Tag: odżywianie

By Rafał Gromek,

Jaki jest najczęściej spotykany składnik imprezy urodzinowej dziecka?

W ostatnich tygodniach odwiedziliśmy kilka imprez urodzinowych organizowanych dla dzieci. Większość z nich odbywała się w miejscach do tego dedykowanych, nieliczne w domach. Wszystkie wyglądały bardzo podobnie i dzieci były bardzo zadowolone. Przerażające było tylko jedno. Ilość słodyczy i słodkich napojów. Nawet owoców (choćby tych najsłodszych) było jak na lekarstwo. Jednak prawdziwym szokiem było dla mnie takie zdanie usłyszane od jednego z rodziców: „Przy tak intensywnej i wyczerpującej zabawie dzieci mogą jeść cokolwiek. I tak to spalą.” Otóż …. nie do końca.

Ów rodzic wziął bowiem pod uwagę tylko jedną stronę medalu, a mianowicie ilość (notabene ogromną) kalorii zgromadzoną w ciastkach, żelkach, cukierkach, gazowanych i słodzonych napojach, sokach z dosładzanego koncentratu, itd., itp. Zapomniał jednak, że w prawidłowym odżywianiu, a także budowaniu zdrowych nawyków, najważniejsza jest jakość, a nie ilość. Co bowiem łączy te wszystkie słodkie przekąski i napoje? Jaki składnik występuje we wszystkich wymienionych powyżej produktach, i to w ilościach, które wydają się niemożliwe do „upchnięcia” w tak małym opakowaniu? Tak, jest to cukier, a dokładnie cukier prosty. Występujący w różnej postaci, od znanego z naszych stołów cukru białego, w charakterystycznych kryształkach, po przemysłowe tańsze zamienniki, czyli np. syropy glukozowo-fruktozowe.

Co jest zatem błędnego w podejściu nieszczęsnego rodzica? Najpierw odrobina teorii. Węglowodany, a więc również cukry, stanowią podstawowe paliwo dla komórek naszego organizmu. Są zatem bezsprzecznie potrzebnym elementem naszej diety. Jest to jednak grupa związków bardzo obszerna, a podstawowym kryterium jej podziału jest stopień złożoności. Stąd podział węglowodanów na proste i złożone. Cukry proste nie muszą być dalej przetwarzane, a jedynie wchłaniane bezpośrednio do krwioobiegu, a ich nadmiar przetwarzany jest w wątrobie i odkładany do tkanki tłuszczowej. W procesie tym uczestniczy także trzustka, o którą w tej całej historii należy bać się najbardziej. Produkowana przez nią insulina, czyli hormon obniżający poziom cukru we krwi, jest uwalniana w dużych ilościach i pozwala skutecznie przywrócić pożądany w organizmie poziom cukru. Proces ten jednak powoduje, że prawie natychmiast odczuwany jest głód, a tym samym pojawia się chęć na następny posiłek lub przekąskę. Z czasem również eksploatowana niemiłosiernie trzustka przestaje działać prawidłowo, a to już prosta droga co cukrzycy typu 2.

Dla porządku wspomnijmy jeszcze, że węglowodany złożone, zostają w procesie trawienie rozbite również do postaci cukrów prostych i dopiero wtedy wykorzystane. Jest to jednak proces długotrwały, dający organizmowi czas na powolne wykorzystanie tego nośnika energii, a tym samym nie obciążający w takim stopniu trzustki i wątroby. Dlatego właśnie spożywanie kasz, przetworów zbożowych z pełnego przemiały czy też np. ziemniaków, daje uczucie sytości na wiele godzin po zjedzonym posiłku.

