Tag: rodzic

By Rafał Gromek,

Jaki jest najczęściej spotykany składnik imprezy urodzinowej dziecka?

W ostatnich tygodniach odwiedziliśmy kilka imprez urodzinowych organizowanych dla dzieci. Większość z nich odbywała się w miejscach do tego dedykowanych, nieliczne w domach. Wszystkie wyglądały bardzo podobnie i dzieci były bardzo zadowolone. Przerażające było tylko jedno. Ilość słodyczy i słodkich napojów. Nawet owoców (choćby tych najsłodszych) było jak na lekarstwo. Jednak prawdziwym szokiem było dla mnie takie zdanie usłyszane od jednego z rodziców: „Przy tak intensywnej i wyczerpującej zabawie dzieci mogą jeść cokolwiek. I tak to spalą.” Otóż …. nie do końca.

Ów rodzic wziął bowiem pod uwagę tylko jedną stronę medalu, a mianowicie ilość (notabene ogromną) kalorii zgromadzoną w ciastkach, żelkach, cukierkach, gazowanych i słodzonych napojach, sokach z dosładzanego koncentratu, itd., itp. Zapomniał jednak, że w prawidłowym odżywianiu, a także budowaniu zdrowych nawyków, najważniejsza jest jakość, a nie ilość. Co bowiem łączy te wszystkie słodkie przekąski i napoje? Jaki składnik występuje we wszystkich wymienionych powyżej produktach, i to w ilościach, które wydają się niemożliwe do „upchnięcia” w tak małym opakowaniu? Tak, jest to cukier, a dokładnie cukier prosty. Występujący w różnej postaci, od znanego z naszych stołów cukru białego, w charakterystycznych kryształkach, po przemysłowe tańsze zamienniki, czyli np. syropy glukozowo-fruktozowe.

Co jest zatem błędnego w podejściu nieszczęsnego rodzica? Najpierw odrobina teorii. Węglowodany, a więc również cukry, stanowią podstawowe paliwo dla komórek naszego organizmu. Są zatem bezsprzecznie potrzebnym elementem naszej diety. Jest to jednak grupa związków bardzo obszerna, a podstawowym kryterium jej podziału jest stopień złożoności. Stąd podział węglowodanów na proste i złożone. Cukry proste nie muszą być dalej przetwarzane, a jedynie wchłaniane bezpośrednio do krwioobiegu, a ich nadmiar przetwarzany jest w wątrobie i odkładany do tkanki tłuszczowej. W procesie tym uczestniczy także trzustka, o którą w tej całej historii należy bać się najbardziej. Produkowana przez nią insulina, czyli hormon obniżający poziom cukru we krwi, jest uwalniana w dużych ilościach i pozwala skutecznie przywrócić pożądany w organizmie poziom cukru. Proces ten jednak powoduje, że prawie natychmiast odczuwany jest głód, a tym samym pojawia się chęć na następny posiłek lub przekąskę. Z czasem również eksploatowana niemiłosiernie trzustka przestaje działać prawidłowo, a to już prosta droga co cukrzycy typu 2.

Dla porządku wspomnijmy jeszcze, że węglowodany złożone, zostają w procesie trawienie rozbite również do postaci cukrów prostych i dopiero wtedy wykorzystane. Jest to jednak proces długotrwały, dający organizmowi czas na powolne wykorzystanie tego nośnika energii, a tym samym nie obciążający w takim stopniu trzustki i wątroby. Dlatego właśnie spożywanie kasz, przetworów zbożowych z pełnego przemiały czy też np. ziemniaków, daje uczucie sytości na wiele godzin po zjedzonym posiłku.

Wracamy do przywołanego wcześniej rodzica. Otóż organizm jego dziecka „poradzi” sobie z nadmiarem cukru, ale nie pozostanie to bez wpływu (choć w dłuższym horyzoncie czasu) na kondycję wątroby i trzustki. To samo dziecko wróci też za chwilę znów głodne. Niewątpliwie sięgnie wtedy po kolejną słodką przekąskę. Sprawdźcie zawsze w takich sytuacjach czy dziecko jest tak naprawdę głodne. W tym wieku bowiem, bardzo łatwo pomylić głód z pragnieniem. Zawsze zatem najpierw należy zaproponować napój. Jaki? Oczywiście wodę.

Jeśli argumenty wskazujące na ewidentną korelację pomiędzy nadmiernym spożyciem cukrów, a występowaniem nadwagi oraz w konsekwencji otyłości, cukrzycy, zespołu metabolicznego czy też chorób sercowo-naczyniowych Was nie przekonują, powiedzmy jeszcze, że cukier ma silne właściwości uzależniające. Podajemy więc naszym dzieciom używkę, niewiele lepszą od papierosów czy alkoholu. Dopiero budzi się społeczna świadomość w tym zakresie, więc niestety niewiele się stosunkowo jeszcze o tym mówi. Ale sprawdźcie proszę słynne reklamy z początków XX wieku, na których uspokajające efekty palenia tytoniu są promowane przez lekarzy. Tu jest do pewnego stopnia podobnie. Tylko niewiedza czy niechęć do prostej analizy faktów powstrzymuje nas od dość oczywistych wniosków na temat szkodliwości cukru. Nie bez winy jest tu też ślepy pęd producentów żywności do obniżania kosztów i sztucznego polepszania smaków. Cukier (lub co gorsza syrop glukozowo-fruktozowy) jest dodawany praktycznie wszędzie. Więc nawet jeśli wydaje się, że go nie jemy, tak naprawdę jest inaczej.

Czytajcie zatem etykiety i brońcie swoje dzieci! To jest do zrobienia. Potrzeba jednak edukacji i odpowiedniej wytrwałości. Nie musi też oznaczać całkowitego rezygnowania z przyjemności deserów. Jest wiele cudownych przepisów, które pozwolą znam zjeść coś słodkiego bez nadmiernego obciążania naszego organizmu.

—————————

Wpisy powiązane:
Nadwaga i otyłość. Jak chronić nasze dzieci?

By Rafał Gromek,

Wakacje 2017 – w lipcu z Kids&Sport do Białego Lwa

Czas na przedstawienie drugiego miejsca (pierwszego, jeśli patrzymy na to chronologicznie), w które chcemy Was zabrać latem 2017. Jest to wyjazd nastawiony na wytężoną pracę nad prawidłową postawą ciała, spotkaniami z fizjoterapeutą oraz specjalistą od integracji sensorycznej, wyjazd do ośrodka Biały Lew.

Wakacje mogą stać się idealnym czasem nie tylko do wspólnego wypoczynku, ale też wzmożonej pracy nad rozwojem fizycznym i psychicznym Twojego dziecka. Dlatego zapraszamy Was do Romanówki, na rodziny, obóz sportowy z elementami fizjoterapii i Integracji Sensorycznej.

Tematem przewodnim będzie praca nad percepcją otoczenia, prawidłowym rozwojem fizycznym (w szczególności postawy ciała) i Integracją Sensoryczną. Wasze pociechy w ciągu dnia będą mogły się bawić w grupie rówieśników, uczestniczyć w ciekawych aktywnościach, a rodzice w tym czasie wypocząć. Wakacje z rodzicami to połączenie typowego rodzinnego wypoczynku (dziecko mieszka razem z rodzicami) z ciekawym programem zajęć realizowanym przez Kids&Sport

Oferta cenowa i opis programu (18.07-28.07):

http://www.kochamykolonie.pl/wycieczka/kid-le/opis

plakat_OBOZ_SPORTOWY_m

By Rafał Gromek,

Słoneczna zapowiedź letniego, rodzinnego obozu sportowego – wakacje 2017

Ferie za nami, wiosenna pogoda powoli przebija się przez zimową aurę, więc żeby Was jeszcze dodatkowo rozgrzać i „doładować baterie”, zapraszamy do obejrzenia zapowiedzi naszego kolejnego letniego, rodzinnego obozu sportowego. Nacieszcie się choć przez chwilę słońcem i zabawą z poprzednich wakacji, a w 2017 spędźcie kilka dni z Kids&Sport​ oraz Kids&Art

Szczegóły już wkrótce 😉 ale już teraz zapisz się na nasz newsletter, by otrzymywać wszystkie ciekawe i ważne informacje od Kids&Sport

By Rafał Gromek,

Nadwaga i otyłość. Czy to zmora naszych czasów? Jak chronić nasze dzieci? 3 sprawdzone sposoby

Według najnowszych danych sporządzonych na potrzeby cyklicznych badań WHO (dla norm przyjętych w 2007 roku), w USA 1 dziecko na każde 3 ma nadwagę lub otyłość. Jeszcze niedawno wydawało się, że te zatrważające statystyki nie dotyczą naszego kraju, ale trzeba to jasno i głośno powiedzieć: dzieci w Polsce z roku na rok zbliżają się do tej niechlubnej granicy. Pełną odpowiedzialność za ten fakt ponosimy my: rodzice, nauczyciele, opiekunowie, jednym słowem dorośli.

Nawyki żywieniowe

Można oczywiście winą za to obarczać zmiany cywilizacyjne, społeczeństwo na dorobku, brak czasu, pośpiech, chęć zapewnienie jak najlepszego startu w dorosłe życie, i tym podobne truizmy. Ale abstrahując od powodów, efekt pozostaje bezsprzeczny. Statystyki dotyczące kolejnych roczników dzieci są coraz gorsze, a czarne scenariusze przedstawiane 8-10 lat temu sprawdzają się aż nazbyt dobrze. „Produkujemy ” pokolenia ludzi chorych lub na choroby ogromnie narażonych. Dopuszczamy do tego, by wygoda i łatwe wyjaśnienia (brak czasu na sport, trudność skomponowania wyważonej diety, brak motywacji do budowania zdrowych nawyków) przesuwały problem na nieokreśloną przyszłość. A działać trzeba teraz, już, natychmiast!

