczynamy? Od spacerów, unikania windy na rzecz schodów, jazdy rowerem, a nie samochodem do pobliskiego sklepu. To aktywności planowane. Tylko błagam, to nie może być rutynowe czy nudne. Jeśli idziemy na spacer, to jest to wyprawa piracka, detektywistyczna, szpiegowska, rycerska, a zimą wyprawa na biegun lub wyścig z niedźwiedziami, czy co jest właśnie w wieku waszego dziecka aktualnie na tapecie. Idziemy zatem nie na górkę lub do parku i z powrotem, ale idziemy zobaczyć czy ta mała polanka wśród drzew nie jest przypadkiem lądowiskiem lub talerzem smoka. Liczymy po drodze duże kamienie, które zostawili sobie piraci. Sprawdzamy ile okien jest na parterach, a ile na pierwszych piętrach mijanych bloków czy domów. Cel jest jeden. Odciągnąć uwagę dziecka, od nudnej czynności jaką jest monotonne chodzenie, w stronę aktywności ciekawej, tajemniczej. W stronę wyzwania, sprawdzenia, a od pewnego wieku również rywalizacji. Tu mała dygresja. Wbrew obiegowym opiniom, dzieci taką rywalizację z dorosłymi powinny, choć z odpowiednim trudem, wygrywać. Niech to będzie wynik 10-9 i po walce, ale na korzyść malucha. Efektem jest budowanie wiary we własne umiejętności, choć ze względu na odpowiednio duży wysiłek, wiary nienadmiernie rozbuchanej. Budujemy też partnerskie relacje z dzieckiem, które doceni, że wygrało po walce. Nie ma naprawdę nic bardziej żałosnego, niż obraz pochlipującego malucha, któremu rodzic sprawił manto w piłkę, w imię swoich własnych niespełnionych ambicji. To jest smutny element tzw. Komitetu Oszalałych Rodziców, o którym w kolejnych wpisać jeszcze wielokrotnie opowiem. Za to przy okazji, to właśnie rodzić może pokazać, jak radzić sobie z przegraną i jak motywować się do kolejnego, lepszego w swoim wykonaniu starcia.

Planujemy zatem spacer, czy wyjazd rowerem do pobliskiej biblioteki. Ale są też cudowne do wykorzystania okoliczności niezaplanowane. Pamiętacie z dzieciństwa skakanie w kałużach? Nie, nie przez kałuże. W kałużach. Zaraz po deszczu. W rześkim powietrzu schłodzonym intensywnymi opadami. Po całodniowym upale. Albo przez te kałuże przejeżdżanie rowerem. Cudo. Tak, wiem, ubranie się pobrudzi, kalosze będą schły trzy dni, rower może szybciej zardzewieć, trudno znaleźć bezpieczną kałużę, woda jest brudna, a mokre od stóp po czubek głowy dziecko, zachlapie całą klatkę schodową. No i co? Ubranie się wypierze, kalosze wyschną, rower można wytrzeć i naoliwić (to może być kolejne wspólne zadanie), kałużę można samemu najpierw sprawdzić, brudną wodę zmyje się natychmiast po powrocie do domu biorąc ciepły prysznic. A ile z tego radochy. Ile wspólnych przeżyć. Prostych, ale pokazujących, że mama, tata, wujek, ciocia, to super goście są. I nie ma takiej aplikacji na żadnym tablecie.

Wiec ruszamy. Ruszamy się. Pokazujemy dzieciom, że wokoło nas jest masę miejsc i bardzo dużo sposobności do wspólnego i aktywnego spędzania czasu. Niech te wakacje staną się dla wielu z nas początkiem budowania aktywnej rodziny i wdrażania się w rolę „zdrowego modela”. Do dzieła 🙂

Tekst został pierwotnie opublikowany w portalu junior.sport.pl czyli patrona medialnego akcji Zdrowo i Sportowo. Można go znaleźć pod tym adresem:

http://www.junior.sport.pl/junior/1,143109,18415715,piraci-detektywi-rycerze-czyli-jak-sprawic-aby-sport-stal.html