Wracamy do przywołanego wcześniej rodzica. Otóż organizm jego dziecka „poradzi” sobie z nadmiarem cukru, ale nie pozostanie to bez wpływu (choć w dłuższym horyzoncie czasu) na kondycję wątroby i trzustki. To samo dziecko wróci też za chwilę znów głodne. Niewątpliwie sięgnie wtedy po kolejną słodką przekąskę. Sprawdźcie zawsze w takich sytuacjach czy dziecko jest tak naprawdę głodne. W tym wieku bowiem, bardzo łatwo pomylić głód z pragnieniem. Zawsze zatem najpierw należy zaproponować napój. Jaki? Oczywiście wodę.

Jeśli argumenty wskazujące na ewidentną korelację pomiędzy nadmiernym spożyciem cukrów, a występowaniem nadwagi oraz w konsekwencji otyłości, cukrzycy, zespołu metabolicznego czy też chorób sercowo-naczyniowych Was nie przekonują, powiedzmy jeszcze, że cukier ma silne właściwości uzależniające. Podajemy więc naszym dzieciom używkę, niewiele lepszą od papierosów czy alkoholu. Dopiero budzi się społeczna świadomość w tym zakresie, więc niestety niewiele się stosunkowo jeszcze o tym mówi. Ale sprawdźcie proszę słynne reklamy z początków XX wieku, na których uspokajające efekty palenia tytoniu są promowane przez lekarzy. Tu jest do pewnego stopnia podobnie. Tylko niewiedza czy niechęć do prostej analizy faktów powstrzymuje nas od dość oczywistych wniosków na temat szkodliwości cukru. Nie bez winy jest tu też ślepy pęd producentów żywności do obniżania kosztów i sztucznego polepszania smaków. Cukier (lub co gorsza syrop glukozowo-fruktozowy) jest dodawany praktycznie wszędzie. Więc nawet jeśli wydaje się, że go nie jemy, tak naprawdę jest inaczej.

Czytajcie zatem etykiety i brońcie swoje dzieci! To jest do zrobienia. Potrzeba jednak edukacji i odpowiedniej wytrwałości. Nie musi też oznaczać całkowitego rezygnowania z przyjemności deserów. Jest wiele cudownych przepisów, które pozwolą znam zjeść coś słodkiego bez nadmiernego obciążania naszego organizmu.

—————————

Wpisy powiązane:
Nadwaga i otyłość. Jak chronić nasze dzieci?

By Rafał Gromek,

Nadwaga i otyłość. Czy to zmora naszych czasów? Jak chronić nasze dzieci? 3 sprawdzone sposoby

Według najnowszych danych sporządzonych na potrzeby cyklicznych badań WHO (dla norm przyjętych w 2007 roku), w USA 1 dziecko na każde 3 ma nadwagę lub otyłość. Jeszcze niedawno wydawało się, że te zatrważające statystyki nie dotyczą naszego kraju, ale trzeba to jasno i głośno powiedzieć: dzieci w Polsce z roku na rok zbliżają się do tej niechlubnej granicy. Pełną odpowiedzialność za ten fakt ponosimy my: rodzice, nauczyciele, opiekunowie, jednym słowem dorośli.

Nawyki żywieniowe

Można oczywiście winą za to obarczać zmiany cywilizacyjne, społeczeństwo na dorobku, brak czasu, pośpiech, chęć zapewnienie jak najlepszego startu w dorosłe życie, i tym podobne truizmy. Ale abstrahując od powodów, efekt pozostaje bezsprzeczny. Statystyki dotyczące kolejnych roczników dzieci są coraz gorsze, a czarne scenariusze przedstawiane 8-10 lat temu sprawdzają się aż nazbyt dobrze. „Produkujemy ” pokolenia ludzi chorych lub na choroby ogromnie narażonych. Dopuszczamy do tego, by wygoda i łatwe wyjaśnienia (brak czasu na sport, trudność skomponowania wyważonej diety, brak motywacji do budowania zdrowych nawyków) przesuwały problem na nieokreśloną przyszłość. A działać trzeba teraz, już, natychmiast!