Każdy z nas, bez wyjątku, musi się w to włączyć. Nie możemy liczyć tylko na „załatwienie” sprawy przez przedszkola czy szkoły, bo tam sytuacja też dość często nie jest najlepsza. Mamy doświadczenia ze współpracy z blisko 100 placówkami oświatowymi i wiele jadłospisów, które tam widzieliśmy wymaga zmiany. A odpowiednia dieta to zdecydowanie najważniejszy czynnik w walce o zdrowe i sprawne ciało. Trzeba też skończyć z podejściem jedynie ilościowym. Nie tylko to ile jedzą dzieci jest ważne, ale przede wszystkim to co jedzą. Punkt zdecydowanie najważniejszy: stop traktowaniu słodyczy jako nagrody i wymuszania odpowiedniego zachowania.

Kids&Sport - zdjęcie z piekarni

Druga składowa w walce o zdrowie dzieci to aktywny tryb życia, odpowiednia ilość ruchu, ale także właściwy odpoczynek, w szczególności sen. Uznaje się, że dla dzieci powyżej 2 roku życia, minimalną zalecaną dawką intensywnego wysiłku fizycznego jest 60 minut dziennie. Codziennie. I nie ma tu znaczenia czy jest to wybrany sport, zabawa w ganianego czy spontaniczny i dziki taniec. Ma być intensywne, a więc doprowadzić do wzmożonego wysiłku i uczucia przyjemnego zmęczenia. Ma być śmiech, radość i pot. Tak, dziecko ma być zmęczone i spocone. Tak by nasi trenerzy nie usłyszeli już nigdy zdziwionego pięciolatka, mówiącego „Proszę Pana, ja się spociłem”. To tylko przy pierwszych kilku razach wydaje się pocieszne. Potem szybko zaczyna przerażać.

Trzeci element to psychologia. Budowanie zdrowych relacji i więzi emocjonalnych, uczenie odpowiednich nawyków, a przede wszystkim umożliwienie dzieciom wykorzystania ich naturalnej chęci nauki poprzez naśladowanie. Naprawdę dorosły, który nawet z przejęciem i w najlepszej wierze, opowiada dzieciom o istocie zdrowego odżywiania i przyjemności ruchu, a jednocześnie nigdy tego sam nie pokazał lub co gorsze sam nie przestrzega, jest niewiarygodny. Małe dzieci szybko przestają w to wierzyć, a te starsze zaczynają z czasem wyśmiewać. Chcemy ratować nasze dzieci zacznijmy od krytycznego spojrzenia na własne czyny. Sprawdźmy co oferuje w zakresie żywienia i aktywności fizycznej przedszkole, klubik malucha czy szkoła, i czy nie są to tylko puste frazesy. Zasada ograniczonego zaufania, również w stosunku do siebie, jest tu jak najbardziej uzasadniona.

Infografika

Jaka jest alternatywa? Smutna. Już teraz wśród 9-latków, 18% dziewcząt i 25% chłopców ma nadwagę, a odpowiednio 4% i 6% stwierdzoną otyłość. Ale nawet to nie jest jeszcze najgorsze. Ostatnim dzwonnikiem alarmowych jest bowiem zauważalny od blisko 30 lat trend wzrostowy, który pokazuje, że ilość dzieci z opisywanym tu problemem wzrosła w badanym okresie czasu trzykrotnie i nadal rośnie.
Co oznacza chroniczna nadwaga lub otyłość występująca od tak wczesnego wieku? Wachlarz potencjalnych zagrożeń jest bardzo szeroki. Zaczynamy od schorzeń pulmonologicznych, czyli zagrożenia astmą, niską tolerancją wysiłku, bezdechów. Następne na liście to zmiany i zwyrodnienie ortopedyczne, czyli płaskostopie, wady postawy, mniejsza wytrzymałość układu kostnego. Endokrynologiczne, a więc przedwczesne dojrzewanie czy cukrzyca typu II. Na koniec choroby układu krążenia (nadciśnienie, a za kilkanaście lat zmiany miażdżycowe i w konsekwencji np. udary) i omawiane najmniej, a przynoszące prawdziwe spustoszenie zaburzenia emocjonalne i ich konsekwencje psychospołeczne.

Nie wahajmy się zatem walczyć o przyszłość naszych dzieci. Przyszłość zdrową pod względem fizycznym i emocjonalnym. Na trwale związaną z aktywnym trybem życia i wyuczoną już od najmłodszych lat dbałością o zrównoważoną dietę. Pokażmy sobą, a tym samym zaszczepmy nawyki jakościowego podejścia do posiłków i odpoczynku.

————————-

Artykuły powiązane:

3 pomysły na to jak zachęcić przedszkolaka do sportu

Bądź zdrowym i aktywnym wzorem dla dziecka

By Rafał Gromek,

Zmiana dyscypliny sportu – wspierać czy odradzać?

Wszyscy mają dobre intencje. Rodzic, bo chce zapewnić dziecku wszechstronny rozwój. Przedszkole czy szkoła, bo chcą zapewnić dziecku dostęp do jak najszerszej oferty zajęć. Wreszcie trener czy instruktor, bo chce zapewnić dziecku jak najciekawsze zajęcia, ale też w dłuższym horyzoncie czasu przekazać realne umiejętności czy wiedzę. Dość często jednak zapominamy, że naturze dziecka przypisana jest ciekawość, chęć poznania, a tym samym zmiany. Co zatem zrobić gdy po raz kolejny słyszymy od malucha, że te zajęcia są już nudne i teraz czas na inne? Wspierać czy odradzać? Twardo zachęcać do kontynuowania wcześniej wybranej dyscypliny?

Dzieci - zajęcia sportowe

Ten dylemat jest obecny w wielu rodzinach i to przez cały rok szkolny. Czym mniejsze dziecko tym częściej się to zdarza. Zapewne wszystkie strony takiej układanki mają swoje racje. Rodzice chcą stabilnego i pełnego rozwoju dziecka, placówka musi jakoś zorganizować zajęcia, ustalić grupy, etc., instruktor pragnie zrealizować założony plan zajęć. A dziecko? A dziecko chce się bawić, próbować, testować. Powodem są jego własne chęci, w innym przypadku jest to podążenie za kolegą czy koleżanką. Motywacji jest wiele, efekt ten sam. Mamo/Tato ja już nie chcę chodzić na ……… (wpisz dowolną nazwę zajęć).

Zajęcia sportowe nie są tu żadnym wyjątkiem i podlegają tym samym regułom. To co dziś jest fascynujące za kilka tygodni może już być nudne. Oczywiście ważne jest jak zajęcia są prowadzone i czy trener jest w stanie prowadzić je w na tyle ciekawy sposób, by zainteresowanie malucha pozostawało na stałym poziomie. Ale nawet wtedy … dzieci się nudzą. Więc zmieniają. Chcą czegoś innego. To normalne i naturalne.

Dziewczynka i koń

Więc co? Wspierać czy odradzać? My wspieramy, ale … pod pewnymi warunkami. Po pierwsze dziecko (oczywiście w stopniu zależnym od wieku) musi zdawać sobie sprawę, że taka zmiana jest dla rodziców czy opiekunów w jakimś stopniu zaburzeniem rutyny funkcjonowania, a nawet mówiąc wprost problemem. Bo przecież zmiana nie musi odbyć się w ramach tej samej placówki. Czasami, częściej w przypadku dzieci starszych, oznacza inną porę, inne miejsce prowadzenia zajęć. Równie często powoduje dodatkowe, nawet jeśli jednorazowe, koszty. Po drugie starajmy się zawsze wprowadzić pewien okres przejściowy. Tzn. dajmy dziecku czas na sprawdzenie, czy faktycznie nowe zajęcia są ciekawe, czy też była to fascynacja jednorazowa. Równocześnie nie rezygnując jeszcze definitywnie z zajęć dotychczasowych. Po trzecie wreszcie, starajmy się ustalić dlaczego nagle ten nowy sport jest tak ciekawy, a ten stary już tak ciekawy nie jest. Odkryjemy w ten sposób nie tylko co wpłynęło tym razem na decyzję, ale też czy na nasze dziecko wpływać jest w podobnych przypadkach łatwiej czy też trudniej. Wreszcie z dziećmi starszymi ustalmy dopuszczalny w danym okresie czasu limit zmian.

Ale po tych wszystkich zabiegach i warunkach, wspierajmy zmianę bezwarunkowo. Pozwólmy dziecku próbować. Niech pozna jak najwięcej dyscyplin sportu, a więc naocznie przekona się co lubi, a co jest fajne tylko w opowieściach kolegów czy ulubionej (chwilowo) bajce. Nabywać będzie w ten sposób nie tyle umiejętności czysto „techniczne”, ale co najistotniejsze w tym wieku ogólną sprawność i umiejętności motoryczne i psychomotoryczne. Na specjalizację w sporcie jeszcze przyjdzie czas. A nawet później, tzn. w wieku lat kilkunastu, zmiana dyscypliny może przynieść wiele korzyści.

————–

Wpisy powiązane:

Jak zachęcić przedszkolaka do sportu?