By Rafał Gromek,

10.000 kroków, czyli jak zadbać o swoje zdrowie i aktywność fizyczną

Jakiekolwiek wakacje, ferie, święta, długie weekendy o dni wolne, w połączeniu ze sprzyjającą pogodą zachęcają do zwiększenia dawki ruchu i aktywności fizycznej. A właśnie brak tych elementów, w połączeniu ze złej jakości dietą, są głównymi przyczynami pogarszającego się stanu zdrowia Polaków. Żadnym pocieszeniem jest tu fakt, że z podobnymi problemami zmaga się cała Europa. Roczne koszty prób naprawy tego stanu rzeczy to pand 80 miliardów Euro. Kwota zawrotna, ale nie od dziś wiadomo, że lepie (i taniej) jest zapobiegać niż leczyć.

Spacer

Dlatego coraz więcej mówi się o konieczności edukacji, szczególnie pod kątem prawidłowego żywienia, ale też odpowiedniej dawki ruchu. Problem w tym, że pomysłów na to jak to osiągnąć jest wiele i sporo z nich wzajemnie się zwalcza czy wręcz wyklucza. Gdybyśmy spojrzeli bowiem na założenia diet od wegańskich, przez niskotłuszczowe, po palio czy też bulletproof, okazuje się, że jest tylko jeden element wspólny, a mianowicie jedzenie dużej ilości zielonych i surowych warzyw. A jak mówił w swoim wystąpieniu podczas niedawnej konferencji poświęconej właśnie odżywianiu dr David L. Katz (Dyrektor, Yale University Prevention Research Center; Griffin Hospital, Prezes American College of Lifestyle Medicine, Redaktor naczelny „Childhood Obesity”), ludziom udało się polecieć na księżyc przede wszystkim dlatego, że nie było sporów gdzie jest cel podróży. Należało zatem ustalić „jedynie” w taki sposób się tam dostać. W przypadku zaleceń dotyczących żywienia, już takiej zgodności co do celów nie ma, tym samym nie ma również jasnych i prostych wytycznych jak ten cel, czyli odpowiednią dietę osiągnąć.

Zaraz po jakości żywienia, drugim najważniejszym czynnikiem kształtującym nasze zdrowie jest odpowiednia jakościowo i ilościowo aktywność ruchowa. Tu również zdania specjalistów są mocno podzielone, ale łatwiej jest znaleźć pewien konsensus, szczególnie, że poziom owej aktywności jest tak niski, że praktycznie każda zmiana jest na wagę złota. Wszyscy więc zgodnie namawiają do rozpoczęcia przygody ze sportem i to w dowolnym wieku czy wyjściowym stanie kondycji fizycznej.

Niestety dość częstym przypadkiem są, podyktowane chwalebnymi przesłankami, zrywy i postanowienia, czy to noworoczne, czy też wakacyjne. Dlatego w styczniu zapełniają się siłownie, a latem np. na plaży widać ledwo żywych od zmęczenia i upału biegaczy. Efekty takich działań są najczęściej dość marne. Jeśli skończy się jedynie zniechęceniem, to jeszcze pół biedy. Gorzej jeśli przyplącze się jakaś kontuzja i zamiast poprawy stanu zdrowia konieczna jest wizyta u lekarza. O ile więc zachęcamy do aktywności, o tyle też zastrzegamy, by rozpoczynać powoli, z umiarem, wyznaczając drobne i mierzalne cele. Efektem będzie nie tylko poprawa kondycji ale też przyjemność z osiągania założonych etapów.

Od czego zatem zacząć? Co jest bezsprzecznie najzdrowszą i najbardziej bezpieczną formą aktywności ruchowej? Chodzenie. Tak, zwykłe pospolite, niespieszne, wytrwałe, codzienne chodzenie. Istnieje bowiem, nawet dość spora grupa osób, dla których np. bieganie, ze względu na budowę ciała i osobiste predyspozycje, stanowi świetny sposób na zbudowanie porządnej formy fizycznej. Jednak dla zdecydowanej większości, szczególnie początkujących, to właśnie chodzenie jest aktywnością idealną.