Każdy z nas, bez wyjątku, musi się w to włączyć. Nie możemy liczyć tylko na „załatwienie” sprawy przez przedszkola czy szkoły, bo tam sytuacja też dość często nie jest najlepsza. Mamy doświadczenia ze współpracy z blisko 100 placówkami oświatowymi i wiele jadłospisów, które tam widzieliśmy wymaga zmiany. A odpowiednia dieta to zdecydowanie najważniejszy czynnik w walce o zdrowe i sprawne ciało. Trzeba też skończyć z podejściem jedynie ilościowym. Nie tylko to ile jedzą dzieci jest ważne, ale przede wszystkim to co jedzą. Punkt zdecydowanie najważniejszy: stop traktowaniu słodyczy jako nagrody i wymuszania odpowiedniego zachowania.

Kids&Sport - zdjęcie z piekarni

Druga składowa w walce o zdrowie dzieci to aktywny tryb życia, odpowiednia ilość ruchu, ale także właściwy odpoczynek, w szczególności sen. Uznaje się, że dla dzieci powyżej 2 roku życia, minimalną zalecaną dawką intensywnego wysiłku fizycznego jest 60 minut dziennie. Codziennie. I nie ma tu znaczenia czy jest to wybrany sport, zabawa w ganianego czy spontaniczny i dziki taniec. Ma być intensywne, a więc doprowadzić do wzmożonego wysiłku i uczucia przyjemnego zmęczenia. Ma być śmiech, radość i pot. Tak, dziecko ma być zmęczone i spocone. Tak by nasi trenerzy nie usłyszeli już nigdy zdziwionego pięciolatka, mówiącego „Proszę Pana, ja się spociłem”. To tylko przy pierwszych kilku razach wydaje się pocieszne. Potem szybko zaczyna przerażać.

Trzeci element to psychologia. Budowanie zdrowych relacji i więzi emocjonalnych, uczenie odpowiednich nawyków, a przede wszystkim umożliwienie dzieciom wykorzystania ich naturalnej chęci nauki poprzez naśladowanie. Naprawdę dorosły, który nawet z przejęciem i w najlepszej wierze, opowiada dzieciom o istocie zdrowego odżywiania i przyjemności ruchu, a jednocześnie nigdy tego sam nie pokazał lub co gorsze sam nie przestrzega, jest niewiarygodny. Małe dzieci szybko przestają w to wierzyć, a te starsze zaczynają z czasem wyśmiewać. Chcemy ratować nasze dzieci zacznijmy od krytycznego spojrzenia na własne czyny. Sprawdźmy co oferuje w zakresie żywienia i aktywności fizycznej przedszkole, klubik malucha czy szkoła, i czy nie są to tylko puste frazesy. Zasada ograniczonego zaufania, również w stosunku do siebie, jest tu jak najbardziej uzasadniona.

Infografika

Jaka jest alternatywa? Smutna. Już teraz wśród 9-latków, 18% dziewcząt i 25% chłopców ma nadwagę, a odpowiednio 4% i 6% stwierdzoną otyłość. Ale nawet to nie jest jeszcze najgorsze. Ostatnim dzwonnikiem alarmowych jest bowiem zauważalny od blisko 30 lat trend wzrostowy, który pokazuje, że ilość dzieci z opisywanym tu problemem wzrosła w badanym okresie czasu trzykrotnie i nadal rośnie.
Co oznacza chroniczna nadwaga lub otyłość występująca od tak wczesnego wieku? Wachlarz potencjalnych zagrożeń jest bardzo szeroki. Zaczynamy od schorzeń pulmonologicznych, czyli zagrożenia astmą, niską tolerancją wysiłku, bezdechów. Następne na liście to zmiany i zwyrodnienie ortopedyczne, czyli płaskostopie, wady postawy, mniejsza wytrzymałość układu kostnego. Endokrynologiczne, a więc przedwczesne dojrzewanie czy cukrzyca typu II. Na koniec choroby układu krążenia (nadciśnienie, a za kilkanaście lat zmiany miażdżycowe i w konsekwencji np. udary) i omawiane najmniej, a przynoszące prawdziwe spustoszenie zaburzenia emocjonalne i ich konsekwencje psychospołeczne.