Bądź zdrowym i aktywnym wzorem dla dziecka

Rodzina aktywna ruchowo

By Rafał Gromek,

3 pomysły na to jak zachęcić przedszkolaka do sportu i nauczyć nowych umiejętności ruchowych

Dzieci wchodząc w wiek przedszkolny mają ogromną ilość energii, którą chętnie pożytkują na zabawy. Zaczynają też dostrzegać zalety wspólnego spędzania czasu z rówieśnikami. Pomijając okazjonalne sprzeczki, a czasami wcale nie tak okazjonalne, są to świetne lekcje nawiązywania kontaktów i budowania relacji w społeczeństwie. Następuje odkrywanie różnych uczuć związanych z dawaniem i braniem, współpracą i dość bolesnym wyłączeniem z grupy. To ważne aspekty rozwoju emocjonalnego dzieci. Równocześnie, jest to czas ogromnej otwartości na otaczający świat. Gotowości do nauki i próbowania różnych jej aspektów. Jak wykorzystać ten okres do zaszczepienia radości z aktywności ruchowej, by później łatwiej radzić sobie w dorosłym życiu?

nasza_lokomotywa_piknik_1

Zacznijmy od tego, ile w teorii i średnio każdego dnia przedszkolak powinien spędzać czasu na zabawach i aktywności ruchowej. Ustalmy też, że liczymy tu zabawy, które faktycznie ze sportem się kojarzą. Bieganie po placu zabaw jest ok, ale już siedzenie w piaskownicy z tej kalkulacji wypada. Przyjmuje się zatem, że dzieci w wieku przedszkolnym powinny codziennie spędzać około 2 godzin w stanie wzmożonego wysiłku fizycznego. Z czego około 50% czasu, powinno zostać zorganizowanych tak, by dziecko rozwijało lub nabywało konkretne umiejętności motoryczne. Mamy zatem do zagospodarowania do 60 minut. Reszta to zabawy wolne, nadal jednak dostatecznie aktywne. Dziecko nie powinno być pozbawione zabawy ruchowej przez czas dłuższy niż 1 godzina, stąd prosty wniosek, że sport od samego początku powinien kojarzyć się z okresami relaksu i aktywnego odprężenia po wykonaniu innych prac i zadań. Jak wykazują rozliczne badania (np. wykonane przez American College of Sports Medicine), dzieci aktywne ruchowo, osiągają lepsze wyniki w nauce!

Druga sprawa, to zakres umiejętności motorycznych, których (oczywiście odpowiednio do zakresu wieku przedszkolaka) chcemy nauczyć. Staramy się pracować głównie nad elementami sprawności ogólnej, gibkości, zwrotności i szybkości. Dodatkowo zabawy powinny uwzględniać takie elementy jak podskakiwanie, przeskakiwanie, skok w przód, utrzymywanie równowagi, wszystko obunóż lub z użyciem naprzemiennie tylko jednej nogi. Kolejną grupą ćwiczeń jest łapanie i rzucanie. Pamiętajmy, że dziecko ma się rozwijać harmonijnie i równomiernie. Staramy się zatem stosować podobne ćwiczenia na każdą z rąk i nóg. Lateralizacja jest procesem postępowym i jej finalizacja następuje najczęściej w wieku 6-7 lat. Na szczęście obecnie coraz rzadziej spotyka się przypadki prób „przestawienia” dziecka lewostronnego na stronę prawą, czego skutkiem mogły być liczne zaburzenia rozwojowe. Oczywiście najczęstszym przypadkiem jest dominacja strony prawej, ale często spotykamy (cenioną w wielu dziedzinach sportu) dominację strony lewej lub też mieszaną, np. prawa ręka i lewe oko, itp. kombinacje.

Tyle teorii. Co zatem robić, jak zapewnić dziecku odpowiednią ilość ruchu i bodźców rozwojowych. Szczególnie w dni wolne, weekendy, ferie, wakacje, gdy w dużym stopniu pozbawienie jesteśmy pomocy przedszkola?

Odpowiedź pierwsza to … spacer. Ale z zadaniami. Taki specjalny. Aktywny. Zaczynamy od krótkich wyścigów. Biegiem, chodem. Przodem, tyłem, bokiem. Skacząc jak żabki, kangury. Robiąc długie korki jak bociany, idąc dostojnie jak żyrafy. Potem szukamy kryjówek i baz. Za tamtym drzewem, za tą ławką. Starsza dzieci ćwiczą też liczenie. Znajdź 3 żółte kwiatki, przynieś 5 kamyków. Ile jest okien w trzecim domu po lewej stronie drogi? Dla odważnych jest też śpiew. Bo przecież, jak wiadomo, śpiewać każdy może 🙂 Tak więc śpiewamy razem, rytmicznie, lub opowiadamy wierszyki czy zagadki. To pozwala iść dalej, chętniej, bez oglądania się na bolące nogi czy objawy znudzenia. Z czasem włączamy do zabawy zadania specjalne. Przejście po krawężniku, skok ze schodka, slalom między drzewami.

Propozycja druga to … oczywiście rower. Zaczynając od tych biegowych, przez 3 lub 4 kołowe, aż po klasyczny 2 kołowy. Tu następuje uderzenie w pierś własną autora tegoż wpisu. Nasze dziewczyny nauczyła jeździć mama. Tata się niestety nie wykazał, i stąd już chyba proste zastosowanie przysłowia „Obyś cudze dzieci uczył”. Wracając do roweru, daje on w każdym z wyżej wymienionych wariantów ogromną ilość możliwości. Trudniej jest tylko na nim skakać, co nie znaczy, że się nie da lub, że odwołując się do ochrony zdrowia i życia nakłonimy dziecko do zaprzestania różnych prób. Ale praktycznie wszystkie pozostałe ćwiczenia z paragrafu dotyczącego spaceru, da się tu implementować. Zresztą jak pokazuje przypadek naszych córek, rower jest płynnie zamieniany na hulajnogę czy nieco później również na rolki.

Na koniec, tego wpisu, a nie listy możliwości, dodajemy gry i zabawy zespołowe. Czyli wchodzimy w świat łapania, rzucania, odbijania i kopania. To początki budowania podstawy do przyszłych ćwiczeń i specjalizacji sportowej .Tylko nie nazbyt wczesnej albo chociaż prowadzonej w sposób przemyślany. Klasycznie bawimy się piłkami. Ale przecież rzucać można też papierowe samoloty, lotkę do badmintona, poduszki, etc. Uwaga na kamienie!!!

Wiele przykładów ćwiczeń pokazujemy w serii krótkich filmów wykonanych przy okazji akcji Zdrowo i Sportowo: http://zdrowoisportowo.edu.pl/zdrowo-i-sportowo/

Najważniejsze jest jednak, by pamiętać w tym miejscu, że dzieci w wieku przedszkolnym nie są w stanie zrozumieć, a już na pewno zastosować w praktyce złożonych zasad dyscyplin sportowych. I nie mówię tu o pozycji spalonej w piłce nożne, ale raczej o tym, że w tejże piłce nożnej np. nie łapiemy piłki w ręce. Odpuście zasady i cieszcie się grą. Dajcie wygrywać, ale po zaciętej walce. To buduje świetne relacje i wzmaga chęć rywalizacji. Pozwalajcie, a wręcz namawiajcie do częstych zmian dyscyplin i próbowania nowych, a tym samym do znalezienia czegoś ulubionego. Czyli sportu, który będzie dawał radość, a przy okazji zdrowie na całe dalsze życie.

—————————————-

Wpisy powiązane:

Sprawność fizyczna dzieci w wieku 2-4 lata

Sprawność fizyczna dzieci w wieku 4-6 lat

Czy Twojej dziecko jest sprawne fizycznie

By Rafał Gromek,

Bądź zdrowym i aktywnym wzorem dla dziecka

Dzieci uczą się poprzez naśladowanie. Szczególnie te małe. Jak zatem jesteśmy naiwni myśląc, że nauczymy nasze pociechy innych zachowań niż sami prezentujemy? Czy naprawdę wydaje nam się, że można to zrobić tylko opowiadając o zdrowym i aktywnym życiu? Równocześnie siedząc przed telewizorem z kolejną przekąską z wysoko przetworzonej żywności w ręku. Tak się nie da. Nasze dzieci są na to zbyt mądre!

Kids&Sport - spacer z rodzicem
Kids&Sport – spacer z rodzicem

Sposoby nauki poprzez naśladowanie to emulacja oraz imitacja, czy też mimeza. „Ludzkie dzieci to maszyny imitacyjne, które zdają się przyswajać wszystko cokolwiek napotkają, a co łączy się z naśladowaniem zachowań innych osobników. Nauczanie pomaga kierować tym przyswajaniem, ale bez praktycznie nieograniczonej zdolności ludzkich dzieci do imitacji byłoby wątpliwe, czy jakakolwiek dawka rodzicielskiego nauczania pomogłaby przejąć tyle zachowań w tak krótkim czasie.” (Robin Dunbar). Dlaczego zatem dziecko w jakimkolwiek wieku ma wierzyć nam na słowo, że trzeba się inaczej odżywiać lub ćwiczyć, skoro rzadko widzi żebyśmy to my dokonywali takich wyborów?

Nie zmieni tego również szkoła, kursy, warsztaty, klub sportowy ani żadna inna forma nauki i spędzania wolnego czasu, bo są to oderwane od codzienności czynności lub powtarzalne, ale w zbyt małym wymiarze czasu. A tymczasem, o czym pisaliśmy już wcześniej, dziecko w wieku powyżej 2 roku życia potrzebuje przynajmniej 60 minut aktywności sportowej/fizycznej dziennie. Codziennie!. Potrzebuje również odpowiedniego pożywienia, wolego od cukru i tak obecnej w wysoko przetworzonej żywności chemii.