Ile chodzić? Zalecenie są różne, choć większość waha się do 7 tys. do 10. Tys. kroków dziennie. To sporo, biorąc pod uwagę jak bardzo siedzący tryb życia prowadzimy. Ale z drugiej strony, to naprawdę nie tak dużo, jeśli weźmie się pod uwagę sumarycznie dłuższy spacer, wyjście do sklepu, wejście po schodach zamiast windy, etc. Jest to też dawka pozwalająca na rozruszanie naszego organizmu do poziomu pozwalającego zdrowo funkcjonować (przy równoczesnym założeniu przestrzegania zróżnicowanej diety) i zbudować podstawy do rozszerzania zakresu ćwiczeń. Bo zapewniam, że jeśli przez kila miesięcy uda się utrzymać zakładany na poziomie 10 tys. kroków rytuał, a tym samym stworzyć tak ważny nawyk, to chęć na zwiększenie dawki ruchu pojawi się samoistnie. Co wtedy zrobić? Gdzie szukać dalej? O tym już w kolejnych wpisach i do zobaczenia podczas spacerów.


Tekst pierwotnie opublikowany w portalu SportowaRodzina.pl pod adresem: http://www.sportowarodzina.pl/index.php/sportowa-czytelnia/porady/10000-krokow-czyli-jak-zadbac-o-swoje-zdrowie-i-aktywnosc-fizyczna.html

By Rafał Gromek,

3 sposoby na łatwiejsze zasypianie dziecka

Bywają dni gdy dzieci bez większego problemu, i o w miarę przyzwoitej porze „lądują” w swoim łóżku, by po chwili smacznie zasnąć. Są jednak też takie, w których próba nakłonienia naszych pociech do położenia się spać jest prawdziwą drogą przez mękę. Czy można takich chwil unikać? W zdecydowanej większości przypadków, tak. Oto 3 sprawdzone sposoby.

Sen 2

Po pierwsze aktywność fizyczna w ciągu dnia.

Nie jest to sposób zbyt odkrywczy, ale bardzo często niedoceniany. W kilku poprzednich wpisach poruszaliśmy kwestię minimalnej ilości aktywności fizycznej dla dzieci w poszczególnych grupach wiekowych. Odwołam się zatem do doświadczeń własnych. Nasze córki usypiają zdecydowanie lepiej, gdy w ciągu dnia uczestniczyły w odpowiedniej ilości zajęć ruchowych czyli mówiąc wprost, gdy są odpowiednio zmęczone. Przy czym należy pamiętać, by dać dziecku przynajmniej 2 godziny na powolne wyciszenie przed zaśnięciem.

Po drugie odizolowanie od urządzań elektronicznych i jasnego światła

Nie chodzi tu oczywiście jedynie o próby zaśnięcia przy włączonym telewizorze czy w mocno oświetlonym pokoju. Skupmy się raczej na pozbawieniu dziecku dostępu do urządzeń elektronicznych na 1,5 do 2 godzin przed zasypianiem. Ograniczenie czasu spędzanego przed dowolnym z ekranów jest tak czy inaczej wskazane, ale szczególnie wieczorem wprowadźmy dodatkowy czas na łagodne wyłączenie się ze świata nadmiarowych bodźców i treści. Łagodne oświetlenie, szczególnie w przypadku małych dzieci, daje dodatkowe poczucie komfortu, ale wiele badań wskazuje, że jakość snu, to również brak źródeł światła, które mogłyby zakłócać odpoczynek.

Po trzecie nawyki lub rytuały

O tym też piszemy dość często. Zdrowe nawyki to najlepsza broń na sytuacje nieoczekiwane i stresowe. Odnosi się to również do zasypiania. Starajcie się, by położenie dziecka do łóżka było poprzedzone stałym rytuałem. I to nie 5 minutowym, ale trwającym na tyle długo, że w sposób nieświadomy zaprowadzi malucha do spokojnego i zdrowego snu. U nas jest to szykowanie ubrań na następny dzień, sprawdzanie plecaków do szkoły, wieczorny prysznic i toaleta, mycie zębów i nieodzowne wspólne czytanie.