Nie wahajmy się zatem walczyć o przyszłość naszych dzieci. Przyszłość zdrową pod względem fizycznym i emocjonalnym. Na trwale związaną z aktywnym trybem życia i wyuczoną już od najmłodszych lat dbałością o zrównoważoną dietę. Pokażmy sobą, a tym samym zaszczepmy nawyki jakościowego podejścia do posiłków i odpoczynku.

————————-

Artykuły powiązane:

3 pomysły na to jak zachęcić przedszkolaka do sportu

Bądź zdrowym i aktywnym wzorem dla dziecka

By Rafał Gromek,

Czy dziecko może pić napoje izotoniczne lub energetyczne podczas treningu?

Nawodnienie organizmu jest ważnym elementem dbania o zdrowie każdego człowieka, a sportowca w szczególności. Już niewielki spadek ilości płynów w organizmie znacznie obniża nasze możliwości motoryczne, a nawet wpływa na poziom koncentracji czy ogólne samopoczucie. Długotrwałe odwodnienie jest tym bardziej niebezpieczne, a pragnienie jest łatwe do pomylenia z głodem. Szczególnie dzieci mają z tym problem. Jeśli do tego dołożymy letnie upały, czy też intensywny wysiłek fizyczny, to sprawa jest na tyle poważna, że wymaga kontroli rodziców i zaszczepienia dziecku nawyku zabierania ze sobą butelki napoju. Czy należy jednak pozwalać na używanie kupionych w sklepie izotoników lub napojów energetycznych?

nasza_lokomotywa_multisport_10

Woda jest zdecydowanie najbardziej polecanym napojem dla każdego, w każdym wieku i przy każdym rodzaju aktywności fizycznej. Nie jest jednak, wbrew obiegowym opiniom napojem najlepiej nawadniającym organizm. Przynajmniej w czystej formie. Zdecydowanie lepiej zrobi to izotonik, czyli napój lekko słony lub delikatnie słodki. Tak bowiem działa nasz organizm, że lepsze wchłanianie płynów w jelicie odbywa się przy optymalnej proporcji ciśnienia osmotycznego.

Za Wikipedią: Napoje Izotoniczne (https://pl.wikipedia.org/wiki/Napoje_izotoniczne)

To jednak dopiero jedna strona medalu. I to ta bardziej eksponowana w gotowych produktach. Podobnie bowiem jak to ma miejsce w większości przemysłowo produkowanej obecnie żywności, również napoje izotoniczne zawierają dość szeroki i nie zawsze potrzebny zestaw związków chemicznych, a dość często również cukier. A właśnie tego chcemy jak najbardziej unikać. Z napojami energetycznymi jest jeszcze gorzej, gdyż tam zawartość cukrów jest najczęściej ogromna, a dodatkowo na liście składników mogą znaleźć się substancje dodatkowo pobudzające, np. kofeina. To zdecydowanie nie jest skład zalecany dziecku czy nawet młodemu sportowcowi.

pbaw_crossfit_4

Co zatem zrobić? Po pierwsze przyzwyczajacie dzieci do picia wody, pamiętając przy okazji, że najlepiej robić to na własnym przykładzie. Natomiast w dni szczególnie upalne lub przy okazji treningów lub zwiększonej aktywności fizycznej, zastosujcie izotonik, ale naturalny lub własnej produkcji. Naturalny, czyli wodę kokosową. Jednak z własnych doświadczeń powiem, że najlepiej sprawdza się woda z odrobiną soli i cytryną, ewentualnie z dodatkiem miodu. Trzeba tu oczywiście poeksperymentować ze składem i proporcjami, tak by napój był smaczny, szczególnie dla dziecka, ale efekty Was zadziwią. U nas sprawdza się to znakomicie.