Kids&Sport - parki linowy
Kids&Sport – parki linowy

Nasze córki wybrały (przynajmniej aktualnie) sporty, z którymi my nie jesteśmy bezpośrednio związani. Starsza jeździ konno i trenuje siatkówkę, młodszą fascynuje taniec. Wierzę głęboko, że ich zaangażowanie w aktywny tryb życia wynika w dużej mierze z obserwacji swoich rodziców. Widzą, że nie tylko nasza praca jest związana ze sportem, ale również jest to sposób na spędzanie części wolnego czasu, odreagowania zmęczenia lub stresu, czy też proste czerpanie przyjemności ze współzawodnictwa.

Byciem wzorem dla dziecka nie ogranicza się jedynie do postawy wobec aktywności fizycznej. Zdecydowanie ważniejsze jest tu przekazywanie świadomości i wiedzy dotyczącej zdrowego odżywiania. W tym przypadku mogą pojawić się trzy błędne postawy. Pierwsza, to traktowanie jedzenia jako nagrody i pozwalanie dziecku na wybór tylko ulubionych, najczęściej niezdrowych pokarmów, samemu równocześnie dbając o przestrzegane zdrowej diety. Druga, dokładnie odwrotna, to wmuszanie maluchowi zdrowych posiłków, gdy równocześnie rodzic lub opiekun zupełnie nie przejmuje się tym co ląduje na jego talerzu. Trzecia postawa, to złe żywienie całej rodziny. Co zatem zrobić, by nauczyć dzieci zdrowego odżywiania? Zacząć od siebie! Jeśli sami jesteśmy gotowi wdrożyć odpowiednie zasady, zróbmy to od razu dla całej rodziny. Nie jest to proste, sami o tym wiemy, ale jak najbardziej możliwe. Ale pamiętajcie, nie ilość a jakość ma tu kluczowe znaczenie.

Kids&Sport - śniadanie
Kids&Sport – śniadanie

Ostatni element, który tak często pojawia się w naszych wpisach, to odpoczynek i sen. Tu również przekaz płynący od dorosłych opiekunów musi być jasny. Zachowanie równowagi oraz wybór różnorodnych form, to klucz do sukcesu. Zawsze zachęcać będziemy do czytania, bo sami to uwielbiamy. Zawsze też będziemy namawiać do ograniczenia ilości godzin spędzonych przez telewizorem lub ekranem, bo to również wynika z naszego stylu życia. To co jednak najważniejsze, to podobnie jak w przypadku zdrowego odżywiania, zachowanie zasady „jakość, nie ilość”. Jeśli już telewizja, to niech to będzie coś wartościowego lub wzmacniającego wasze wspólne relacje. Obejrzyjcie zatem wspólnie film czy program, żeby móc się razem pośmiać , podyskutować czy też wyjaśnić dzieciom jakiś ważny problem. Ale spróbujcie też wspólnych gier i zabaw. Gotowania, pokazu mody, przemeblowania, etc. Wszystko z zachowaniem umiaru i wyczucia. Nie zachęcamy do rezygnowania z udogodnień technologicznych (może poza telewizją), bo nie chcemy, by nasze dzieci były dysfunkcyjne pod tym względem. Świat się zmienia i kolejne pokolenia czekają coraz to inne wyzwania, a tym samym konieczność posiadania nowych umiejętności. Tyle, że za tymi wymogami najczęściej nie nadążają zmiany ewolucyjne i dostosowawcze w naszych organizmach. Już teraz przeciętny nastolatek spędza przed monitorem (licząc wszelkie ich rodzaje i czas sumarycznie) do 6 godzin dziennie. Czy nasz organizm jest na to gotowy. Wątpię.

Kids&Sport - trenerzy
Kids&Sport – trenerzy

Na koniec ważne doprecyzowanie. Bycie wzorem to nie tylko pokazywanie jak coś robić, ale też robienie tego wspólnie. Nie wszystko, nie zawsze. Ale spędźcie jakiś wycinek czasu na wspólnych ćwiczeniach, zabawach czy spacerze. Postarajcie się chociaż jeden posiłek dziennie zjadać wspólnie. To świetny czas na niebanalne zapytanie o to co dzieje się w świecie Waszych dzieci. A wspólna lektura to wręcz idealny sposób na budowanie, nie tylko wrażliwości i wyobraźni dzieci, ale też tworzenie bliskich, wręcz intymnych relacji w Waszej rodzinie.

Więc do dzieła. Zostań wzorem dla swojego dziecka!

By Rafał Gromek,

Relacja z Letniego, rodzinnego obozu sportowego w ośrodku Wiatraki na Mazurach, edycja 2016

Kolejny raz gościliśmy w ośrodku Wiatraki, i kolejny raz spędziliśmy tydzień pełen sportowych wyzwań i atrakcji. Jednak to co odróżnia nasz tego roczny obóz, to zajęcia artystyczne, które prowadziliśmy w ramach naszego nowego projektu Kids&Art

Kids&Sport - wakacje 2016 i trenerka Trixi
Kids&Sport – wakacje 2016 i trenerka Trixi

Podobnie jak to miało miejsce we wcześniejszych edycjach, zespół Kids&Sport organizował i animował codzienne, 3 godzinne zajęcia sportowe.

Kids&Sport - wakacje 2016 - zajęcia sportowe
Kids&Sport – wakacje 2016 – zajęcia sportowe

Dzieci zostały podzielone na grupy wiekowe, a program dostosowany do ich umiejętności ruchowych (Physical Literacy).

Kids&Sport - wakacje 2016 - physical literacy
Kids&Sport – wakacje 2016 – physical literacy

W ramach zajęć realizowany był program mini tenis (zgodnie z Tenis10) oraz autorski projekt, oferowany przez nas placówkom edukacyjnym, czyli Multisport.

Kids&Sport - wakacje 2016 - mini tenis
Kids&Sport – wakacje 2016 – mini tenis

Jednak to co najbardziej odróżniało tegoroczny pobyt w ośrodku Wiatraki to zajęcia artystyczne, które realizowaliśmy zgodnie z założeniami naszego najnowszego projektu, czyli Kids&Art.

Kids&Art - heliografia
Kids&Art – heliografia

Są to zajęcia i warsztaty artystyczne, w szczególności poświęcone sztukom wizualnym, fotografii, animacji poklatkowej, a nawet heliografii. Dużą atrakcją dla dzieci, była możliwość stworzenie przy pomocy aparatów Instax, dostarczonych przez FujiFilm Poland. Zabawy, śmiechu i radości było co nie miara 🙂

Kids&Art - zajęcia fotograficzne z aparatem InstaxFujiFilm
Kids&Art – zajęcia fotograficzne z aparatem InstaxFujiFilm

Zobaczcie koniecznie relacje zdjęciowe z zajęć i całości pobytu, które zamieszczaliśmy na profilach Kids&Sport w mediach społecznościowych:

https://www.facebook.com/KidsAndSport/

https://www.facebook.com/KidsAndEduArt/

https://www.instagram.com/kidsandsport/

https://www.instagram.com/kidsandeduart/

Dziękujemy wszystkim za udział, zabawę i zaangażowanie. Prosimy o komentarze i uwagi, bo bez nich nie będziemy mogli w pełni rozwijać naszych usług i produktów. Ale przede wszystkim… do zobaczenia w przyszłym roku i na kolejnych obozach sportowych.

——————————
Wpisy powiązane:

Plakat letniego, rodzinnego obozu sportowego w ośrodku Wiatraki na Mazurach

Letni, rodzinny obóz sportowy – zapowiedź

Wakacje 2016

By Rafał Gromek,

Kształtowanie nawyków żywieniowych dzieci na przykładzie zachowań rodziców

Kształtowanie nawyków żywieniowych dzieci na przykładzie zachowań rodziców
W wielu wcześniejszych wpisach próbowaliśmy przekazać kluczową zasadę dla naszego sposobu patrzenia na kwestie nauki dzieci zdrowego i aktywnego stylu życia. Brzmi ona „Bądź zdrowym modelem dla swojej rodziny”. Powtarzamy to do znudzenia, ale tym razem chcielibyśmy położyć większy nacisk na zastosowanie tej tezy w odniesieniu do żywienia.

Kids&Sport - ciasteczka
Kids&Sport – ciasteczka

Przypomnijmy sprawy bezsprzeczne. Dzieci w największym stopniu uczą się poprzez naśladownictwo, a do tego są świetnymi obserwatorami. Potrafią też bez chwili zawahania wskazać, mówiąc oględnie nieścisłości, lub też mówiąc wprost nieszczerość, w treściach, które staramy się im przekazać. Tak jak w przypadku aktywnego trybu życia, rodzic spędzający czas wolny przed telewizorem i na kanapie, jest mało wiarygodny podczas nakłaniania dziecka do większej aktywności fizycznej i ograniczenia ilości godzin spędzanych przed ekranem, tak też w przypadku doboru diety czy też budowy akceptacji dla różnych potraw i smaków, trudno to przekazać maluchom, w kompletnym oderwaniu od własnych nawyków.
A właśnie nawyki, to broń, a właściwie najlepsza obrona, w którą możemy nasze dzieci wyposażyć. Jeśli przyzwyczaimy je, co, jak i kiedy jeść, prawdopodobieństwo niekontrolowanego sięgania po niezdrowe i niepotrzebne przekąski czy też napoje będzie zdecydowanie mniejsze. Dziecko, które przede wszystkim zjadło śniadanie, ale też kolejne posiłki, złożone z produktów pełnowartościowych, nieprzetworzonych, pełnych warzyw, a przede wszystkim pozbawionych sztucznie dodanych cukrów, nie będzie czuło potrzeby ciągłego podjadania.