3 sposoby na łatwiejsze zasypanie dziecka

————————————-
Infografika:

Infografika_sen_3_sposoby

By Rafał Gromek,

7 sposobów na sprawdzenie czy Twoje dziecko jest sprawne fizycznie

czyli rozpoczynamy serię materiałów na temat podstawowych umiejętności ruchowych (Physical literacy)

Physical literacy, bo to o tym chcemy opowiedzieć, to zestaw podstawowych umiejętności w zakresie ruchu, jego zrozumienia, ale także skłonności do aktywności fizycznej, czy też chęci spróbowania różnych rodzajów sportu.

Szersza definicja dostępna jest tu: https://en.wikipedia.org/wiki/Physical_literacy

Zgodnie z powyższym, aby ocenić czy dziecko posiada podstawowe umiejętności w zakresie sprawności fizycznej, wykonać można kilka prostych testów. Oczywiście otrzymane w ten sposób wyniki należy traktować bardzo ogólnie i wykorzystać raczej jako przyczynek do zastanowienia się nad kierunkiem rozwoju dziecka, ale też kondycją całej rodziny.

W tym oraz kolejnych wpisach, chcielibyśmy pokazać właśnie na co zwrócić uwagę, a także jakie cechy i umiejętności należy rozwijać w zależności od wieku dziecka. Kolejne wpisy z tej serii zawierać będą też dokładniejsze rozgraniczenie pod względem wiekowym.

Kids&Sport - przeszkody

Zacznijmy jednak od tego, że nikt nie rodzi się z pełnym i docelowym zestawem umiejętności i cech motorycznych. Nabywamy je z czasem, a przede wszystkim wraz z zabawami, ćwiczeniami czy wreszcie we współzawodnictwie z rówieśnikami. Zaznaczmy tu, że nie mówimy o „przepisie” na zawodowego sportowca, czy zaprogramowanego atletę. Każdy człowiek, o ile nie posiada dodatkowych ograniczeń natury fizycznej, opanować może podstawowy zakres umiejętności, określanych przez specjalistów właśnie jako physical literacy.

Drugą, niezmiernie ważną sprawą, jest zrozumienie, że sprawność fizyczna, a także aktywny tryb życia, musi być celem samym w sobie. Czy to nie stoi w sprzeczności z tym co napisaliśmy powyżej? Nie. Nie każdy musi, chce, a nawet powinien próbować zostać sportowcem. Ale biorąc pod uwagę przeróżne badania pokazujące jak wielki wpływ na rozwój człowieka ma aktywność fizyczna, powinien to być nawyk zaszczepiony nam w jak najmłodszym wieku. Uczmy dzieci zamiłowania do ruchy, a wyrosną na ludzi zdrowszych, sprawniejszych, posiadających większą akceptację dla swojego ciała i wyższą samoocenę. Ruch stymuluje prawidłowe działania całego ciała, pomaga rozładować stres, wpływa na sprawność pracy mózgu. Sport uczy też co to jest rywalizacja, jak radzić sobie z porażką, z sukcesem, jak budować relacje w grupie, ale też jak reagować na fakt wyłączenia z grupy.

Trzecia rzecz to przekonanie, poparte dowodami naukowymi, ale też zaobserwowane przez nas w ostatnich kilku latach, że nie ma co liczyć na przyswojenie przez dziecko umiejętności ruchowych w sposób automatyczny. Inaczej mówiąc, nasz sposób życia, zmiany społeczne, wszechobecne ułatwienia, automatyzacja, technologia, etc., powodują, że dzieci nie mają dostatecznej ilości bodźców do naturalnego nabywania nawet podstawowego zakresu umiejętności i cech motorycznych czy psychomotorycznych. Niewiele czasu spędzają na świeżym powietrzy, w pełnej ruchu i wysiłku zabawie. Łażąc po drzewach, skacząc w kałużach czy wisząc na trzepaku. I oczywiście można się na to zżymać, ale ani nie zmienimy naszego otoczenia, ani też skutecznie nie zapewnimy dzieciom odpowiedniej ilościowo i jakościowo „wolnej” aktywności ruchowej pozostawiając je bez dodatkowych zachęt czy motywacji. Tym bardziej musimy zadbać, by każdego dnia dziecko, szczególnie małe, spędzało łącznie nie mniej niż 2 godziny na intensywnej zabawie ruchowej. Z czego jedna godzina powinna być moderowana w stopniu niewielkim, a druga już w pełni animowana. Jak to zrobić? O tym piszemy w praktycznie wszystkich naszych wpisach, ale powtórzymy, najlepiej gdy to rodzic/opiekun jest zdrowym i aktywnym modelem dla swojego dziecka.