By Rafał Gromek,

Sen – czas budowy i odpoczynku. Ile spać?

Odpoczynek i sen – ostatni (trzeci) element kształtujący zdrowie i sprawność fizyczną dziecka.

Czy wiecie, że nasze ciało, a przede wszystkim mięśnie rosną głównie podczas snu? Ile zatem należy spać i jaka jest różnica pomiędzy dzieckiem a osobą dorosłą?

Nasze córki usypiają zazwyczaj dość łatwo. Młodsza koło 21.00 starsza w okolicach 22.00. Wstać zazwyczaj muszą przed 7.00 lub 8.00, tak by zdążyć (lub jak najmniej spóźnić się) do szkoły. Oczywiście są dni kiedy zasypiają łatwo już po kilku stronach przeczytanej książki, ale zdarzają się też takie dni, w których sen nie chce „przyjść”.

Sen 2

Jak bardzo sen jest nam potrzebny na różnych poziomach naszego zdrowia i sprawności pokazały rozliczne badania naukowe i testy. Najnowsze dane opracowane przez National Sleep Foundation (NSF) wskazują, że zarówno zbyt krótki sen, jak i zbyt długi, mogą mieć zły wpływ na stan naszego zdrowia.

Sen to czas podczas którego nasze ciało nie tylko odpoczywa, ale też „naprawiając” mikro-urazy powstałe w mięśniach w ciągu aktywnej części dnia, powoduje ich wzrost i wzmocnienie. Tak naprawdę więc, sen jest absolutnie niezbędnym, po ćwiczeniach i diecie, elementem kształtującym zdrowie i sprawność fizyczną. Przywołane powyżej badania wskazują, że zarówno osoby (dorosłe) śpiące poniżej 6 godzin na dobę jak i te poświęcające na to powyżej 9 godzin, są w większym stopniu narażone na stres, zmęczenie ale też choroby układu naczyniowo-sercowego.

Dzieci w wieku przedszkolnym (3- 5 lat) powinny spać od 10 do 13 godzin dziennie. Te uczęszczające do szkoły (6 – 15 lat) powinny na to poświęcać od 9 do 11 godzin. Wiele wskazuje na to, że nieodpowiednia ilość snu ma bezpośrednie przełożenie nie tylko na układ krwionośny, ale też prawidłowa pracę nerek czy poziom hormonów. Nie bez znacznie jest również w stosunku do masy ciała, a to już prosta droga do nadwagi, czy też w skrajnych przypadkach otyłości, czy wręcz cukrzycy.

Pamiętajcie, że oprócz długości snu ważna jest też jego jakość. Wliczamy w to również łatwość zaśnięcia. To nierozłącznie wiąże się z pozostałymi dwoma czynnikami kształtującymi nasze zdrowie, czyli dietą i aktywnością fizyczną. Dzień pełen wrażeń w przedszkolu czy szkole, ale też odpowiednia ilość ruchy lub aktywności sportowej, wydatnie wpływają na łatwość zasypiania. Dziecko przyjemnie zmęczone graniem w piłkę i wyciszone wspólną (nawet w przypadku dzieci starszych) lekturą, zaśnie szybciej i łagodnej. Bardzo ważne jest, by dostarczyć organizmowi przed snem odpowiedniej dawki łatwo strawnego posiłku. Musi to jednak nastąpić nie później niż na 2-3 godziny przed zaśnięciem. To wszystko zagwarantuje nie tylko odpowiednio długi i dobry sen, a tym samym zdrowie i sprawność, ale pozwoli też łatwiej wejść w kolejny dzień, oczywiście rozpoczęty odpowiednio skomponowanym śniadaniem.