Ale zacząć trzeba od siebie. Nie ważne, który sposób odżywiania uważacie za właściwy (o ile nie jest to jedzenie byle jak i byle czego). Czy wierzycie, że zdrowa dieta to weganizm, palio, bulletproof, etc. Tak przy okazji smutna konstatacja. Dlaczego w naszym słowniku dieta, kojarzy się głównie z odchudzaniem, a nie sposobem odżywiania? Wracając do doboru diety, wszystkie łączy jedno. Jemy jak najwięcej zielonych warzyw i ograniczamy cukier. Takie podejście nawet przy niewielkiej ilości dodatkowej aktywności fizycznej, ale równoczesnym ograniczeniu ilości godzin w pozycji siedzącej i dbaniu o odpowiednią dawkę relaksu i snu, pozwoli zdecydowanej większości osób dorosłych w dość krótkim czasie osiągnąć poziom odpowiedniej budowy i masy ciała, ale też odkryć benefity mniejszej zmienności nastrojów, łatwiejszego zasypiania czy też radzenia sobie z sytuacjami stresowymi.

Kids&Sport - zdjęcie z piekarni
Kids&Sport – zdjęcie z piekarni

Zdecydowanie największym wyzwaniem jest wyłączenie z diety cukru. Z jednej strony dlatego, że ma on działanie silnie uzależniające, z drugiej, chyba nawet gorszej, dlatego, że świadomie spożywamy go jedynie w niewielkich ilościach. Zdecydowana większość cukrów, które trafiają do naszego organizmu jest dodawana do gotowych potraw lub żywności przetworzonej. Dlatego nie da się rozpocząć zmiany nawyków żywieniowych bez edukacji związanej z czytaniem etykiet. I nie chodzi tu o znajomość na wyrywki wszystkich, bardzo zresztą licznych, dodatków występujących w wydawałoby się prostych produktach spożywczych. Ale rozpoczęcie od sprawdzenia wartości energetycznych, czyli przede wszystkim zawartości cukrów. 30g – 40g cukrów w 100g produktu, to żadna nowość. Od jogurtów, przez płatki, soki z zagęszczonego koncentratu, o batonach nie wspominając.

To na początku przytłacza. Bo cukier jest dodawany nawet do chleba. Co gorsze występuje w różnych postaciach i pod różnymi nazwami. Szczególnie niebezpieczne są tu cukry proste, o których już wcześniej pisaliśmy. Uważać trzeba zatem nie tylko na glukozę, która jest przez nasz organizm łatwiej przyswajana i odkładana do tkanki tłuszczowej, ale też np. na fruktozę, która już dla organizmu stanowi większe wyzwanie, a co gorsza, w większych ilościach powoduje stłuszczanie wątroby, a w przypadkach skrajnych może, nawet u dzieci (sic!) powodować niealkoholowe stłuszczeniowe zapalenie wątroby (ang. nonalcoholic steatohepatitis, NASH).

Koniec straszenia. Zaczynamy działać. Powoli, to nie musi być rewolucja. Zacznijmy właśnie od cukrów. Czytajcie etykiety. Sprawdzajcie, w których produktach cukru jest mniej i jaki został wykorzystany, czyli co znajduje się w tabelce, a co w spisie. Obie te pozycje są ważne. Stopniowo, ale od teraz, od ręki, zacznijcie redukować również ilość cukru (w każdej postaci), który dodajecie do potraw. Ograniczać, a nie zastępować sztucznymi słodzikami. Herbata czy kawa, mają naprawdę swój własny, niepowtarzalny smak. Odkryjecie go i polubicie już po paru tygodniach. Zobaczycie, że jogurt naturalny czy jeszcze lepiej typu greckiego, z własnoręcznie dodanymi ulubionymi owocami, jest smaczniejszy niż ten gotowy, w którym z jakiegoś dziwnego powodu owoce stanowią tylko kilkuprocentowy dodatek. Przyznacie nawet, że gorzka czekolada, wcale nie jest taka gorzka. Zawarte w niej, przynajmniej w 70%-80%, kakao jest zdrowe. Tylko po co dodawać tam kilo cukru?

Zdajemy sobie jednak sprawę, że dla większości osób największym wyzwaniem będą słodzone napoje. Tu nie ma przebacz. Trzeba to najpierw ograniczyć, a potem z diety wyeliminować. Soki, napoje, nektary, napoje gazowane, oranżadki świecące w ciemnościach od ilości dodanej chemii. To naprawdę jest sztuką zmieścić w tych małych kartonach, butelkach czy puszkach taką ilość cukru. Na zdrowy rozum, to się nie ma prawa rozpuścić. Ale niestety dali radę. Więc tu też zaczynamy od ograniczenia, zastępowania, przygotowywania we własnym zakresie. Krok po kroku i się uda. Musi. Dla siebie i dla swoich dzieci.

By Rafał Gromek,

Krócej ale intensywnie

8 godzin w pracy, plus dojazdy, a do tego ciężka przeprawa z szefem, klientem czy dostawcą. Po drodze korki lub uszkodzony autobus. Powrót do domu jawi się wtedy jak wpłynięcie do macierzystego i spokojnego portu, po walce ze sztormem na pełnym morzu. I wtedy …. tato/mamo zrobiłam/byłam/upiekłam/zgubiłam, itd., itp. Człowiek marzy o chwili dla siebie, tęsknie spogląda na kanapę, książkę, telewizor, cichy kąt, cokolwiek. Z drugiej strony chcemy z dziećmi być i znać ich życie, więc zaczynamy wchodzić w zdawkową wymianę informacji. Bez realnego zaangażowania, wysłuchania. Na odczepne, na szybko, byle zaspokoić własne potrzeby opieki i kontaktu. Tyle, że to sztuczne, nieprawdziwe i wymuszone. Na dłużą metę nie ma szans na budowanie w ten sposób prawdziwych relacji.

ojcie corka zwierzaki pilka nozna

Podobnie jest w przypadku postanowień związanych z aktywnością fizyczną. Sami chcemy się zmieniać, ale też zadbać o odpowiednią dawkę ruchu swoich dzieci. Obiecujemy sobie, a jeszcze częściej im, że dziś, że po pracy, że w weekend, już teraz na pewno, no może od jutra, tylko nowe buty, zła pogoda. W efekcie słyszmy dodatkowe ….. tato/mamo, obiecałaś, że zagramy/pójdziemy/pojedziemy. Dwa, trzy razy nasz maluch przypomni o zapowiedzianych wspólnych ćwiczeniach, ale potem odpuści i sam zatraci chęci. Jak z tym walczyć? Podejście musi być systemowe, czyli zaplanowane. A do tego zdecydowanie lepiej sprawdzają się aktywności krótsze, ale częstsze i o większej intensywności.

Umawiamy się, sami z sobą, a dopiero później, i to najlepiej po kilku udanych próbach, umawiamy się z dzieckiem. Codziennie, co drugi dzień, ale w sposób zaplanowany. Konkretnie. Wyznaczamy również godzinę i się tego trzymamy. Jeśli mają być różne sporty, to mamy pomysł na najbliższe kilka wyjść. Jeśli jeden rodzaj aktywności, to nie ma wymyślania na miejscu. Przynajmniej zarys tego co chcemy zrobić musi być gotowy już wcześniej. Najlepiej też, jeśli w nasze plany włączone jest więcej osób. Czyli cała rodzina lub też sąsiedzi, znajomi, etc.

W przypadku naszej rodziny jest to codzienne wspólne wyjście z psem (a ostatnio również ze świnką morską) oraz po kilka ćwiczeń z wybranych sportów. I tak na przykład wczoraj ze starszą córką graliśmy w piłkę nożną, a z młodszą ścigaliśmy się na hulajnogach. Uwierzcie, że kilkanaście sprintów w walce o piłkę, czy też dogonienie dziecka na hulajnodze na dystansie 300 metrów, to realny i bardzo wydajny trening HIIT (High Intensity Interval Training), czyli intensywny trening interwałowy. Całość zajęła nam 20 może 25 minut, ale ile przy tym radochy i zmęczenia. Ile nabytych umiejętności motorycznych. Wreszcie nawet dla nas, ludzi ze sportem związanych, ale nie nawykłych do używania hulajnogi, wyścig na kilkaset metrów, to wysiłek, po którym drżą kolana.

zwierzaki

Benefity takiego podejścia? Wielorakie. Po pierwsze dbamy o rozwój fizyczny dziecka, a także o własną kondycję. Jest wiele uznanych badań, wskazujący, że dla prostej dbałości o stan zdrowia osoby dorosłej, trening interwałowy, czyli bardzo intensywny, ale rwany, jest zdecydowanie korzystniejszy niż długotrwały wysiłek na stałym poziomie. Po drugie utrwalamy zdrowe nawyki oraz nabywamy umiejętności motoryczne, i to zarówno u dziecka, jak i u siebie. Po trzecie wreszcie, pokazujemy się jako zdrowy model. Po czwarte, dotrzymujemy słowa, a przede wszystkim spędzamy czas na wyłączność. Krócej, ale na 100%. Z własnego doświadczenia wiem, że po takim wysiłku każde dziecko będzie chciało potem odpocząć i pobawić się bez udziału rodzica. Co więcej zrozumie, że wykorzystany został chwilowo czas wspólny, a tym samym rodzic może zająć się sobą. Oczywiście świetnym sposobem na dodatkowe korzystanie z tak odbytej aktywności jest potem wspólny posiłek, przy którym będzie można porozmawiać o minionym dniu, ale też o dopiero co wykonanym treningu czy też rywalizacji sportowej.

By Rafał Gromek,

Statki pirackie
czyli zabawa ruchowa dla dzieci
w każdym wieku i w każdym miejscu
Film w serii materiałów edukacyjnych
powstałych w czasie trwania akcji
Zdrowo i Sportowo

Film dostępny jest również pod adresem: https://youtu.be/IJoyYHcCkrY

czyli w naszym kanale na YouTube (Playlista Zdrowo i Sportowo)

Zapraszamy do ćwiczeń. Czekamy na filmy z waszym wykonaniem.