Wróćmy jednak do sprawdzenia czy dziecko jest sprawne, czyli czy posiada podstawowe umiejętności. Co sprawdzić na początek? Dziś opiszemy ogólne kierunki, a w kolejnych wpisach pokażemy jak to powinno wyglądać dla poszczególnych grup wiekowych.

1. Skakanie/lądowanie

Wykorzystywane w praktycznie wszystkich dziedzinach sportu i bardzo ważne z punktu widzenia ogólnej motoryki ciała. Sprawdzamy, czy dziecko potrafi podskoczyć, a następnie przeskoczyć, wykorzystując dwie lub przemiennie jedną nogę. Zwracamy też uwagę na to jak po skoku ląduje. Czy jest to wykonane płynnie, czy łatwo udaje się zachować równowagę i stabilność położenia nóg. Wreszcie czy dziecko ma poczucie komfortu zeskoczenia z niewielkiej wysokości (krawężnik, ławeczka, itd.). Ten prosty sprawdzian powie nam bardzo dużo o ogólnej sprawności dziecka. Jeśli tu radzi sobie dobrze, to również z dużym prawdopodobieństwem radzi sobie z innymi podstawowymi umiejętnościami ruchowymi.

2. Turlanie/przewrót w przód

To już wyższy poziom wtajemniczenia, ale też test na inne zdolności. Dochodzi tu bowiem czynnik zrozumienia podstaw ruchu, ale też funkcjonowania naszego ciała. Gdzie popchnąć, a gdzie trzeba się zgiąć. Co zrobić z rękami, z nogami, a w przypadku przewrotu gdzie powinna być głowa. Wreszcie jak ustawić ciało po wykonaniu ćwiczenia. Z prawdziwą trwogą można zobaczyć, że zdecydowana większość dzieci w wieku wczesnoszkolnym, nie tylko nie potrafi wykonać przewrotu, ale nawet z pomocą nauczyciela, zachowuje się kompletnie bezwładnie, jak szmaciana lalka. Jak to świadczy i ich koordynacji, czy orientacji ruchu ich ciała w przestrzeni?

3. Przysiady

Tu sprawdzamy stopień rozciągnięcia, ale też umiejętności związane z utrzymaniem równowagi. Dziecko ma wykonać pełny przysiad, ale tak, by nie oderwać pięt od podłoża, czyli stojąc na całych stopach. Z definicji ciało małego dziecka jest elastyczne, ale nie trudno wskazać 5 latka, który nie tylko nie wykona tego zadania, ale nawet siedząc (nogi wyprostowane) nie sięgnie dłońmi do palców nóg.

4. Rzucanie

Wydawałoby się, że jest tu umiejętność zaprogramowane przez naturę i nierozłączna z naszą budową ciała. Niestety, to również trzeba wyćwiczyć. Rzut jedną ręką (a warto sprawdzić obie), zza głowy. Silnie, lekko. Małą piłką. Dużą.