Jeśli Twojej dziecko ma kłopoty z zaśnięciem wypróbuj kilka z poniższych sposobów:

– zapewnij codzienną dawkę aktywności fizycznej lub sportu;
– po szkole/przedszkolu idź z dzieckiem na plac zabaw lub spacer;
– w razie niesprzyjającej pogody spędź czas aktywnie w domu (przykłady zabaw lub ćwiczeń, które można wykonać na kilku metrach kwadratowych, dostępne są w ramach akcji Zdrowo i Sportowo);
– zjedźcie (najlepiej wspólnie) lekki posiłek nie później niż na 2-3 godziny przed planowanym czasem zaśnięcia dziecka;
– zakończcie dzień wspólną lekturą.

Infografika_sen_3_sposoby

W naszym domu udaje się to coraz lepiej. Dziewczyny zasypiają o stałych porach, a poranki pozwalają spokojnie wejść w nowy dzień i przygotować się na czekające obowiązki. A jak to wygląda u Was?

——————

Artykuły powiązane:

„3 sposoby na łatwiejsze zasypianie” – czytaj >>>>

By Rafał Gromek,

Kształtowanie nawyków żywieniowych dzieci na przykładzie zachowań rodziców

Kształtowanie nawyków żywieniowych dzieci na przykładzie zachowań rodziców
W wielu wcześniejszych wpisach próbowaliśmy przekazać kluczową zasadę dla naszego sposobu patrzenia na kwestie nauki dzieci zdrowego i aktywnego stylu życia. Brzmi ona „Bądź zdrowym modelem dla swojej rodziny”. Powtarzamy to do znudzenia, ale tym razem chcielibyśmy położyć większy nacisk na zastosowanie tej tezy w odniesieniu do żywienia.

Kids&Sport - ciasteczka
Kids&Sport – ciasteczka

Przypomnijmy sprawy bezsprzeczne. Dzieci w największym stopniu uczą się poprzez naśladownictwo, a do tego są świetnymi obserwatorami. Potrafią też bez chwili zawahania wskazać, mówiąc oględnie nieścisłości, lub też mówiąc wprost nieszczerość, w treściach, które staramy się im przekazać. Tak jak w przypadku aktywnego trybu życia, rodzic spędzający czas wolny przed telewizorem i na kanapie, jest mało wiarygodny podczas nakłaniania dziecka do większej aktywności fizycznej i ograniczenia ilości godzin spędzanych przed ekranem, tak też w przypadku doboru diety czy też budowy akceptacji dla różnych potraw i smaków, trudno to przekazać maluchom, w kompletnym oderwaniu od własnych nawyków.
A właśnie nawyki, to broń, a właściwie najlepsza obrona, w którą możemy nasze dzieci wyposażyć. Jeśli przyzwyczaimy je, co, jak i kiedy jeść, prawdopodobieństwo niekontrolowanego sięgania po niezdrowe i niepotrzebne przekąski czy też napoje będzie zdecydowanie mniejsze. Dziecko, które przede wszystkim zjadło śniadanie, ale też kolejne posiłki, złożone z produktów pełnowartościowych, nieprzetworzonych, pełnych warzyw, a przede wszystkim pozbawionych sztucznie dodanych cukrów, nie będzie czuło potrzeby ciągłego podjadania.

Ale zacząć trzeba od siebie. Nie ważne, który sposób odżywiania uważacie za właściwy (o ile nie jest to jedzenie byle jak i byle czego). Czy wierzycie, że zdrowa dieta to weganizm, palio, bulletproof, etc. Tak przy okazji smutna konstatacja. Dlaczego w naszym słowniku dieta, kojarzy się głównie z odchudzaniem, a nie sposobem odżywiania? Wracając do doboru diety, wszystkie łączy jedno. Jemy jak najwięcej zielonych warzyw i ograniczamy cukier. Takie podejście nawet przy niewielkiej ilości dodatkowej aktywności fizycznej, ale równoczesnym ograniczeniu ilości godzin w pozycji siedzącej i dbaniu o odpowiednią dawkę relaksu i snu, pozwoli zdecydowanej większości osób dorosłych w dość krótkim czasie osiągnąć poziom odpowiedniej budowy i masy ciała, ale też odkryć benefity mniejszej zmienności nastrojów, łatwiejszego zasypiania czy też radzenia sobie z sytuacjami stresowymi.