Wiele jest zabaw, które można zaproponować dzieciom praktycznie w każdym wieku. Jedną z nich są „statki pirackie”. Zresztą, tak naprawdę nazwa może być dowolna, a i samą zabawę można przeprowadzić na wiele sposobów.

To co pokazujemy w dzisiejszym materiale jest właśnie jedną z takich wariacji. Jedną z prostszych. Tym bardziej warto od niej zacząć i wykorzystać podczas spaceru, w ogrodzie, na imprezie rodzinnej czy też podczas zajęć w przedszkolu lub szkole.

By Rafał Gromek,

2 minuty czekania na autobus?
Zrób dziecku miejski tor przeszkód
Film w serii materiałów edukacyjnych
powstałych w czasie trwania akcji
Zdrowo i Sportowo

Film dostępny jest również pod adresem: https://youtu.be/fwpUvaHBsG8

czyli w naszym kanale na YouTube (Playlista Zdrowo i Sportowo)

Zapraszamy do ćwiczeń. Czekamy na filmy z waszym wykonaniem.

Ćwiczyć można zawsze i wszędzie. Nawet nie tyle ćwiczyć, co być aktywnym. Jest to szczególnie łatwe w przypadku dzieci, które nie potrzebują specjalistycznego sprzętu. Wystarczy im prosty cel i zachęta do zabawy. Np. obiegnij to drzewo, przejdź po tym krawężniku, zeskocz z tego głazu. To wszystko jest bardzo cenną aktywnością ruchową i to najlepszego rodzaju, gdyż angażuje ciało w naturalny sposób, czyli zapewnia de facto trening funkcjonalny. A przecież dzieci potrzebuje codziennie przynajmniej 60 minut ruchu o dużej intensywności.

Zatem zachęcajcie dzieci, wymyślajcie im zadania lub konkurencje. Młodszym trzeba dołożyć do tego barwną historię lub odniesienie od ostatnio oglądanego filmu lub czytanej książki. Starszych motywujemy podobnie lub zamieniamy zadania w ćwiczenia czysto sportowe, a rodzeństwu robimy solidne zawody.

——————–
Wpisy powiązane:

6 przykładów codziennej aktywności, które pomogą w rozwoju umiejętności motorycznych Twojego dziecka

Aktywna rodzina, czyli jak wychować dzieci zainteresowane aktywnością ruchową

By Rafał Gromek,

5 pomysłów i podpowiedzi na rodzinę aktywną ruchowo

Jeśli mielibyśmy podsumować teksty publikowane na naszym blogu, a dotyczące aktywności fizycznej, to zdecydowanie wybralibyśmy stwierdzenie „bądź zdrowym wzorem dla swojego dziecka”. Jakkolwiek jest to zdanie nie budzące kontrowersji, o tyle tak trudno jest nam w zabieganym i zapracowanym życiu wdrożyć je i wykorzystać w praktyce.

dziewczynka_spacer

W czasie roku szkolnego, kiedy dzieci tak dużo czasu spędzają w przedszkolu i szkole, odpowiedzialność za modelowe „prezentowanie” zdrowego i aktywnego stylu życia przechodzi częściowo również na nauczycieli i wychowawców. Niejednokrotnie przecież dziecko spędza z nimi więcej godzin w ciągu dnia niż z rodzicami w domu. Na ile wywiązują się z tych zadań jest tematem na inny wpis lub nawet ich całą serię. Warto jednak pamiętać o tej odpowiedzialności, szczególne w stosunku do dzieci najmłodszych.

Podczas wakacji letnich czy zimowych, zadanie tak często postulowanej przez nas edukacji, wraca w pełni na barki rodziców czy też szerzej, rodziny. Wykorzystajmy zatem ten czas na aktywizację ruchową nie tylko naszych dzieci, ale całej rodziny. Pokażmy im, że potrafimy to zaplanować i z prawdziwą przyjemnością wykonać. Pamiętajmy jednak, że dzieci są mistrzami w odczytywaniu nieszczerych lub nieprawdziwych intencji, a więc wybierajmy takie aktywności, które faktycznie przyjemność nam sprawią.

Do odpowiedniego doboru, dodajmy również elementy związane z prawidłowym stawianiem celów. To znaczy starajmy się nasze działania zaplanować, raz, że w zakresie stałej lub wyznaczonej pory dnia, a dwa pod względem zadań, które chcemy wykonywać. W przypadku ćwiczeń stricte sportowych można też dodać aspekt śledzenie postępów czy też wyników. Ale ostrożnie. Nie o wynik tu bowiem chodzi, ale o stałe polepszanie osiągnięć, przy równoczesnym czerpaniu satysfakcji z wysiłku fizycznego, a przede wszystkim okazji do wspólnego spędzania czasu i budowaniu nowego wymiary relacji rodzinnych.

1. Porządki i prace w domu lub ogrodzie

To wbrew pozorom wyczerpujące fizycznie zadania. Szczególnie dla małego dziecka, które dodatkowo zmagać się musi z własnymi ograniczeniami w zakresie koncentracji czy też koordynacji. Oczywiście najlepiej gdy mamy dostęp do np. ogródka. Pielenie, kopanie, podlewanie, sadzenie, to cały zestaw aktywności, które można wykonać razem lub zamienić w ciekawe zadania czy nawet współzawodnictwo.

2. Ćwiczenia niewymagające skomplikowanego lub licznego sprzętu

Ten punkt wynika wprost z doświadczeń naszej rodziny. Najlepiej wychodzi coś co nie jest skomplikowane, a wręcz spontaniczne i proste. Wykorzystajcie to co jest dostępne. Bo gra w boule na plaży czy w parku jest fascynującą zabawą, ale niech nie ogranicza Was brak gotowego zestawu kul. Mogą je świetni zastąpić kamienie czy muszle. Oczywiście wszystko to z poszanowaniem przyrody oraz bezpieczeństwa własnego i innych osób przebywających w pobliżu.

3. Zdobywanie nowych umiejętności

Zimowe czy letnie wyjazdy to wymarzony czas na próbowanie i zdobywanie nowych doświadczeń, a co za tym idzie umiejętności. Dzieci ze swej natury chcą próbować i poznawać. I w miarę możliwości, również, a może przede wszystkim, finansowych, pozwólmy, a wręcz zachęcajmy je do tego. Z tegorocznego urlopu przywieźliśmy doświadczenia aerobiku na plaży oraz lekcji jogi w parku. Próbujcie, dla siebie i dla dzieci.

4. Razem ze znajomymi czy sąsiadami

To nie jest najłatwiejsze w czasach gdy poparcie dla czyichś działań wyraża się poprzez odpowiednią aktywność na wybranym kanale mediów społecznościowych. Ale tak, da się namówić innych na wspólną wycieczkę, mecz, czy spacer z psem. Właśnie sami odkrywamy, że odwiedzające nas dzieci z dalszej rodziny wolą pograć w piłkę, iść na nadwiślańską plażę lub wybrać się na rowerową wycieczkę, niż oglądać centrum miasta. Przy okazji kuzynka, która w swoim kraju gra w piłkę nożną, pokazuje nam, że nie ma zupełnie respektu dla tej męskiej gry, a dokładnie gry w męski wykonaniu. Przyszło przełknąć gorycz porażki. Cała nadzieja, że dziewczyny zobaczyły, że tata potrafi dzielnie i z godnością dostać baty.

5. Zaczynamy od rzeczy prostych ale systematycznych

To ważna rada, gdyż łatwo jest zacząć, ale też łatwo się zrazić. Wielogodzinna piesza wyprawa, bez jakichkolwiek wcześniejszych przygotowań czy doświadczeń, może przynieść więcej szkód niż pożytku. Pamiętajcie, że mamy być wzorem zdrowym, a więc zadowolonym. Nie chodzi o bicie rekordu, a potem leczenie i rekonwalescencję. Zaczynamy tam gdzie skończyliśmy, czyli poprawnie rozpoznajemy aktualne możliwości. Swoje i dziecka. Jeśli dotychczas aktywności było w naszym życiu rodzinnym mało, to zaczynamy stopniowo i powoli ją wprowadzać. Niech to będzie dłuższy spacer, ale nawet nie codzienny. Może być co drugi czy trzeci dzień. Przyjdzie jeszcze czas na dłuższe wędrówki.

Na koniec prośba. Próbujcie. Raz się uda, innym razem nie. Ale potem uda się dwa razy z rzędu, a porażek będzie coraz mniej. Zróbmy to dla siebie i dla zdrowia swoich dzieci.

By Rafał Gromek,

Zrób w przedszkolu, ogrodzie lub parku
półgodzinne zajęcia sportowe dla dzieci, część 2
Film w serii materiałów edukacyjnych
powstałych w czasie trwania akcji
Zdrowo i Sportowo

Film dostępny jest również pod adresem: https://youtu.be/GeEGSYKtogI

czyli w naszym kanale na YouTube (Playlista Zdrowo i Sportowo)

Zapraszamy do ćwiczeń. Czekamy na filmy z waszym wykonaniem.

Tydzień temu opublikowaliśmy pierwszą część, a właściwie pierwszą propozycję ćwiczeń, które pozwolą przeprowadzić ciekawe i dynamiczne zajęcia sportowe, w zalecanym codziennie, wymiarze 30 minut.
Dziś ten temat kontynuujemy i pokazujemy jeszcze kila innych zabaw, z tym samym prostym zestawem akcesoriów, czyli z piłkami i pachołkami.