5. Uderzanie/celowanie

Dochodzimy do spraw zdecydowanie trudniejszych. Sprawdzamy umiejętność uderzenia w wybrany cel. Zaczynamy od kopnięcia piłki, uderzenia balonu ręką. Potem dokładamy kij lub rakietę. Najpierw cel jest nieruchomy, a potem wraz ze wzrostem trudności ćwiczenia zaczyna się przemieszczać i nabiera prędkości, czy też odbija się np. od podłogi. Czyli np. prosimy dziecko o wcelowanie rakietę najpierw w piłkę wiszącą na sznurku, potem w piłkę rzuconą w stronę rakiety, by dojść do ćwiczeń trudniejszych, a więc trafienie w piłkę, która została zrzucona pionowo i odbiła się od podłogi. Kończymy test rzucając piłkę w stronę dziecka, które ma ją odbić po tym jak wykonała kozioł o podłogę.

6. Równowaga

Sprawdzana przy okazji wcześniej opisywanych ćwiczeń, ale w tym wypadu dokładamy dodatkowe utrudnienia. Zaczynamy od stania lub skakania na jednej nodze, potem przejścia po wąskiej przeszkodzie (np. krawężnik, narysowana linia, etc.). Kończymy na sprawdzeniu umiejętności utrzymania równowagi na podłożu mniej stabilnym, ruchomym czy też miękkim.

7. Ulubione sporty

To często zaniedbywany element. Wielu specjalistów zgadza się jednak, że równie ważne co posiadanie umiejętności np. skakania jest świadomość tego, co lubimy lub w czym czujemy się pewnie. Czyli dziecko posiadające podstawowe umiejętności motoryczne, jest ich świadome. Wie, że lubi biegać, ale np. gorzej rzuca. Stąd już bliska droga do wybrania ulubionego sportu czy rodzaju aktywności ruchowej, a dla rodzica lub opiekuna ważna wskazówka dotycząca z jednej strony kierunków rozwoju, ale też potencjalnych niedoborów lub obszarów do dodatkowej kontroli.

Kids&Sport - ścianka

Na koniec apel i prośba. Powyższe punkty mają być przyczynkiem do zwiększenia naszej wiedzy i świadomości na temat stanu rozwoju dziecka. Jeżeli zauważamy, że wraz z wiekiem umiejętności motoryczne nie zmieniają się, a dziecko wręcz zatraca ochotę do ruchu, czy pewnych wybranych rodzajów aktywności, warto zwrócić się z prośbą o dodatkowe sprawdzenie lub opinię specjalisty. Wychwycone odpowiednio wcześnie „niedostatki” ruchowe, można łatwo i dość szybko wyeliminować poprzez odpowiedni dobór ćwiczeń lub współprace z rehabilitantem.

Jeśli jednak, jak to ma miejsce w zdecydowanej większości przypadków, dziecko jest sprawne, traktujmy sport i ruch, jako ważną cześć naszego i jego życia. Ale część, która ma się wiązać z przyjemnością, wspólnotą przeżywania i drogą do budowania czy pogłębiania wzajemnych relacji. Czas na cele, wybory, kariery sportowe, może przyjdzie, a może nie. Kto to wie :))

—————————–
Infografika:

physical_literacy_1_2_pol

Pobierz infografikę >>>>>>>>>>

—————————–
Wpisy powiązane:

Sprawność fizyczna dzieci w wieku od 2 do 4 lat

Sprawność fizyczna dzieci w wieku od 4 do 6 lat

By Rafał Gromek,

Witaj na blogu Kids&Sport!

Naszą misją jest propagowanie wśród dzieci zdrowego i sportowego stylu życia. Dlatego będziemy publikować tu artykuły dotyczące sportu dla dzieci, psychologii w sporcie, zdrowego żywienia oraz odpoczynku. Czyli składowych niezbędnych do prawidłowego rozwoju dziecka, ale też dbaniu o nasze ciała w każdym wieku.

Posty będą pisane przez współpracujących z nami trenerów i specjalistów. Zaprosimy również partnerów i dostawców, których usługi lub produkty wpisują się w naszą filozofię działania.

Prosimy o komentarze i uwagi. W miarę możliwości postaramy się udzielić jak najszybszych i wyczerpujących odpowiedzi. Zapraszamy także do subskrypcji naszego newslettera. To najpewniejszy sposób na dotarcie do wszystkich publikowanych przez nas artykułów.

Pozdrawiamy

Zespół Kids&Sport