Kids&Sport - zdjęcie z piekarni
Kids&Sport – zdjęcie z piekarni

Zdecydowanie największym wyzwaniem jest wyłączenie z diety cukru. Z jednej strony dlatego, że ma on działanie silnie uzależniające, z drugiej, chyba nawet gorszej, dlatego, że świadomie spożywamy go jedynie w niewielkich ilościach. Zdecydowana większość cukrów, które trafiają do naszego organizmu jest dodawana do gotowych potraw lub żywności przetworzonej. Dlatego nie da się rozpocząć zmiany nawyków żywieniowych bez edukacji związanej z czytaniem etykiet. I nie chodzi tu o znajomość na wyrywki wszystkich, bardzo zresztą licznych, dodatków występujących w wydawałoby się prostych produktach spożywczych. Ale rozpoczęcie od sprawdzenia wartości energetycznych, czyli przede wszystkim zawartości cukrów. 30g – 40g cukrów w 100g produktu, to żadna nowość. Od jogurtów, przez płatki, soki z zagęszczonego koncentratu, o batonach nie wspominając.

To na początku przytłacza. Bo cukier jest dodawany nawet do chleba. Co gorsze występuje w różnych postaciach i pod różnymi nazwami. Szczególnie niebezpieczne są tu cukry proste, o których już wcześniej pisaliśmy. Uważać trzeba zatem nie tylko na glukozę, która jest przez nasz organizm łatwiej przyswajana i odkładana do tkanki tłuszczowej, ale też np. na fruktozę, która już dla organizmu stanowi większe wyzwanie, a co gorsza, w większych ilościach powoduje stłuszczanie wątroby, a w przypadkach skrajnych może, nawet u dzieci (sic!) powodować niealkoholowe stłuszczeniowe zapalenie wątroby (ang. nonalcoholic steatohepatitis, NASH).

Koniec straszenia. Zaczynamy działać. Powoli, to nie musi być rewolucja. Zacznijmy właśnie od cukrów. Czytajcie etykiety. Sprawdzajcie, w których produktach cukru jest mniej i jaki został wykorzystany, czyli co znajduje się w tabelce, a co w spisie. Obie te pozycje są ważne. Stopniowo, ale od teraz, od ręki, zacznijcie redukować również ilość cukru (w każdej postaci), który dodajecie do potraw. Ograniczać, a nie zastępować sztucznymi słodzikami. Herbata czy kawa, mają naprawdę swój własny, niepowtarzalny smak. Odkryjecie go i polubicie już po paru tygodniach. Zobaczycie, że jogurt naturalny czy jeszcze lepiej typu greckiego, z własnoręcznie dodanymi ulubionymi owocami, jest smaczniejszy niż ten gotowy, w którym z jakiegoś dziwnego powodu owoce stanowią tylko kilkuprocentowy dodatek. Przyznacie nawet, że gorzka czekolada, wcale nie jest taka gorzka. Zawarte w niej, przynajmniej w 70%-80%, kakao jest zdrowe. Tylko po co dodawać tam kilo cukru?

Zdajemy sobie jednak sprawę, że dla większości osób największym wyzwaniem będą słodzone napoje. Tu nie ma przebacz. Trzeba to najpierw ograniczyć, a potem z diety wyeliminować. Soki, napoje, nektary, napoje gazowane, oranżadki świecące w ciemnościach od ilości dodanej chemii. To naprawdę jest sztuką zmieścić w tych małych kartonach, butelkach czy puszkach taką ilość cukru. Na zdrowy rozum, to się nie ma prawa rozpuścić. Ale niestety dali radę. Więc tu też zaczynamy od ograniczenia, zastępowania, przygotowywania we własnym zakresie. Krok po kroku i się uda. Musi. Dla siebie i dla swoich dzieci.