Materiał był tworzony w kwietniu i jak widać oraz słychać pogoda tego dnia nie rozpieszczała, ale nie było to żądną przeszkodą dla naszych sportowych dziewczyn. Zachęcamy żeby również Was, drobne niedogodności, np. w postaci niższej temperatury, nie zniechęciły do codziennej aktywności ruchowej. Dla siebie i dla dzieci.

Poniżej link do wspomnianego wcześniej filmu, a właściwie jego pierwszej części. Zapraszamy do ćwiczeń. Czekamy na filmy z waszym wykonaniem.

Film: Część 1 – półgodzinne zajęcia sportowe dla dzieci, dostępny również na playliście Kids&Sport na kanale YouTube, pod adresem: https://youtu.be/KKDmSrDQmuE

By Rafał Gromek,

Czy dziecko może pomóc rodzicowi stać się aktywnym i zdrowszym?

Czy zastanawialiście się jak postrzegają nas dzieci. Co widzą i co chciałyby w nas zmienić? W portalu http://kidshealth.org/ można znaleźć bardzo ciekawe wyniki sondy, prezentujące odpowiedzi w zakresie zdrowia i aktywności ruchowej.

Otóż blisko 50% zapytanych dzieci wyraża zaniepokojenie stanem zdrowia rodzica/opiekuna, a prawie 70% uważa, że powinien on wprowadzić zmiany w swoim trybie życia i nawykach, tak, by stać się zdrowszym i aktywniejszym. Przekonanie to pogłębia się wraz z pozyskiwaniem przez dzieci wiedzy z zakresu zdrowia i aktywności ruchowej. Czego doświadczył zapewne każdy rodzić po lekcji przyrody lub warsztacie związanych z tematyka zdrowia.

20160415_1

O czym to świadczy? Skoro tak to widzą dzieci, a mają na szczęście tendencję do przekazywania rzeczy wprost, to znaczy, że wiele jest do zrobienia. Szczególnie gdy sami staramy się dzieci namówić do aktywnego i zdrowszego tryby życia, równocześnie swym działaniem zaprzeczając większości postulowanych zmian. Bo niby dlaczego dziecko ma się godzić z koniecznością ograniczenia czasu spędzanego przed ekranem, jeśli rodzic praktycznie się zza niego nie wychyla? Dlaczego ma zmienić dietę, skoro widzi, że wszyscy wokół objadają się marnej jakości jedzeniem? Jak ma odbierać zachęty dorosłego do sportu czy aktywności fizycznej, wydane z pozycji horyzontalnej i z pilotem do telewizora w ręku? Tak się po prostu nie da, albo też efekty po obu stronach będą czasowe lub tylko deklaratywne.

Ale jest też w wyżej wymienionych badaniach informacja pozytywna. Otóż dorosły jest w stanie dokonać, a przynajmniej zapoczątkować proces zmian, o ile prosi o to dziecko lub jest to dla dziecka ważne. Jeśli więc nie znaleźliście w sobie determinacji do wprowadzenia pożądanych zmian, to właśnie dziecko może w tym wydatnie pomóc!

20160415_3

Z własnego doświadczenia wiem jak dużą motywacją jest dobro dziecko. Dobro w bardzo szerokim rozumieniu, ale takie, co do którego rodzic ma głębokie przekonanie. Bo właśnie wtedy kiedy dla swojego dziecka chcemy coś osiągnąć, zmienić, wywalczyć, to okazuje się, że i chęci, i możliwości, a nawet wytrwałość są w nas w ilościach bardziej niż wystarczających. I tak na przykład, alergia młodszej córki zmieniła w dużym stopniu dietę naszej rodziny. Ale też „zmusiła” nas do poszukiwania informacji o tym co zdrowe, co trochę mniej, jak to na nas wpływa, itd. Z taka wiedzą i koniecznością pomocy dziecku, jest zdecydowanie łatwiej wpłynąć na życie całej rodziny. Idąc dalej tym tropem, możemy śmiało powiedzieć, że brak zgody na słabą jakość zajęć sportowych, do których miała dostęp starsza córka, stał się de facto przyczyną powstania Kids&Sport.

Dlaczego o tym piszemy na blogu poświęconym aktywności ruchowej dzieci? Bo aż 85% dzieci łatwiej przyswaja zmiany w swoim życiu, jeśli dotyczą one również ich bliskich. A może nawet bardziej dlatego, że od samego początku namawiamy, by stać się dla swojego dziecka zdrowym modelem. Uczyć go na swoim przykładzie. Razem zmieniać tryb i jakość życia. Dać mu jeden z najlepszych prezentów i to na całe życie! Jaki? Dobre i zdrowe nawyki. Również te dotyczące aktywności ruchowej, zdrowego odżywiania oraz odpowiedniej ilości i jakości snu.

20160415_4

Wychowujmy w ten sposób nasze dzieci, ale też pozwólmy, by zmieniło to jakość naszego życia i pozwoliło być zdrowszym i bardziej aktywnym. Nie tylko dla nich, dla siebie też 🙂

By Rafał Gromek,

A co jeśli to rodzić sportu nie lubi?

Niedawno opublikowaliśmy wpis po tytułem „A co jeśli dziecko sportu nie lubi?”. Staraliśmy się pokazać w nim kilka sposobów na zachęcenie malucha do aktywności fizycznej. Jak zwykle wskazaliśmy też ogromną rolę rodzica czy opiekuna, w budowaniu zdrowych nawyków, w szczególności poprzez stanie się dobrym modelem, przykładem, wzorcem. Pojawiły się jednak, w kierowanych do nas pytaniach, wątpliwości, czy też rozterki rodziców, którzy z jednej strony rozumieją wagę aktywnego trybu życia w całości zagadnienia zdrowia człowieka, a z drugiej strony otwarcie przyznają, że sami sportu nie lubią. Co robić?

dziewczynka_sciana_wspinaczkowa_m

Gdy o tym rozmawialiśmy w gronie Kids&Sport, początkowo wydawało nam się, że temat jest dla nas dość odległy. Jesteśmy związani ze sportem i aktywność fizyczna jest ważną częścią naszego życia. Zakładamy zatem, że na swoim przykładzie automatycznie przekażemy taką postawę naszym dzieciom. Potem jednak zaczęły pojawiać się głosy, że sport to przecież nasza praca i dość często po powrocie do domu, czy w czasie weekendu chcielibyśmy od niego odpocząć. A tu córka chciałaby wyjść na rower, a tam widać dzieci z sąsiadem grające w piłkę i własnego syna spoglądającego na to z okna. Są więc jednak sytuacje gdy i w taką rolę też potrafimy się wcielić.

Zaczniemy od gratulacji. Jeśli jesteście w gronie rodziców, którzy rozumieją wagę i wpływ ruchu na prawidłowe funkcjonowanie ciała człowieka, a już na pewno na rozwój dziecka, to pierwszy i najważniejszy element przekazania tego swojemu dziecku został spełniony. Bo właśnie wewnętrzne, prawdziwe przekonanie rodzica jest tu kluczowe. To po pierwsze.

Po drugie, może takie rozważania skłonią do zmiany własnych przyzwyczajeń. Przestańmy myśleć o sporcie jako o wielokilometrowym wybieganiu, czy codziennej wizycie na siłowni. Aktywność fizyczna to też spacer, praca w ogrodzie, a nawet …… stojąca postawa przy biurku. Bo to właśnie siedzący tryb życia jest dla nas tak groźny. Dość łatwo z takiej perspektywy spojrzeć na siebie inaczej i znaleźć takie obszary, które spokojnie możemy uznać za włączające nas w grono ludzi aktywnych.

dziewczynka_lina

Zachęcajmy. Nawet jeśli własna postawa nie jest tu najlepszym przykładem, to starajmy się o sporcie i aktywności mówić pozytywnie. Nie unikajmy tematu, pokazujmy dobre przykłady. Znajdźmy kogoś w rodzinie, kto może rolę takiego modela spełnić. Jest cała masa bardzo fajnych książek, filmów, komiksów czy innych źródeł, które pokazują jak żyć aktywnie i jak aktywne życie buduje naszą tożsamość oraz pomaga dbać o własne ciało i umysł. Wspólne czytanie czy oglądanie, wraz z odpowiednim komentarzem, będą bardzo pomocne. Ale uwaga. Nasze dzieci są bardzo mądre i dociekliwe. Padną tu trudne pytania, w stylu, a dlaczego ty mamo/tato nie ćwiczysz?

Po czwarte wreszcie, podejdźmy do sprawy pozytywnie. Jeśli faktycznie wierzymy, że dziecku sport jest potrzebny, to każdy znajdzie z czasem sposób na to żeby takie przekonanie w swojej pociesze zaszczepić. Zmieniając siebie, znajdując odpowiedni klub, zajęcia dodatkowe, grupę rodzin z sąsiedztwa, cokolwiek. Sport to przyjemność oraz zabawa, i niech tak się nam wszystkim kojarzy.

——————————————
Wpis powiązany: A co jeśli dziecko sportu nie lubi?

By Rafał Gromek,

A co jeśli dziecko nie lubi sportu?

Zdecydowana większość małych dzieci uwielbia ruch i znajduje wiele przyjemności w zróżnicowanej aktywności fizycznej. Kiedy jednak przychodzi czas na próby wspólnego z innymi dziećmi uczestnictwa w zmaganiach sportowych, część z nich natychmiast odmawia udziału w zabawie. Jakie mogą być tego przyczyny i co w takiej sytuacji zrobić?

dzieci_drabinka

Na naszych zajęciach, co tydzień spotykamy kilkaset dzieci. W oczywisty sposób ich zaangażowanie, czy wręcz chęć do ćwiczeń jest bardzo różna. Jednak są wśród nich i takie, które prezentują wyraźny opór zanim jeszcze zajęcia na dobre się rozpoczną. Widać to w szczególności u dzieci małych lub tych zdecydowanie większych.

Przyczyn może być wiele, ale najczęściej występują dwie. W przypadku dzieci małych jest to nieśmiałość, czasami wręcz obawa przed kimś i czymś nowym. Niedawno włączyły się w życie np. przedszkola i potrzebują jeszcze czasu na odpowiednią socjalizację. W takim przypadku zdecydowanie należy pozwolić na stopniowe wejście w zajęcia, nawet na ich początkowo bierne oglądanie. Ponawiać w sposób delikatny i nienatarczywy zachęty i zaproszenia, ale szanować odmowę. Znam wiele takich przypadków, które po kilku tygodniach skończyły się już pełnym zaangażowaniem dziecka i świetną współpracą z trenerem.

Druga z najczęstszych przyczyn dotyczy raczej dzieci starszych i jest związana z obawą o swoje umiejętności oraz porównywaniem z innymi dziećmi. Jeśli dziecko jest naturalnie sprawne, to szybko zauważy, że łatwo jest włączyć się w grupę i czerpać radość z zajęć i wysiłku fizycznego. Jeśli jednak faktycznie odstaje umiejętnościami od pozostałych uczestników, to zachodzi obawa, że nie tylko nie włączy się w te zajęcia, ale wręcz zniechęci się całkowicie do uprawiania sportu i unikać będzie wszelkiej aktywności ruchowej. Dlatego w takim przypadku niezbędne jest dodatkowe wzmożenie pracy indywidualnej, ale też szczególny kontakt trenera z rodzicami i wychowawcami. Jeśli od wszystkich tych grup dziecko otrzyma wsparcie, zrozumienie, a przede wszystkim szczerą chęć poszukania rozwiązania, to jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że znajdzie przyjemność w sporcie i włączy się w zajęcia grupowe.

dziewczynka_sporty

Żeby to jednak nastąpiło trener, rodzic i wychowawca zdecydowanie powinien:

– porozmawiać z dzieckiem wprost o sytuacji i jej przyczynach,
– poszukać takiej aktywności ruchowej, w której dziecko czuje się najpewniej,
– rozważyć dodatkowe zajęcia indywidualne, czyli w przede wszystkim ćwiczenia z rodzicem.

Rezultatem będzie nie tylko większe zrozumienie potrzeb danego dziecka, ale też szansa na wychowanie zdrowego i aktywnego człowieka.

By Rafał Gromek,

Skacz przez kałuże, licz kamienie na spacerze i zrób wyścig na plaży – czyli jak stać się aktywnym modelem w swojej rodzinie

Rola rodzica w kształtowaniu nawyków u dzieci jest nie do przecenienia. Szczególnie w okresie wakacji czy ferii zimowych, gdy nie ma przedszkola czy szkoły, które w obecnych czasach zmuszone zostały do przejęcia ogromnej części odpowiedzialności za wychowanie naszych dzieci. Jak pokazują badania przeprowadzone na rozdzielonych do różnych rodzin bliźniakach jednojajowych, wkład rodzica w możliwości nabycia umiejętności, do których dziecko nie ma wrodzonych predyspozycji jest niewielki. Trudno nauczyć „na siłę” gry na instrumencie muzycznym, czy też wyćwiczyć łatwość w zdobywaniu wiedzy z dowolnego zakresu nauki. Jednak te same badania pokazują, że najwięcej jako dorośli możemy przekazać poprzez swój własny styl życia. Tym samym stając się zdrowym, a przede wszystkim aktywnym modelem w swojej rodzinie. I właśnie wakacje są do tego szczególnie dobrym czasem.

Jestem zawodowo związana z przekazywaniem dzieciom wiedzy, ale wierzę też, że pasji, w zakresie aktywności fizycznej. Mogę więc z własnego, wieloletniego doświadczenia, powiedzieć, że budowanie i utrwalanie zdrowych nawyków, jest najbardziej skuteczną formą nauki. W wielu przedszkolach czy szkołach, w których prowadzimy nasze zajęcia, maluchy mają problem z zapamiętaniem naszych imion (cudowne są formy zastępcze, typu: Pan Tenis), ale tym wspanialsze jest zobaczyć, jak na widok tego samego trenera, grupa kilkuletnich szkrabów, zaczyna bez żadnej dodatkowej zachęty wykonywać ćwiczenia polecane przez nas na rozgrzewkę. Tak, od najmłodszych lat, uczmy naszych podopiecznych, że trening czy jakakolwiek intensywniejsza forma aktywności fizycznej, powinny składać się z rozgrzewki, zajęć właściwych i na koniec rozciągania i relaksu.

Wracając jednak do aktywnej rodziny i roli rodzica, to jak już wspomniałam, zimowe czy też letnie wakacje są zdecydowanie najlepszym momentem do pokazania, że sport i wszelki wysiłek fizyczny jest atrakcyjną i pożądana formą spędzania czasu. Zdecydowanie podkreślić tu należy słowo POKAZANIA. Nie da się tego zrobić z kanapy, trzymając w drugiej ręce pilota, lub „lajkując” nawet najlepszą imprezę sportową, ale w internecie. Jeśli aktywny model, jeśli nauka przez naśladownictwo, jeśli wreszcie chęć realnego zadbania o przyszłość dzieci, to tylko wspólnie i tylko na własnym przykładzie. Przynajmniej na początku. Potem, wraz z zaszczepieniem nawyków aktywności sportowej, dzieci już same będą się albo o to upominać, albo też szukać partnerów do zabawy wśród rówieśników. Mam nadzieję, że do tego czasu również dorośli bakcyla sportu zdążą u siebie odkryć.

Od czego zaczynamy? Od spacerów, unikania windy na rzecz schodów, jazdy rowerem, a nie samochodem do pobliskiego sklepu. To aktywności planowane. Tylko błagam, to nie może być rutynowe czy nudne. Jeśli idziemy na spacer, to jest to wyprawa piracka, detektywistyczna, szpiegowska, rycerska, a zimą wyprawa na biegun lub wyścig z niedźwiedziami, czy co jest właśnie w wieku waszego dziecka aktualnie na tapecie. Idziemy zatem nie na górkę lub do parku i z powrotem, ale idziemy zobaczyć czy ta mała polanka wśród drzew nie jest przypadkiem lądowiskiem lub talerzem smoka. Liczymy po drodze duże kamienie, które zostawili sobie piraci. Sprawdzamy ile okien jest na parterach, a ile na pierwszych piętrach mijanych bloków czy domów. Cel jest jeden. Odciągnąć uwagę dziecka, od nudnej czynności jaką jest monotonne chodzenie, w stronę aktywności ciekawej, tajemniczej. W stronę wyzwania, sprawdzenia, a od pewnego wieku również rywalizacji. Tu mała dygresja. Wbrew obiegowym opiniom, dzieci taką rywalizację z dorosłymi powinny, choć z odpowiednim trudem, wygrywać. Niech to będzie wynik 10-9 i po walce, ale na korzyść malucha. Efektem jest budowanie wiary we własne umiejętności, choć ze względu na odpowiednio duży wysiłek, wiary nienadmiernie rozbuchanej. Budujemy też partnerskie relacje z dzieckiem, które doceni, że wygrało po walce. Nie ma naprawdę nic bardziej żałosnego, niż obraz pochlipującego malucha, któremu rodzic sprawił manto w piłkę, w imię swoich własnych niespełnionych ambicji. To jest smutny element tzw. Komitetu Oszalałych Rodziców, o którym w kolejnych wpisać jeszcze wielokrotnie opowiem. Za to przy okazji, to właśnie rodzić może pokazać, jak radzić sobie z przegraną i jak motywować się do kolejnego, lepszego w swoim wykonaniu starcia.

Planujemy zatem spacer, czy wyjazd rowerem do pobliskiej biblioteki. Ale są też cudowne do wykorzystania okoliczności niezaplanowane. Pamiętacie z dzieciństwa skakanie w kałużach? Nie, nie przez kałuże. W kałużach. Zaraz po deszczu. W rześkim powietrzu schłodzonym intensywnymi opadami. Po całodniowym upale. Albo przez te kałuże przejeżdżanie rowerem. Cudo. Tak, wiem, ubranie się pobrudzi, kalosze będą schły trzy dni, rower może szybciej zardzewieć, trudno znaleźć bezpieczną kałużę, woda jest brudna, a mokre od stóp po czubek głowy dziecko, zachlapie całą klatkę schodową. No i co? Ubranie się wypierze, kalosze wyschną, rower można wytrzeć i naoliwić (to może być kolejne wspólne zadanie), kałużę można samemu najpierw sprawdzić, brudną wodę zmyje się natychmiast po powrocie do domu biorąc ciepły prysznic. A ile z tego radochy. Ile wspólnych przeżyć. Prostych, ale pokazujących, że mama, tata, wujek, ciocia, to super goście są. I nie ma takiej aplikacji na żadnym tablecie.

Wiec ruszamy. Ruszamy się. Pokazujemy dzieciom, że wokoło nas jest masę miejsc i bardzo dużo sposobności do wspólnego i aktywnego spędzania czasu. Niech te wakacje staną się dla wielu z nas początkiem budowania aktywnej rodziny i wdrażania się w rolę „zdrowego modela”. Do dzieła 🙂

Tekst został pierwotnie opublikowany w portalu junior.sport.pl czyli patrona medialnego akcji Zdrowo i Sportowo. Można go znaleźć pod tym adresem:

http://www.junior.sport.pl/junior/1,143109,18415715,piraci-detektywi-rycerze-czyli-jak-sprawic-aby-sport-stal.html